Nie tylko Jasna Góra
2009-08-04
, aktualizacja: 04.08.2009 19:30
Tych rzeczy nie zobaczysz nigdzie indziej w Polsce, może nawet w Europie. A w Częstochowie - owszem.
ZOBACZ TAKŻE
- Gdzie pielgrzym ma szukać lekarza (12-08-09, 19:32)
- Początek szczytu pod znakiem berecików (12-07-09, 18:04)
Atrakcją tego rodzaju jest przede wszystkim Muzeum Produkcji Zapałek przy ul. Ogrodowej - rzadkość na światową skalę. Dlaczego? Oto cały czas wre tu praca - na starych maszynach i starymi metodami, a zwiedzający mogą się przypatrywać. Rewelacją na skalę europejską jest udostępnione do zwiedzania cmentarzysko sprzed 2,5 tys. lat. Inne miejsca - np. cmentarz żydowski - nie mają już takiej rangi, ale również warto do nich zajrzeć podczas wędrówki po mieście.
Żywa historia
Zapałczarnię założyli w 1882 roku Karol von Gehling i Julian Huch. Zabudowania pamiętają początek XX wieku. Huczące maszyny rodem z Niemiec są nieco młodsze, bo pochodzą z lat 1926-1930, zaś technologia produkcji została wprowadzona w 1913 r. I bez większych zmian stosowana jest do dzisiaj. Olbrzymie kloce drewna olchowego lub osikowego tnie się na cienkie warstwy, te - na patyczki, kolejna maszyna przycina drewienka na wymiar zapałek, które potem suszone są w specjalnych bębnach, następne urządzenie nabija patyczki na ramy, by w grupach poddać je parafinowaniu i impregnowaniu, jeszcze jedna maszyna nakłada na ich czubki kolorową masę i gotowe zapałki trafiają do pudełek. Cały czas przy maszynach krzątają się ludzie, trwa normalna produkcja. Wszystko to zaś mogą oglądać turyści.
Wzorem dla tego zakładu były fabryki-muzea działające na Zachodzie, które kultywują tradycję, pokazują historię techniki, a równocześnie produkują przedmioty o zapomnianej już jakości (częstochowskie zapałki z niej słyną).
Kariera muzealna to drugie zaistnienie firmy w kulturze polskiej: pierwsze to "występ" w filmie "Pożar zapałczarni w Częstochowie", nakręconym w 1913 r. i będącym najstarszym zachowanym polskim dokumentem filmowym.
Muzeum Produkcji Zapałek, ul. Ogrodowa 68, tel. 034 324 26 26; czynne: pon.-pt. - 8-13; bilety (w cenie biletu - opłata za przewodnika): dla grup powyżej dziesięciu osób - 3 zł (młodzież szkolna), 6 zł (dorośli), dla grup poniżej dziesięciu osób - 5 zł (młodzież szkolna), 10 zł (dorośli).
Ludzie z żelaza
Rezerwat archeologiczny to również miejsce wyjątkowe: udostępnione do zwiedzania cmentarzysko z wczesnej epoki żelaza (około 750-550 lat przez Chrystusem), nakryte muzealnym pawilonem. Groby zachowano w takim stanie, w jakim odkryto je przed prawie 50 laty.
Kiedyś nekropolia ta leżała na wydmie, obok nieistniejącego dziś strumyka. Trudno ocenić jej rozmiary, bo część zniszczono podczas budowy ulicy, a większość znalazła się pod nasypem wiaduktu. Wiemy o 85 pochówkach: 44 szkieletowych i 25 ciałopalnych. Charakterystyczny jest tu układ rzędowy grobów. Te zaś były przykryte kawałkami wapienia i granitu. W grobach szkieletowych pochowano zmarłych w pozycji wyprostowanej, z głowami skierowanymi na południe. W pochówkach ciałopalnych widać jamy grobowe, ułożone kości... Przy zmarłym składano przygotowany posiłek, garnki, czerpaki, ozdoby, narzędzia, broń. Na uwagę zasługują dwie bransolety, najprawdopodobniej z żelaza meteorytowego (o bardzo dużej zawartości niklu), a także trzy grzechotki w kształcie ptaszków, na które natrafiono przy szczątkach dziecka.
Muzeum Częstochowskie, Rezerwat Archeologiczny, ul. Łukasińskiego 20, tel. 034 323 19 51; czynne: wt., czw., pt. - 9-15.30, śr. - 11-17.30, sob., niedz. - 11-17; bilety: 3 zł - ulgowe, 4 zł - normalne, 8 zł - rodzinne; śr. - wstęp wolny.
Czwarty w kraju
Cmentarz żydowski jest ogromny. Większe od niego znajdują się tylko w Łodzi, Krakowie i Warszawie. Pochodzi z XVIII w. Mieści się na nim około 5 tys. nagrobków. Macewy są zabytkami sztuki kamieniarskiej. Niektóre, utrzymane w manierze barokowej, przedstawiają symbolikę typową dla kultury Żydów aszkenazyjskich.
Pod opieką gminy żydowskiej pozostawał do 1950 r., potem jego obszar znalazł się na terenie częstochowskiej huty. Ostatni pochówek na nim odbył się w 1970 r. 18 lat później groby zostały zinwentaryzowane, na początku lat 90. otoczono je murem z bramą. Pod koniec lat 90. teren ponownie trafił w ręce gminy żydowskiej.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie Żydzi zaczęli osiedlać się w Częstochowie. Niektóre z dokumentów mówią, że w 1798 r. otrzymali od władz miasta zgodę na założenie gminy i cmentarza, a wkrótce pozwolenie na budowę synagogi (mieściła się przy obecnej ul. Nadrzecznej, ale potem przy dzisiejszej ul. Wilsona wybudowano tzw. Nową Bożnicę; była jedną z najpiękniejszych synagog w Polsce; zniszczyli ją Niemcy w grudniu 1939 r.; na jej fundamentach stanął gmach Filharmonii Częstochowskiej).
Cmentarz żydowski, ul. Złota
Cudowne źródełko
Bije w kaplicy kościoła św. Andrzeja i św. Barbary - jednego z najstarszych w Częstochowie, wzniesionego w latach 1637-1642 (kościół wraz kaplicą to obok Jasnej Góry najciekawsze artystycznie budynki sakralne Częstochowy). Studnia znalazła się wewnątrz: na starych fotografiach widać mechanizm korbowy do czerpania wody wiadrem. Dziś studnia jest zakryta, a wodę nabiera się z kranów umieszczonych na południowej ścianie kaplicy.
Legenda głosi, że powstanie źródełka związane jest z napadem w 1430 r. rycerzy-bandytów na Jasną Górę. Porwali oni Cudowny Obraz i ruszyli ku śląskiej granicy, ale po zjeździe z klasztornego wzgórza ich wóz zatrzymał się: konie nie chciały iść dalej. Jeden z bandytów zrzucił ikonę na ziemię, aż deska malowidła rozbiła się na trzy części. Inny chwycił miecz i dwukrotnie ciął nim twarz Maryi. Zamierzał się jeszcze i trzeci raz, ale martwy padł obok obrazu. Reszta rabusiów uciekła. Paulini znaleźli sponiewierany obraz. Chcieli go obmyć, ale nie mieli czym. Wówczas obok nich trysnęło źródełko (historia ta została namalowana w 1747 r. na sklepieniu kaplicy, przy czym dziś tylko 20 proc. fresku to autentyk). Wkrótce okazało się, że woda ma cudowne właściwości, dlatego pielgrzymi od wieków odwiedzają źródło. Wierzą, że picie wody z niego pomaga w leczeniu chorób i wzmacnia organizm, a mycie się w niej koi dolegliwości skóry. Przede wszystkim jednak - jak głosi informacja umieszczona na ścianie kaplicy - woda pomaga osobom mającym kłopoty z oczami.
Kościół p.w. św. Andrzeja i św. Barbary, ul. św. Barbary 51
Żywa historia
Zapałczarnię założyli w 1882 roku Karol von Gehling i Julian Huch. Zabudowania pamiętają początek XX wieku. Huczące maszyny rodem z Niemiec są nieco młodsze, bo pochodzą z lat 1926-1930, zaś technologia produkcji została wprowadzona w 1913 r. I bez większych zmian stosowana jest do dzisiaj. Olbrzymie kloce drewna olchowego lub osikowego tnie się na cienkie warstwy, te - na patyczki, kolejna maszyna przycina drewienka na wymiar zapałek, które potem suszone są w specjalnych bębnach, następne urządzenie nabija patyczki na ramy, by w grupach poddać je parafinowaniu i impregnowaniu, jeszcze jedna maszyna nakłada na ich czubki kolorową masę i gotowe zapałki trafiają do pudełek. Cały czas przy maszynach krzątają się ludzie, trwa normalna produkcja. Wszystko to zaś mogą oglądać turyści.
Wzorem dla tego zakładu były fabryki-muzea działające na Zachodzie, które kultywują tradycję, pokazują historię techniki, a równocześnie produkują przedmioty o zapomnianej już jakości (częstochowskie zapałki z niej słyną).
Kariera muzealna to drugie zaistnienie firmy w kulturze polskiej: pierwsze to "występ" w filmie "Pożar zapałczarni w Częstochowie", nakręconym w 1913 r. i będącym najstarszym zachowanym polskim dokumentem filmowym.
Muzeum Produkcji Zapałek, ul. Ogrodowa 68, tel. 034 324 26 26; czynne: pon.-pt. - 8-13; bilety (w cenie biletu - opłata za przewodnika): dla grup powyżej dziesięciu osób - 3 zł (młodzież szkolna), 6 zł (dorośli), dla grup poniżej dziesięciu osób - 5 zł (młodzież szkolna), 10 zł (dorośli).
Ludzie z żelaza
Rezerwat archeologiczny to również miejsce wyjątkowe: udostępnione do zwiedzania cmentarzysko z wczesnej epoki żelaza (około 750-550 lat przez Chrystusem), nakryte muzealnym pawilonem. Groby zachowano w takim stanie, w jakim odkryto je przed prawie 50 laty.
Kiedyś nekropolia ta leżała na wydmie, obok nieistniejącego dziś strumyka. Trudno ocenić jej rozmiary, bo część zniszczono podczas budowy ulicy, a większość znalazła się pod nasypem wiaduktu. Wiemy o 85 pochówkach: 44 szkieletowych i 25 ciałopalnych. Charakterystyczny jest tu układ rzędowy grobów. Te zaś były przykryte kawałkami wapienia i granitu. W grobach szkieletowych pochowano zmarłych w pozycji wyprostowanej, z głowami skierowanymi na południe. W pochówkach ciałopalnych widać jamy grobowe, ułożone kości... Przy zmarłym składano przygotowany posiłek, garnki, czerpaki, ozdoby, narzędzia, broń. Na uwagę zasługują dwie bransolety, najprawdopodobniej z żelaza meteorytowego (o bardzo dużej zawartości niklu), a także trzy grzechotki w kształcie ptaszków, na które natrafiono przy szczątkach dziecka.
Muzeum Częstochowskie, Rezerwat Archeologiczny, ul. Łukasińskiego 20, tel. 034 323 19 51; czynne: wt., czw., pt. - 9-15.30, śr. - 11-17.30, sob., niedz. - 11-17; bilety: 3 zł - ulgowe, 4 zł - normalne, 8 zł - rodzinne; śr. - wstęp wolny.
Czwarty w kraju
Cmentarz żydowski jest ogromny. Większe od niego znajdują się tylko w Łodzi, Krakowie i Warszawie. Pochodzi z XVIII w. Mieści się na nim około 5 tys. nagrobków. Macewy są zabytkami sztuki kamieniarskiej. Niektóre, utrzymane w manierze barokowej, przedstawiają symbolikę typową dla kultury Żydów aszkenazyjskich.
Pod opieką gminy żydowskiej pozostawał do 1950 r., potem jego obszar znalazł się na terenie częstochowskiej huty. Ostatni pochówek na nim odbył się w 1970 r. 18 lat później groby zostały zinwentaryzowane, na początku lat 90. otoczono je murem z bramą. Pod koniec lat 90. teren ponownie trafił w ręce gminy żydowskiej.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie Żydzi zaczęli osiedlać się w Częstochowie. Niektóre z dokumentów mówią, że w 1798 r. otrzymali od władz miasta zgodę na założenie gminy i cmentarza, a wkrótce pozwolenie na budowę synagogi (mieściła się przy obecnej ul. Nadrzecznej, ale potem przy dzisiejszej ul. Wilsona wybudowano tzw. Nową Bożnicę; była jedną z najpiękniejszych synagog w Polsce; zniszczyli ją Niemcy w grudniu 1939 r.; na jej fundamentach stanął gmach Filharmonii Częstochowskiej).
Cmentarz żydowski, ul. Złota
Cudowne źródełko
Bije w kaplicy kościoła św. Andrzeja i św. Barbary - jednego z najstarszych w Częstochowie, wzniesionego w latach 1637-1642 (kościół wraz kaplicą to obok Jasnej Góry najciekawsze artystycznie budynki sakralne Częstochowy). Studnia znalazła się wewnątrz: na starych fotografiach widać mechanizm korbowy do czerpania wody wiadrem. Dziś studnia jest zakryta, a wodę nabiera się z kranów umieszczonych na południowej ścianie kaplicy.
Legenda głosi, że powstanie źródełka związane jest z napadem w 1430 r. rycerzy-bandytów na Jasną Górę. Porwali oni Cudowny Obraz i ruszyli ku śląskiej granicy, ale po zjeździe z klasztornego wzgórza ich wóz zatrzymał się: konie nie chciały iść dalej. Jeden z bandytów zrzucił ikonę na ziemię, aż deska malowidła rozbiła się na trzy części. Inny chwycił miecz i dwukrotnie ciął nim twarz Maryi. Zamierzał się jeszcze i trzeci raz, ale martwy padł obok obrazu. Reszta rabusiów uciekła. Paulini znaleźli sponiewierany obraz. Chcieli go obmyć, ale nie mieli czym. Wówczas obok nich trysnęło źródełko (historia ta została namalowana w 1747 r. na sklepieniu kaplicy, przy czym dziś tylko 20 proc. fresku to autentyk). Wkrótce okazało się, że woda ma cudowne właściwości, dlatego pielgrzymi od wieków odwiedzają źródło. Wierzą, że picie wody z niego pomaga w leczeniu chorób i wzmacnia organizm, a mycie się w niej koi dolegliwości skóry. Przede wszystkim jednak - jak głosi informacja umieszczona na ścianie kaplicy - woda pomaga osobom mającym kłopoty z oczami.
Kościół p.w. św. Andrzeja i św. Barbary, ul. św. Barbary 51
Secesja na ścianach
Kiedy wychodząc z Jasnej Góry pójdziemy przez park, wejdziemy w Aleje Najświętszej Maryi Panny. Po lewej stronie, przy Liceum Ogólnokształcącym im. Sienkiewicza napotkamy kościół p.w. Najświętszego Imienia Maryi. Warto wejść do środka, by obejrzeć znajdujące się na ścianach modernistyczne malowidła. Pochodzą one z roku 1908, a wykonali je Antoni Łazowski i Wiktor Strubiński. Jednak nie wiek ich jest ważny, lecz uroda. Na szafirowym i brunatnym tle pną się stylizowane kwiaty: malwy, bratki, słoneczniki, osty i maki. Sąsiadują z nimi motywy pawich oczu i monogramy Jezusa i Maryi. Ołtarz otaczają lilie. Wnękę bocznej ściany wykorzystano na większą kompozycję: na rajskich schodach modlą się ludzie w polskich strojach, pod sztandarem Matki Boskiej Częstochowskiej, nad nimi tronuje Maryja z wizerunkiem Chrystusa na tarczy, adorowana przez polskich świętych. Całość otaczają motywy kłosów i winorośli.
Kościół p.w. Najświętszego Imienia Maryi, Al. NMP 54
Bizantyjski urok
Wystarczy wyjść z kościoła Najświętszego Imienia Maryi i skierować się w lewo, by napotykać wśród drzew dawną cerkiew, obecnie kościół św. Jakuba. Wnętrze z wielkim smakiem wystylizowano na rusko-bizantyjskie. Autorem projektu był Stanisław Pospieszalski, ojciec braci Pospieszalskich. Zbudowana na planie greckiego krzyża świątynia ma jasne ściany z dekoracjami w tynku. Znad ołtarza spogląda Chrystus, jakby przeniesiony z wczesnochrześcijańskich, bizantyjskich malowideł, w otoczeniu apostołów.
Kościółek - drewniany, a obok niego szpital dla ubogich - stał w tym miejscu już w 1586 r. Ufundował go Jakub Zalejski i oddał pod opiekę Rady Miejskiej. Później wybudowano świątynię murowaną, którą w czasie Konfederacji Barskiej spustoszyły wojska rosyjskie. W 1869 r. władze carskie rozebrały ją w ramach represji po powstaniu styczniowym. W latach 70. XIX w. wzniesiono tu prawosławną cerkiew p.w. świętych Cyryla i Metodego. Kościół rzymskokatolicki przejął budynek w 1918 r.
Kościół p.w. św. Jakuba, pl. Biegańskiego
Muzeum na dworcu
Częstochowa ma dwa dworce PKP. Na tym mniejszym - w dzielnicy Stradom - pasjonaci kolejnictwa zgromadzili stare wyposażenie kolejowe oraz zdjęcia i dokumenty sięgające nawet XIX wieku, dokumentujące 155-letnią historię kolei w Częstochowie.
Znajdują się tu lampy sygnalizacyjne, trąbki, tabliczki z lokomotyw i wagonów, ręczne urządzenia do naprawy torów. Zaaranżowano też kasę, którą wyposażono w telefony, telegraf Morse'a, datownik biletowy i zegar stacyjny. Na ścianach wiszą stare rozkłady, zdjęcia i dokumenty. Wśród nich jest np. oryginalna wiza maszynisty częstochowskiego, który w 1919 r. jechał do Francji, by przyprowadzić z tego kraju parowóz, a także akcja Francusko-Polskiego Towarzystwa Kolejowego, eksploatującego wybudowaną w latach 30. XX wieku kolej węglową Herby - Inowrocław - Gdynia. Akcja ma nominał 24 tys. franków i datę wykupu w 1975 r. (do tego roku miała obowiązywać udzielona przez rząd polski koncesja).
Muzeum Historii Kolei, Dworzec PKP Stradom, ul. Pułaskiego 100, tel. 034 322 26 89, 034 365 33 61; czynne: wt., czw., sob. - 10-13 (zwiedzanie w innym terminie po wcześniejszym zgłoszeniu na telefon); wstęp wolny
Kiedy wychodząc z Jasnej Góry pójdziemy przez park, wejdziemy w Aleje Najświętszej Maryi Panny. Po lewej stronie, przy Liceum Ogólnokształcącym im. Sienkiewicza napotkamy kościół p.w. Najświętszego Imienia Maryi. Warto wejść do środka, by obejrzeć znajdujące się na ścianach modernistyczne malowidła. Pochodzą one z roku 1908, a wykonali je Antoni Łazowski i Wiktor Strubiński. Jednak nie wiek ich jest ważny, lecz uroda. Na szafirowym i brunatnym tle pną się stylizowane kwiaty: malwy, bratki, słoneczniki, osty i maki. Sąsiadują z nimi motywy pawich oczu i monogramy Jezusa i Maryi. Ołtarz otaczają lilie. Wnękę bocznej ściany wykorzystano na większą kompozycję: na rajskich schodach modlą się ludzie w polskich strojach, pod sztandarem Matki Boskiej Częstochowskiej, nad nimi tronuje Maryja z wizerunkiem Chrystusa na tarczy, adorowana przez polskich świętych. Całość otaczają motywy kłosów i winorośli.
Kościół p.w. Najświętszego Imienia Maryi, Al. NMP 54
Bizantyjski urok
Wystarczy wyjść z kościoła Najświętszego Imienia Maryi i skierować się w lewo, by napotykać wśród drzew dawną cerkiew, obecnie kościół św. Jakuba. Wnętrze z wielkim smakiem wystylizowano na rusko-bizantyjskie. Autorem projektu był Stanisław Pospieszalski, ojciec braci Pospieszalskich. Zbudowana na planie greckiego krzyża świątynia ma jasne ściany z dekoracjami w tynku. Znad ołtarza spogląda Chrystus, jakby przeniesiony z wczesnochrześcijańskich, bizantyjskich malowideł, w otoczeniu apostołów.
Kościółek - drewniany, a obok niego szpital dla ubogich - stał w tym miejscu już w 1586 r. Ufundował go Jakub Zalejski i oddał pod opiekę Rady Miejskiej. Później wybudowano świątynię murowaną, którą w czasie Konfederacji Barskiej spustoszyły wojska rosyjskie. W 1869 r. władze carskie rozebrały ją w ramach represji po powstaniu styczniowym. W latach 70. XIX w. wzniesiono tu prawosławną cerkiew p.w. świętych Cyryla i Metodego. Kościół rzymskokatolicki przejął budynek w 1918 r.
Kościół p.w. św. Jakuba, pl. Biegańskiego
Muzeum na dworcu
Częstochowa ma dwa dworce PKP. Na tym mniejszym - w dzielnicy Stradom - pasjonaci kolejnictwa zgromadzili stare wyposażenie kolejowe oraz zdjęcia i dokumenty sięgające nawet XIX wieku, dokumentujące 155-letnią historię kolei w Częstochowie.
Znajdują się tu lampy sygnalizacyjne, trąbki, tabliczki z lokomotyw i wagonów, ręczne urządzenia do naprawy torów. Zaaranżowano też kasę, którą wyposażono w telefony, telegraf Morse'a, datownik biletowy i zegar stacyjny. Na ścianach wiszą stare rozkłady, zdjęcia i dokumenty. Wśród nich jest np. oryginalna wiza maszynisty częstochowskiego, który w 1919 r. jechał do Francji, by przyprowadzić z tego kraju parowóz, a także akcja Francusko-Polskiego Towarzystwa Kolejowego, eksploatującego wybudowaną w latach 30. XX wieku kolej węglową Herby - Inowrocław - Gdynia. Akcja ma nominał 24 tys. franków i datę wykupu w 1975 r. (do tego roku miała obowiązywać udzielona przez rząd polski koncesja).
Muzeum Historii Kolei, Dworzec PKP Stradom, ul. Pułaskiego 100, tel. 034 322 26 89, 034 365 33 61; czynne: wt., czw., sob. - 10-13 (zwiedzanie w innym terminie po wcześniejszym zgłoszeniu na telefon); wstęp wolny
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


