Los Muzeum Kolejnictwa na Stradomiu wisi na włosku
2010-01-04
, aktualizacja: 04.01.2010 10:37
PKP uznały, że udostępniając za darmo pomieszczenia, których nikt inny nie chce wynająć, działa na swoją szkodę. Zażądało pieniędzy, których muzeum nie ma. - PKP strzelają sobie w stopę - komentuje Tomasz Stemplewski z urzędu marszałkowskiego
Muzeum Historii Kolei, zapałczarnia i kopalnia rud w Parku im. Staszica to trzy częstochowskie obiekty leżące na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Utworzenie w 2005 roku szlaku było dla jego twórcy, urzędu marszałkowskiego, olbrzymim sukcesem. Idąc więc za ciosem, szykuje nową kampanię reklamową z wykorzystaniem m.in. eksponatów z muzeum na Stradomiu: atrapa pociągu parowego powędruje do kolejnych centrów handlowych. Wchodząc do środka, zobaczymy na ekranach film. Jeśli kogoś zaintryguje konkretny obiekt na szlaku, dowie się o nim więcej, wybierając stosowny przycisk.
Pytanie tylko, czy społecznie prowadzone muzeum kolejnictwa dotrwa do startu kampanii zaplanowanej w połowie bieżącego roku. - Pismo, które otrzymaliśmy z PKP, jest jak wyrok śmierci - mówią z goryczą członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, którzy prowadzą muzeum.
Dyrektor handlowy katowickiego Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP Krystian Rogala napisał, że spółka [czyli PKP SA - przyp. red.] "zobowiązana jest do optymalnego gospodarowania majątkiem - dlatego nieodpłatne oddanie nieruchomości (pomieszczeń na Stradomiu) jest poczytane jako działanie na szkodę".
TPKWW, jeśli chce nadal być na Stradomiu, musi płacić.
- Z czego? - pyta Fryderyk Kątny z TPKWW. - Nie prowadzimy działalności gospodarczej. Muzeum zwiedza się za darmo, a członkowie towarzystwa poświęcają prywatny czas na oprowadzanie turystów oraz konserwację eksponatów.
Członkowie TPKKW dodają, iż o położony na uboczu i z mizernym ruchem pociągów dworzec Stradom najemcy wcale się nie biją. Większość pomieszczeń od lat stoi pusta, a że budynku nie zdewastowali dotąd chuligani, jest po części zasługą istnienia muzeum.
W treść pisma z PKP nie chce uwierzyć Tomasz Stemplewski, dyrektor wydziału promocji w urzędzie marszałkowskim, który zajmuje się szlakiem techniki. - Toż to od strony marketingowej czyste szaleństwo - mówi. - Nie ma lepszej metody na budowanie marki i wizerunku firmy niż taka instytucja jak muzeum. Doskonale wiedzą o tym browary w Żywcu czy Tychach, które utrzymują własne, prywatne muzea. A tu PKP mają wszystko podane na tacy dzięki bezinteresownej aktywności zapaleńców, którym w dodatku nie muszą nawet płacić!
W ubiegłym roku TPKWW samo przygotowało Dni Techniki Kolejowej, gdy okazało się, że PKP nie uwzględniły Częstochowy w organizowanej przez siebie imprezie propagującej transport szynowy. - W holu dworca ustawiliśmy symulator lokomotywy i makiety kolejek - mówi Łukasz Drozdenko, który sam zapłacił wtedy za prąd.
Tymczasem dyrektor Rogala wypomniał TPKWW, że na dworcu jest ono bez umowy, a zmiana sposobu użytkowania dawnego bufetu była bezprawna, "co może nieść ewentualne kary finansowe". Przemysław Stawiarski, który na zlecenie nadzoru budowlanego sporządził opinię techniczną, za "najbardziej skrajny przypadek" uznał adaptację kuchni i przygotowalni na bibliotekę, biuro oraz WC.
- PKP potraktowały nas jak dzikich lokatorów, a przecież się nie włamaliśmy. Umowy najmu faktycznie nie mamy, ale jesteśmy tu dzięki porozumieniu się przed laty trzech kolejowych instytucji: PKP Nieruchomości dysponujących budynkiem, PKP Energetyki opłacającej prąd oraz PKP Polskich Linii Kolejowych - przypominają członkowie towarzystwa.
Zdaniem dyrektora Stemplewskiego likwidacja muzeum byłaby dużą stratą. - Ze względu na mnóstwo oryginalnych przedmiotów, jakie zgromadzono, ale i serce oraz zapał osób, które muzeum utworzyły i prowadzą. Placówka znakomicie wpisuje się w szlak zabytków techniki, na którym mamy m.in. dwie kolejki wąskotorowe i oryginalny dworzec w Chebziu. Szlak liczy dziś 31 obiektów przemysłowych. Lista chętnych jest długa. Wycofywanie się byłoby nonsensem - przekonuje.
Zmarł Zdzisław Urbański, twórca Muzeum Kolejnictwa
Informacja o niepewnej przyszłości Muzeum Kolejnictwa zbiegła się z inną smutną wiadomością - 4 grudnia zmarł twórca tej placówki i prezes Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej Zdzisław Urbański. - Pismo z PKP przyszło na kilka dni przed śmiercią ojca. Nie pokazaliśmy mu go, nie chcieliśmy taty martwić - powiedział "Gazecie" Robert Urbański.
Bez Zdzisława Urbańskiego nie byłoby muzeum na Stradomiu - potwierdzają zgodnie członkowie TPKWW oraz częstochowscy kolejarze. "Zdzichu" jeszcze przed przejściem na emeryturę (był maszynistą), gromadził stare kolejowe urządzenia i inne pamiątki, ratując je nierzadko przed wyrzuceniem na złom albo na śmietnik. Wydeptywał wszystkie możliwe ścieżki i wreszcie się udało - w 2001 roku powstało muzeum, które gdy powstał szlak techniki, stało się jego częścią. TPKWW opiekuje się też starymi parowozami ustawionymi przy dworcu głównym i lokomotywowni opodal ronda Mickiewicza.
Zdzisław Urbański od wielu lat chorował. Został pochowany na cmentarzu na Błesznie.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Los Muzeum Kolejnictwa na Stradomiu wisi na włosku
artutitu2
04.01.10, 17:09
Przykra sprawa -wg. mnie to co robią zarządzający spółką PKP to jakiś totalny absurd i podcinanie gałęzi na której się siedzi. Zamiast się cieszyć, że ktoś za darmo chce promować ich firmę i»
-
Los Muzeum Kolejnictwa na Stradomiu wisi na włosku
johny5678
04.01.10, 22:52
Likwidacja tego muzeum byłaby beznadziejną głupotą. Takie muzea są bardzo potrzebne, przedstawiają historię, o której wielu chce się czegoś dowiedzieć. Na Zachodzie takie muzea tworzy się i »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miały być przyjemne zimowe wakacje. Ale ...
- Jak przed laty będzie można zrobić zakupy ...
- Zrujnowany symbol historii miasta. Kto ...
- Nieodpłatny odbiór odpadów niebezpiecznych
- Promocja cmentarza: teraz plakaty, potem ...
- Ale historia: krewki policjant chciał ...
- Był po służbie, a zareagował na krzyk i ...




więcej zdjęć
