Kurpios: Kobiety nie radzą sobie z...Z czym?

Joanna Skiba
21.05.2009 , aktualizacja: 21.05.2009 12:04
A A A Drukuj
Z podejmowaniem błyskawicznych decyzji. Tak uważa szef częstochowskiej rady miasta.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Pogotowie w Częstochowie dyskryminuje kobiety: nie przyjmuje do pracy ratowniczek, a z tymi, które już zatrudniło, nie odnowi kontraktów. To dlatego, że panie, dźwigając pacjentów, łamią przepisy BHP: wolno im podnosić góra 20 kg. Dyrektor pogotowia Leszek Łyko tłumaczy, że wytknęła mu to kiedyś Inspekcja Pracy i dlatego teraz zatrudnia wyłącznie ratowników mężczyzn.

"Gazeta" poprosiła o opinię Elżbietę Radziszewską, pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania. Opinii pani minister nie wyartykułowała co prawda żadnej, ale sprawę popchnęła dalej. - Wysłaliśmy do Ministerstwa Pracy wniosek, by sprecyzowano przepisy dotyczące ratowniczek - w jedną lub w drugą stronę. Chodzi o to, by nie było niepewności: wolno je zatrudniać czy nie, by tych przepisów nie trzeba było interpretować - mówi Barbara Szymborska, dyrektorka biura pełnomocnika. - Pani minister poprosiła też o interwencję minister zdrowia Ewę Kopacz.

Ministerstwo Pracy na razie nie odpowiedziało. Ruszyło się za to Ministerstwo Zdrowia, z drugiej strony ponaglone przez Halinę Rozpondek. Posłanka z Częstochowy złożyła - tak jak obiecała w rozmowie z "Gazetą" - interpelację. Czytamy w niej m.in.: "w samej treści ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym nie ma ani słowa o szczególnych wymaganiach dotyczących wykonywania tego zawodu przez kobiety. [...] Czy Pani Minister wprowadzi rozstrzygnięcia w przygotowywanej nowelizacji ustawy [...] ułatwiające wykonywanie zawodu ratownika medycznego przez kobiety?".

Na razie minister Kopacz pismo minister Radziszewskiej wysłała do wojewodów, by ci rozesłali je do szefów ratowników medycznych. - Z informacji, że nie istnieją podstawy prawne uzasadniające odmowę zatrudnienia w stacji pogotowia ze względu na płeć - zapewnia Jakub Gołąb, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

List ten opuścił ministerstwo 27 kwietnia. Trzeba trochę czasu, by via urząd wojewódzki opinia ministra dotarła do pogotowia w Częstochowie. Na razie nie dotarła, trudno więc, by dyrektor Łyko się do niej ustosunkował.

Zapytaliśmy jednak przewodniczącego rady miasta, czy mógłby jakoś zaradzić dyskryminacji w pogotowiu - instytucji podległej miastu. Poza tym Piotr Kurpios jest lekarzem na Zawodziu, ma więc do czynienia z ratowniczkami na tamtejszym SOR-ze. Ale przewodniczący stwierdził, że nie ma możliwości prawnych do takiej interwencji. I dodał: - Zresztą uważam, że ratowniczek jest za dużo. Szkoły ratownictwa nie powinny przyjmować aż tylu kobiet. Z własnych doświadczeń wiem, że to zawód bardzo fizyczny, często wymaga użycia siły. I wymaga podejmowania błyskawicznych decyzji, a z tym mężczyźni radzą sobie lepiej.

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Kurpos: Kobiety nie radzą sobie z... Z czym? mollix 21.05.09, 07:43

    ukartowana prowokacja pod rzekoma dyskryminację»

  • Kurpos: Kobiety nie radzą sobie z... Z czym? katkabra 21.05.09, 09:54

    Pan Kurpios jest lekarzem,ale bardzo niesympatycznym,zimnym,ale to moze niejest wada w tym zawodzie?Mialam okazje sie przekonac ,bo kiedys na ostrymdyzurze musial zajac sie moja »

  • Jest rozwiązanie warez65535 27.05.09, 22:20

    Niech za każdego mężczyznę zatrudniają dwie kobiety, które będą mogły podnosićwspólnie i wtedy PIP się nie przyczepi. A jaki korzystny wpływ to będzie miałona bezrobocie!»