Kurpios: Kobiety nie radzą sobie z...Z czym?
21.05.2009
, aktualizacja: 21.05.2009 12:04
Z podejmowaniem błyskawicznych decyzji. Tak uważa szef częstochowskiej rady miasta.
ZOBACZ TAKŻE
- Imprezy na środku III Alei to nieuprzejmość (30-06-09, 21:00)
- Koniec dyskryminacji kobiet w pogotowiu? (09-06-09, 19:12)
- PIP: wasze pogotowie dyskryminuje kobiety (07-04-09, 08:00)
- Pogotowie dyskryminuje czy chroni kobiety? (16-03-09, 07:00)
Pogotowie w Częstochowie dyskryminuje kobiety: nie przyjmuje do pracy ratowniczek, a z tymi, które już zatrudniło, nie odnowi kontraktów. To dlatego, że panie, dźwigając pacjentów, łamią przepisy BHP: wolno im podnosić góra 20 kg. Dyrektor pogotowia Leszek Łyko tłumaczy, że wytknęła mu to kiedyś Inspekcja Pracy i dlatego teraz zatrudnia wyłącznie ratowników mężczyzn.
"Gazeta" poprosiła o opinię Elżbietę Radziszewską, pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania. Opinii pani minister nie wyartykułowała co prawda żadnej, ale sprawę popchnęła dalej. - Wysłaliśmy do Ministerstwa Pracy wniosek, by sprecyzowano przepisy dotyczące ratowniczek - w jedną lub w drugą stronę. Chodzi o to, by nie było niepewności: wolno je zatrudniać czy nie, by tych przepisów nie trzeba było interpretować - mówi Barbara Szymborska, dyrektorka biura pełnomocnika. - Pani minister poprosiła też o interwencję minister zdrowia Ewę Kopacz.
Ministerstwo Pracy na razie nie odpowiedziało. Ruszyło się za to Ministerstwo Zdrowia, z drugiej strony ponaglone przez Halinę Rozpondek. Posłanka z Częstochowy złożyła - tak jak obiecała w rozmowie z "Gazetą" - interpelację. Czytamy w niej m.in.: "w samej treści ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym nie ma ani słowa o szczególnych wymaganiach dotyczących wykonywania tego zawodu przez kobiety. [...] Czy Pani Minister wprowadzi rozstrzygnięcia w przygotowywanej nowelizacji ustawy [...] ułatwiające wykonywanie zawodu ratownika medycznego przez kobiety?".
Na razie minister Kopacz pismo minister Radziszewskiej wysłała do wojewodów, by ci rozesłali je do szefów ratowników medycznych. - Z informacji, że nie istnieją podstawy prawne uzasadniające odmowę zatrudnienia w stacji pogotowia ze względu na płeć - zapewnia Jakub Gołąb, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.
List ten opuścił ministerstwo 27 kwietnia. Trzeba trochę czasu, by via urząd wojewódzki opinia ministra dotarła do pogotowia w Częstochowie. Na razie nie dotarła, trudno więc, by dyrektor Łyko się do niej ustosunkował.
Zapytaliśmy jednak przewodniczącego rady miasta, czy mógłby jakoś zaradzić dyskryminacji w pogotowiu - instytucji podległej miastu. Poza tym Piotr Kurpios jest lekarzem na Zawodziu, ma więc do czynienia z ratowniczkami na tamtejszym SOR-ze. Ale przewodniczący stwierdził, że nie ma możliwości prawnych do takiej interwencji. I dodał: - Zresztą uważam, że ratowniczek jest za dużo. Szkoły ratownictwa nie powinny przyjmować aż tylu kobiet. Z własnych doświadczeń wiem, że to zawód bardzo fizyczny, często wymaga użycia siły. I wymaga podejmowania błyskawicznych decyzji, a z tym mężczyźni radzą sobie lepiej.
"Gazeta" poprosiła o opinię Elżbietę Radziszewską, pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania. Opinii pani minister nie wyartykułowała co prawda żadnej, ale sprawę popchnęła dalej. - Wysłaliśmy do Ministerstwa Pracy wniosek, by sprecyzowano przepisy dotyczące ratowniczek - w jedną lub w drugą stronę. Chodzi o to, by nie było niepewności: wolno je zatrudniać czy nie, by tych przepisów nie trzeba było interpretować - mówi Barbara Szymborska, dyrektorka biura pełnomocnika. - Pani minister poprosiła też o interwencję minister zdrowia Ewę Kopacz.
Ministerstwo Pracy na razie nie odpowiedziało. Ruszyło się za to Ministerstwo Zdrowia, z drugiej strony ponaglone przez Halinę Rozpondek. Posłanka z Częstochowy złożyła - tak jak obiecała w rozmowie z "Gazetą" - interpelację. Czytamy w niej m.in.: "w samej treści ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym nie ma ani słowa o szczególnych wymaganiach dotyczących wykonywania tego zawodu przez kobiety. [...] Czy Pani Minister wprowadzi rozstrzygnięcia w przygotowywanej nowelizacji ustawy [...] ułatwiające wykonywanie zawodu ratownika medycznego przez kobiety?".
Na razie minister Kopacz pismo minister Radziszewskiej wysłała do wojewodów, by ci rozesłali je do szefów ratowników medycznych. - Z informacji, że nie istnieją podstawy prawne uzasadniające odmowę zatrudnienia w stacji pogotowia ze względu na płeć - zapewnia Jakub Gołąb, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.
List ten opuścił ministerstwo 27 kwietnia. Trzeba trochę czasu, by via urząd wojewódzki opinia ministra dotarła do pogotowia w Częstochowie. Na razie nie dotarła, trudno więc, by dyrektor Łyko się do niej ustosunkował.
Zapytaliśmy jednak przewodniczącego rady miasta, czy mógłby jakoś zaradzić dyskryminacji w pogotowiu - instytucji podległej miastu. Poza tym Piotr Kurpios jest lekarzem na Zawodziu, ma więc do czynienia z ratowniczkami na tamtejszym SOR-ze. Ale przewodniczący stwierdził, że nie ma możliwości prawnych do takiej interwencji. I dodał: - Zresztą uważam, że ratowniczek jest za dużo. Szkoły ratownictwa nie powinny przyjmować aż tylu kobiet. Z własnych doświadczeń wiem, że to zawód bardzo fizyczny, często wymaga użycia siły. I wymaga podejmowania błyskawicznych decyzji, a z tym mężczyźni radzą sobie lepiej.
- 43 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Kurpos: Kobiety nie radzą sobie z... Z czym?
mollix
21.05.09, 07:43
ukartowana prowokacja pod rzekoma dyskryminację»
-
Kurpos: Kobiety nie radzą sobie z... Z czym?
katkabra
21.05.09, 09:54
Pan Kurpios jest lekarzem,ale bardzo niesympatycznym,zimnym,ale to moze niejest wada w tym zawodzie?Mialam okazje sie przekonac ,bo kiedys na ostrymdyzurze musial zajac sie moja »
-
Jest rozwiązanie
warez65535
27.05.09, 22:20
Niech za każdego mężczyznę zatrudniają dwie kobiety, które będą mogły podnosićwspólnie i wtedy PIP się nie przyczepi. A jaki korzystny wpływ to będzie miałona bezrobocie!»




