Operator: drzewa odstraszają inwestorów

Eliza Kwiatkowska
2009-07-10 , aktualizacja: 10.07.2009 19:03
A A A Drukuj
Operator chce usunąć drzewa na swoich terenach, by przygotować je dla kupców. - Niech najpierw pojawi się inwestor i powie, jak chce zagospodarować działkę - mówią urzędnicy. - Nie pojawią się, bo zarośnięty teren odstrasza - obawiają się w Operatorze.
Spółka Operator ARP, należąca do państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu, w ramach restrukturyzacji Huty Częstochowa została właścicielem ponad kilkuset hektarów i spółki energetycznej Elsen. Powinna je sprzedać, by spłacić długi dawnego kombinatu wobec publicznych wierzycieli, m.in. Częstochowy.

Spółce udało się zbyć sporo gruntów - kupiły je m.in. firmy Stradom, Polimex Mostostal, Kons-Hurt, Strobet czy Cerplast. Inwestorzy chwalą lokalizację, uzbrojenie... Odziedziczone po hutniczym gigancie grunty mają jednak i sporo wad: instalacje naziemne, dawne obiekty hutnicze, różnice poziomów. Utrudnieniem są także zapisy w planach i studium zagospodarowania oraz fakt, że tereny w niektórych miejscach są bujnie porośnięte drzewami i krzewami, m.in. topolami i akcjami. Wiele z nich to samosiejki.

- Taki teren odstrasza inwestorów - mówi wiceprezes spółki Artur Sokołowski. - Chcą mieć uporządkowany grunt, z którym nie będzie problemów. Nie zamierzają załatwiać dodatkowych formalności, zastanawiać się, czy gmina zgodzi się na wycinkę i jeszcze ponosić koszty usunięcia drzew i nasadzeń. Ostatnio grunty oglądali przedstawiciele niemieckiego koncernu energetycznego, który chciałby kupić większy teren, by wybudować elektrownię węglową. Od razu zapytali, czy dokonamy wycinki. I tak jest z każdym kolejnym potencjalnym kupcem.

Operator wystąpił więc do miasta z wnioskami o usunięcie drzew i krzewów w kilku kompleksach. - To tereny, które od zawsze były przeznaczone pod przemysł - tłumaczy wiceprezes Sokołowski. - Chodzi między innymi o grunty w środku zakładu między walcownią, koksownią a dawną bramą huty, a także tuż za walcownią. Niektóre przypominają dżunglę. Zaznaczam, że nie mieliśmy zamiaru wycinać wszystkich drzew. Chcemy zostawić zieleń przy granicach działek i wzdłuż dróg. Ochronna zieleń wokół zakładu jest bardzo potrzebna.

Miasto odmówiło. Sławomir Jończyk, kierownik referatu przyrody w magistracie, przyznaje, że otrzymali kilka wniosków o wycinkę w sumie ok. 16 tys. drzew. Na trzy już odpowiedzieliśmy odmownie. Przy kolejnych zasada będzie prawdopodobnie taka sama.

Bo choć większość zadrzewień ma charakter tymczasowy (gdy je sadzono lub się rozsiewały, teren w planie zagospodarowania przestrzennego był przeznaczony pod przemysł lub zabudowę), we wnioskach o wycinkę znalazły się i takie tereny, które w planie figurowały jako zieleń. Wartość drzew jest zróżnicowana i dlatego urzędnicy nie mogą ich traktować jednakowo. Są miejsca cenne, choćby w pobliżu walcowni, gdzie rosną duże sosny.

- Wnioskodawcy napisali, że celem wycinki jest przygotowanie terenu pod inwestycje. Nie wiemy jednak jakie, kiedy i czy w ogóle nastąpią. Po co już teraz wycinać wszystko, skoro nie wiemy, kiedy pojawi się inwestor i jakie będzie miał plany inwestycyjne? Nie będziemy robić problemów z wycinką na tym terenie. Niech jednak najpierw pojawi się inwestor, który powie, w jaki sposób chce zagospodarować działkę. Wtedy wytnie tylko to, co będzie konieczne, a nie wszystko - mówi Jończyk.

Jako przykład takiego rozwiązania podaje firmy, które już zainwestowały na terenach hutniczych: Guardian, Polimex Mostostal czy Fachowiec. Bez problemów uzyskały zgodę na wycinkę. Oczywiście, musiały ją w pewnym stopniu zrekompensować, a to oznacza, że musiały posadzić nowe rośliny wokół własnej siedziby lub w mieście. Nie był to jednak dla nich zbyt wielki ciężar.

Jończyk zauważa też, że Operator sam może częściowo uporządkować teren. Prawo zezwala na wycinkę drzew do pięciu lat bez zezwolenia gminy. A tego typu drzew na wnioskowanych terenach jest sporo. - Nie będziemy robić przeszkód w usunięciu roślinności, która jest w złym stanie, o ile Operator wystąpi z wnioskiem - mówi kierownik.

Zdaniem wiceprezesa Sokołowskiego miastu powinno zależeć na tym, by grunt został dobrze sprzedany inwestorom. - Wartość terenu po uporządkowaniu znacznie wzrośnie, a to leży w interesie gminy, jako jednego z wierzycieli - przekonuje wiceprezes. - Pomijam już oczywiste fakty, że każda inwestycja to dla miasta nowe miejsca pracy, podatki itd. Naprawdę nie rozumiem postępowania magistratu. W innych ośrodkach na terenach inwestycyjnych podobny problem nie istnieje. Grunty przygotowywane są dla potencjalnych inwestorów kompleksowo.

Sławomir Przybyłowicz, rzecznik prezydenta Radomska, do którego na gwałt ciągną inwestorzy i które jest oceniane jako miasto wyjątkowo przyjazne przedsiębiorcom, mówi: - Myślenie, że inwestor powinien kupić teren, przygotować go sobie i jeszcze stworzyć kilka tysięcy miejsc pracy, już dawno zarzuciliśmy. Było to wyjątkowo krótkowzroczne. By ściągnąć inwestora, grunty muszą mieć nie tylko atrakcyjną lokalizację, ale powinny być przygotowane. Takie, na które przedsiębiorca może wejść natychmiast. To skraca formalności i znacznie ułatwia takiemu Włochowi, Hiszpanowi czy Niemcowi poruszanie się w skomplikowanych i niezrozumiałych dla nich procedurach. Inaczej się nie da.

W ubiegłym roku Częstochowa wystartowała po regionalny park specjalnej strefy ekonomicznej. Stawką były zwolnienia podatkowe i promowanie terenu wśród inwestorów zagranicznych. Warunkiem było posiadanie minimum 100 ha przygotowanego gruntu. Ministerstwo Gospodarki podkreślało, że chce mieć rezerwę terenów, na które inwestor mógłby wejść niemal natychmiast. Bo poważni przedsiębiorcy nie lubią czekać. Na tle innych projektów częstochowska propozycja wypadła słabo. Miasto zgłosiło tereny kompletnie nieprzygotowane, na które wprowadzenie inwestora byłoby kwestią długich miesięcy, a to kłóciło się z ideą parków. Projekt przepadł.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Operator: drzewa odstraszają inwestorów leo-24 11.07.09, 00:05

    A miało być tak fajnie prezydencie,jak nie będzie nam przeszkadzaćWarszawa.Dramat,urzędniczy oczywiście. I wstyd,wstyd,wstyd.Może niedługo tagłupota się skończy. I miasto weźmie drugi »

  • Operator: drzewa odstraszają inwestorów martin102 11.07.09, 08:48

    Wrona ma inne sprawy na głowie niż dbanie o inwestorów. Musi przeciez zadbać o pielgrzymów i kler w mieście, to są priorytety p. prezydenta - nieudacznika!!!!»

  • Operator: drzewa odstraszają inwestorów wiolalatacz1 12.07.09, 08:32

    mysle ze za takie zachowanie nalezy się Wronie cos szczególnego czyli jak najszybsze pozbycie sie go z zajmowanego stołka razem z tymi swoimi nieudacznikami niech sobie niemyśli ze ludzie mu»