On żyje bez wody, oni umywają ręce

Marek Mamoń
2009-08-17 , aktualizacja: 17.08.2009 21:50
A A A Drukuj
Od czterech miesięcy samotny 71-letni Ryszard Fikier nie ma w mieszkaniu bieżące wody i kanalizacji. Odcięła go od tych dóbr własna rodzina mieszkająca za ścianą. I nikt - żaden urząd, żadna władza - nie potrafi pomóc
Ryszard Fikier
Fot. Piotr Deska / AG
Ryszard Fikier
ZOBACZ TAKŻE


Ryszard Fikier zajmuje mieszkanie w części domu jednorodzinnego w centrum Częstochowy. Za ścianą mieszkają dalecy krewni jego żony zmarłej przed 13 laty. Beata i Robert M. mają własną firmę sprzedającą motocykle, skutery, quady oraz silniki i zabawki elektryczne.

- Nie w smak im, że tu mieszkam. Od czasu śmierci żony chcą mnie wszystkimi siłami wykurzyć - opowiada pan Ryszard. I na dowód, że nie jest żadnym nielegalnym lokatorem, pokazuje wyciąg z ksiąg wieczystych świadczący o jego niezbywalnym prawie do części domu.

W kwietniu małżeństwo M. odcięło emerytowi dopływ bieżącej wody: zawór znajduje się w ich części posesji. - Płaciłem im za wodę połowę rachunków. Jakiś czas temu założyłem podlicznik i okazało się, ze powinienem płacić 10 razy mniej. Wykłócali się o to ze mną, w końcu całkiem zakręcili wodę - opowiada Fikier. - Przynoszę ją ze studni ulicznej. Fekalia wylewam na podwórku, w krzaki. Ktoś zawiadomił o tym straż miejską. Przyszedł patrol, ale gdy strażnicy dowiedzieli się co i jak, nie wlepili mi mandatu, tylko współczuli.

Sanepid: Dobrze radzimy

Zdesperowany emeryt złożył na samego siebie donos do Sanepidu - że stwarza zagrożenie epidemiologiczne.

Sanepid jednak ani myślał zbadać, czy nieczystości wylewane w krzaki na podwórku mogą zagrażać otoczeniu. Za to uprzejmie pouczył Fikiera, że wodociągi odcinają wodę tylko wówczas, gdy odbiorca nie zapłaci. "Jeśli odcięcia wody do zajmowanego przez Pana mieszkania nie dokonało Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, tylko inne osoby, to jako współwłaściciel nieruchomości powinien Pan wystąpić na drogę sądową, zawiadamiając o popełnieniu przestępstwa z art. 160 par. 1 kodeksu karnego" - radził emerytowi powiatowy inspektor sanitarny Dariusz Nowicki. Nie wiedzieć czemu, sam nie powiadomił organów ścigania, choć z mocy prawa ciąży na nim taki obowiązek. Paragraf, na który powołuje się w piśmie do emeryta, mówi bowiem, że mogło dojść "do narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu".

Wodociągi: Nic nie możemy zrobić

Fikier poprosił o pomoc posłankę Halinę Rozpondek. W odpowiedzi na jej interwencję Zbigniew Cierpiał, dyrektor techniczny w wodociągach częstochowskich, odpisał, że po wizji lokalnej sprawę uznano za beznadziejną. Wodociągi nic nie mogą zrobić, dostarczają bowiem wodę do posesji, a problemy występują "na wewnętrznej sieci". Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji nie może ingerować w sprawy wewnętrzne dotyczące wspólnego przyłącza - tłumaczył dyr Cierpiał. Ale podpowiadał, by sprawę rozstrzygnąć polubownie lub "na drodze postępowania administracyjnego".

Policja: To nie jest sprawa kryminalna

Fikier za radą dr. Nowickiego poszedł na policję. Komisariat sprawę przyjął, ale równo miesiąc później przysłał pismo odmawiające wszczęcia śledztwa. Młodsza aspirant Iwona Pikos uznała, że do przestępstwa nie doszło, a zakręcenie wody nie jest problemem kryminalnym. Odmowę zatwierdziła prokurator Ewa Teodorczyk.

Interesujące, że organów ścigania nie obchodził przywoływany przez szefa sanepidu art. 160 kodeksu karnego. Sprawdziły za to, czy zakręcenie wody wiązało się z użyciem wobec 71-latka przemocy bądź gróźb. Fikier przyznaje: - Nie trzeba było mnie straszyć ani bić. Łatwo było zakręcić zawór, bo jest w części domu, do której nie mam wstępu.

Od postanowienia komisariatu emeryt się nie odwoływał, za radą policji skierował sprawę cywilną do sądu.

Sąd: Czekać, bo urlopy

Sąd Rejonowy w Częstochowie 26 czerwca 2009 r. zobowiązał małżeństwo M. do "przywrócenie możliwości korzystania przez Ryszarda Fikiera z węzła sanitarno-kanalizacyjnego i zaniechania naruszenia posiadania w przyszłości". Ale Beata i Robert M. odwołali się od wyroku. Nie ma jeszcze terminu rozprawy odwoławczej. - W sądzie powiedzieli, że są urlopy i dlatego to tak długo trwa - żali się pan Ryszard. Wodę nadal czerpie z ulicznej studni, fekalia wylewa na podwórku.

- Do domu chodzę tylko się przespać. A za dnia tułam się po mieście. M. grozili, że mnie i tak załatwią. "Umrzesz w gnoju" - usłyszałem któregoś dnia.

Wczoraj byliśmy w domu pana Ryszarda i małżeństwa M. Drzwi do mieszkania małżonków otworzyła młoda kobieta. - Są na wakacjach. A ja nie będę rozmawiać - odparła pytana o gospodarzy i zatrzasnęła drzwi.

Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • On żyje bez wody, oni umywają ręce kicikici41 17.08.09, 22:53

    Przepraszam ale ja tu czegoś nie rozumiem... dlaczego wodociagi nie moga zrobić drugiego przyłącza? kilka metrów rurek i po kłopocie.»

  • On żyje bez wody, oni umywają ręce czestochowa40 18.08.09, 06:01

    Do kicikici. Dlatego nie mozna przylaczyc wody bo to emeryt i juz ma chybapokazana "czerwona kartke". Poza tym gdzie ty zyjesz? W Czestochowie!!! Tu nicnie mozna, bo takie przepisy,takie »

  • On żyje bez wody, oni umywają ręce adhzc 25.08.09, 21:40

    Znam sprawe powyższej nieruchomosci i to co przeczytałam w tym artykule zbulwersowało mnie dogłębnie , ponieważ zawsze uważałam , iż profesja i sztuka dziennikarska zobowiązuje do po »