Wsadzili ośmiolatka do psychiatryka za karę?
2009-08-31
, aktualizacja: 02.09.2009 13:35
Kolonijni opiekunowie bez wiedzy rodziców zawieźli ośmioletniego chłopca do szpitala psychiatrycznego. - Chciał pobić wychowawcę i miał myśli samobójcze - twierdzą. Matka chłopca nie wierzy i zawiadamia prokuraturę.
Dla Kacpra to była pierwsza w życiu letnia kolonia. W Kaletach Drutarni wypoczynek organizuje od wielu lat Towarzystwo Przyjaciół Dzieci z Świętochłowic. - Myślałam, że oddaję syna pod fachową opiekę pedagogów - mówi matka chłopca.
- Niemal od początku sprawiał problemy. Pobił dwóch kolegów, w jednego rzucił telefonem komórkowym - charakteryzuje Kacpra kierowniczka kolonii Urszula Wiesiołek. - Mówiłam o tym jego matce, gdy przyjechała w odwiedziny. Nawet zapytałam, czy nie zechce syna zabrać od domu. Odparła, że jak się chłopcy trochę poszarpali, to żaden powód, by Kacprowi psuć wakacje.
Matka i dziadek chłopca zaprzeczają. - Kacper skarżył się tylko, że nie zawsze rozumiał, co chłopcy do niego mówią. Między sobą rozmawiali w gwarze śląskiej, a potem się śmiali, że on nie wie, o co chodzi. Gdy go odwiedzaliśmy, ze strony personelu nie słyszeliśmy żadnych uwag o złym zachowaniu wnuka - mówi Leszek Bańka, dziadek Kacpra.
Według relacji kierowniczki kolonii, w poniedziałek 24 sierpnia Kacper podczas zajęć na boisku wpadł w niczym nie uzasadniony szał. Był tak agresywny, że troje dorosłych, w tym pielęgniarka, nie byli w stanie go utrzymać. Ośmiolatek rzucił się na wychowawcę z zamiarem pobicia go, nawet uderzył go w nos. Krótko po tym chłopiec został zawieziony przez kolonijnych opiekunów do... szpitala psychiatrycznego w Lublińcu. Tam lekarze zatrzymali go na oddziale.
- Lekarka z izby przyjęć zadzwoniła do matki chłopca. Ta rzuciła słuchawką - mówi Wiesiołek.
- Córka, gdy odebrała telefon była zszokowana. Nie wykluczam, że mogła przerwać połączenie. Jednak natychmiast z tym, co się stało, zadzwoniła do mnie - mówi Bańka. - Wsiadłem w samochód i pojechałem do Kalet. Córka musiała iść do pracy, a ja całą noc spędziłem w aucie przed szpitalem - relacjonuje. Ma inną wersję wydarzeń na kolonii.
- Kacper przyznał, że owszem uderzył wychowawcę, ale przypadkowo, gdy ten złapał go mocno z tyłu za ręce, a on usiłował się wyzwolić z uścisku. Czy Pan wierzy, że ośmiolatek mógłby rzucić się na zdrowego dorosłego mężczyznę i go pobić? - pyta Bańka. Jest przekonany, że jego wnuk trafił do "psychiatryka" wyłącznie za karę. - Jeśli był tak agresywny, to jakim cudem dał się zawieźć z Kalet do Lublińca? Przecież karetki z kaftanem nie wezwano - ironizuje.
Kierowniczka kolonii jest przekonana, że umieszczenie ośmiolatka w szpitalu było jedyną, słuszną decyzją. - Wymagał takiej pomocy. Miał myśli samobójcze - podkreśla Wiesiołek. Jej zdaniem Kacper miał powiedzieć, że nie chce mu się już żyć. - O wszystkim poinformowałam szkołę, do której uczęszcza i zarząd wojewódzki TPD - dodaje kobieta. - Dziś trochę żałuję, że nie byłam bardziej stanowcza i nie odesłałam tego chłopca wcześniej do domu.
Marek Paluch, kierownik oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży w Wojewódzkim Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublińcu, dowodzi, że przyjmując ośmiolatka bez zgody rodziców nie popełniono nadużycia.
- Pozwala na to ustawa o ochronie zdrowia psychicznego. Chłopiec miał myśli samobójcze, potrzebna była obserwacja - przekonuje lekarz. Jednocześnie przyznaje, że Kacper był spokojny, nie aplikowano mu żadnych leków i wypuszczono następnego dnia, bo "nie wykazywał żadnych objawów odstępstwa od normy ani myśli samobójczych".
- Nie mam pretensji do lekarzy, tylko do opiekunów - mówi matka chłopca. Na jej żądanie Kacper został zwolniony ze szpitala 25 sierpnia o godz. 10. Nie wrócił już na kolonie. Kobieta złożyła zawiadomienie do częstochowskiej prokuratury. Chce śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez personel kolonii.
- Doniesienie dotyczy Kalet. To poza naszym okręgiem, dlatego zostanie przesłane do Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach - poinformował nas w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej Romuald Basiński.
(Nazwisko dziadka Kacpra zostało zmienione)
Z ustawy o ochronie zdrowia psychicznego
Art 22. 3. Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego osoby małoletniej lub ubezwłasnowolnionej całkowicie następuje za pisemną zgodą jej przedstawiciela ustawowego.
Art. 24. 1. Osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, może być przyjęta bez zgody wymaganej w art. 22 do szpitala w celu wyjaśnienia tych wątpliwości.
- Niemal od początku sprawiał problemy. Pobił dwóch kolegów, w jednego rzucił telefonem komórkowym - charakteryzuje Kacpra kierowniczka kolonii Urszula Wiesiołek. - Mówiłam o tym jego matce, gdy przyjechała w odwiedziny. Nawet zapytałam, czy nie zechce syna zabrać od domu. Odparła, że jak się chłopcy trochę poszarpali, to żaden powód, by Kacprowi psuć wakacje.
Matka i dziadek chłopca zaprzeczają. - Kacper skarżył się tylko, że nie zawsze rozumiał, co chłopcy do niego mówią. Między sobą rozmawiali w gwarze śląskiej, a potem się śmiali, że on nie wie, o co chodzi. Gdy go odwiedzaliśmy, ze strony personelu nie słyszeliśmy żadnych uwag o złym zachowaniu wnuka - mówi Leszek Bańka, dziadek Kacpra.
Według relacji kierowniczki kolonii, w poniedziałek 24 sierpnia Kacper podczas zajęć na boisku wpadł w niczym nie uzasadniony szał. Był tak agresywny, że troje dorosłych, w tym pielęgniarka, nie byli w stanie go utrzymać. Ośmiolatek rzucił się na wychowawcę z zamiarem pobicia go, nawet uderzył go w nos. Krótko po tym chłopiec został zawieziony przez kolonijnych opiekunów do... szpitala psychiatrycznego w Lublińcu. Tam lekarze zatrzymali go na oddziale.
- Lekarka z izby przyjęć zadzwoniła do matki chłopca. Ta rzuciła słuchawką - mówi Wiesiołek.
- Córka, gdy odebrała telefon była zszokowana. Nie wykluczam, że mogła przerwać połączenie. Jednak natychmiast z tym, co się stało, zadzwoniła do mnie - mówi Bańka. - Wsiadłem w samochód i pojechałem do Kalet. Córka musiała iść do pracy, a ja całą noc spędziłem w aucie przed szpitalem - relacjonuje. Ma inną wersję wydarzeń na kolonii.
- Kacper przyznał, że owszem uderzył wychowawcę, ale przypadkowo, gdy ten złapał go mocno z tyłu za ręce, a on usiłował się wyzwolić z uścisku. Czy Pan wierzy, że ośmiolatek mógłby rzucić się na zdrowego dorosłego mężczyznę i go pobić? - pyta Bańka. Jest przekonany, że jego wnuk trafił do "psychiatryka" wyłącznie za karę. - Jeśli był tak agresywny, to jakim cudem dał się zawieźć z Kalet do Lublińca? Przecież karetki z kaftanem nie wezwano - ironizuje.
Kierowniczka kolonii jest przekonana, że umieszczenie ośmiolatka w szpitalu było jedyną, słuszną decyzją. - Wymagał takiej pomocy. Miał myśli samobójcze - podkreśla Wiesiołek. Jej zdaniem Kacper miał powiedzieć, że nie chce mu się już żyć. - O wszystkim poinformowałam szkołę, do której uczęszcza i zarząd wojewódzki TPD - dodaje kobieta. - Dziś trochę żałuję, że nie byłam bardziej stanowcza i nie odesłałam tego chłopca wcześniej do domu.
Marek Paluch, kierownik oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży w Wojewódzkim Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublińcu, dowodzi, że przyjmując ośmiolatka bez zgody rodziców nie popełniono nadużycia.
- Pozwala na to ustawa o ochronie zdrowia psychicznego. Chłopiec miał myśli samobójcze, potrzebna była obserwacja - przekonuje lekarz. Jednocześnie przyznaje, że Kacper był spokojny, nie aplikowano mu żadnych leków i wypuszczono następnego dnia, bo "nie wykazywał żadnych objawów odstępstwa od normy ani myśli samobójczych".
- Nie mam pretensji do lekarzy, tylko do opiekunów - mówi matka chłopca. Na jej żądanie Kacper został zwolniony ze szpitala 25 sierpnia o godz. 10. Nie wrócił już na kolonie. Kobieta złożyła zawiadomienie do częstochowskiej prokuratury. Chce śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez personel kolonii.
- Doniesienie dotyczy Kalet. To poza naszym okręgiem, dlatego zostanie przesłane do Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach - poinformował nas w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej Romuald Basiński.
(Nazwisko dziadka Kacpra zostało zmienione)
Z ustawy o ochronie zdrowia psychicznego
Art 22. 3. Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego osoby małoletniej lub ubezwłasnowolnionej całkowicie następuje za pisemną zgodą jej przedstawiciela ustawowego.
Art. 24. 1. Osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, może być przyjęta bez zgody wymaganej w art. 22 do szpitala w celu wyjaśnienia tych wątpliwości.
- 225 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
41 głosów
-
Wierzę w to ze ośmiolatek jest skłonny
czarny-misio
01.09.09, 07:34
rzucić sie na dorosłego, mamusia go wychowuje bezstresowo»
-
Wsadzili ośmiolatka do psychiatryka za karę?
eluzjana
01.09.09, 11:03
oczywiście że ojca nie zapomnialam o Bocianie hihii jeszcze jest Partenogeneza- co to jestMimo to od lat prowadzono badania nad wywołaniem u nich partenogenezy. Także u ludzi. Na razie »
-
Wsadzili ośmiolatka do psychiatryka za karę?
one2be
01.09.09, 11:51
Na większości z obozów i kolonii na których byłem zdarzały się jednostki nieprzystosowane do życia w grupie - nic nowego - rodzice wychowali ich na uposledzonych społecznie i żaden »


