Konflikt miasto - operator
03.10.2009
, aktualizacja: 02.10.2009 18:34
Zaostrza się konflikt na linii magistrat - Operator ARP. Czy żądania miasta wobec spółki są zgodne z prawem?
ZOBACZ TAKŻE
- Urząd Miasta i Operator. Jak się porozumieć? (09-10-09, 20:55)
Awantura wybuchła na ostatniej sesji. Zaczęło się od pisma, które pod koniec sierpnia wysłał do zarządu Operatora ARP prezydent miasta. Tadeusz Wrona poprosił o informacje dotyczące działalności spółki, a konkretnie wysokości jej przychodów i kosztów działalności. Zażądał też harmonogramu sprzedaży przez Operatora ARP pohutniczego majątku. Argumentował, że informacje są niezbędne w celu opracowania wieloletniej prognozy finansowej.
Spółka na kilku stronach odpisała prezydentowi miasta, że nie może zrealizować prośby dotyczącej ujawnienia wyników finansowych, ponieważ uprawnionymi do uzyskania tych informacji w spółkach prawa handlowego są organy właścicielskie - w tym przypadku państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.
Operator ARP podkreślił również, że prezydent w imieniu miasta, które jest jednym z wierzycieli spółki, sam zaakceptował harmonogram spłat zobowiązań. I jest on doskonale znany prezydentowi i wydziałowi finansowemu magistratu. Spółka realizuje plan spłaty wierzytelności z wyprzedzeniem, bo termin kolejnej raty przypada dopiero na marzec 2011 roku.
Operator ARP wytknął również magistratowi, że sprzedaż pohutniczych terenów przebiegałaby sprawniej, gdyby spółka mogła liczyć na pomoc miasta. Podał konkretne przykłady działania miasta przeciw inwestorom, m.in. wycofanie się amerykańskiej firmy z wielomilionowej inwestycji z powodu negatywnego stanowiska prezydenta. O sprawie pisaliśmy pod koniec roku. W magistracie dzień po dniu pojawiło się dwóch inwestorów. Pierwszy - spółka z amerykańskim partnerem - zaproponował miastu przedsięwzięcie za 400 milionów dolarów i stworzenie 300 miejsc pracy. Drugi - firma z powiązaniami norweskimi - nieco skromniejsze, bo za 130 milionów euro i pracę dla 50 osób. Obaj inwestorzy chcieli zbudować na pohutniczych terenach Operatora ARP instalacje do utylizacji odpadów w nowoczesnej technologii plazmowej. Rozmowy w magistracie w obu przypadkach trwały zaledwie godzinę. To w zupełności wystarczyło, by władze miasta - w pierwszym przypadku prezydent Tadeusz Wrona, a w drugim wiceprezydent Bogumił Sobuś - oceniły inwestorów negatywnie i dały im kosza. Amerykańska firma próbowała powtórnie - uzyskała nawet wszelkie niezbędne zgody resortów, ale zrażona stanowiskiem miasta ostatecznie się wycofała.
Operator wspomniał też o sprawie wycinki drzew z pohutniczych terenów przemysłowych w celu ich przygotowania dla inwestorów - miasto się na to nie zgodziło.
Operator wspomniał również, że odpisy aktów notarialnych dotyczących sprzedaży majątku, są przesyłane magistratowi, w związku z czym ma on wiedzę na ten temat.
Zarząd spółki z ubolewaniem stwierdził na koniec listu, że: "obecne działania prezydenta i jego służb nie służą w żaden sposób poprawie tej współpracy, generując niekorzystne opinie o Częstochowie jako mieście mało aktywnym gospodarczo i nie stwarzającym udogodnień dla potencjalnych inwestorów".
Odpowiedź wywołała natychmiastową reakcję prezydenta miasta, który wystosował kolejny list i poinformował o sprawie radnych. Napisał, że uzyskanie przez Operatora ARP dochodów wyższych od planowanych może stanowić podstawę do zmiany harmonogramu spłaty zobowiązań. Poza tym fakt, że ostatnia rata została wpłacona przez spółkę w ubiegłym roku budzi niepokój prezydenta, bo świadczy o braku kreatywności zarządu Operatora ARP. Tadeusz Wrona zarzuca również spółce, że podaje nieprawdziwe informacje na temat amerykańskiego inwestora i w związku z wycinką drzew próbuje wymusić na magistracie złamanie prawa. Prezydent zażądał publicznych przeprosin.
- Z listu wynika, że prezydent liczy obecnie na dodatkowe pieniądze, a przecież harmonogram i warunki spłat zobowiązań zaakceptował jako jeden z wierzycieli - mówi Artur Sokołowski, wiceprezes Operatora ARP. - Nie rozumiem również, dlaczego mielibyśmy spłacać wcześniej kolejne raty, skoro mamy ustalony termin. Tym bardziej że miasto kładzie nam pod nogi kolejne kłody. Ostatnio nałożyło nam domiar podatkowy. Przypominam, że rocznie płacimy magistratowi z tytułu podatku od nieruchomości i opłaty za wieczyste użytkowanie około czterech milionów złotych. Sprzeciw budzi także stwierdzenie, że nakłaniamy magistrat do naruszenia przepisów. Chodzi o wycinkę drzew na terenach inwestycyjnych. Postąpiliśmy w tej sprawie zgodnie z procedurą administracyjną. Zwróciliśmy się z wnioskiem o wycinkę. Dostaliśmy odpowiedź odmowną, więc odwołaliśmy się do samorządowego kolegium odwoławczego. To uchyliło decyzję magistratu i wytknęło mu błędy w procedurze. Sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia. Gdzie jest tutaj nakłanianie do złamania prawa? To poważne oskarżenia. Zastanawiamy się, jak na nie zareagować.
Gdy na początku ubiegłego roku wiceprezesem i dyrektorem lokalnego oddziału spółki Operator ARP został częstochowianin i były naczelnik wydziału mienia w magistracie Artur Sokołowski, miasto było pewne udanej współpracy. Prezydent chwalił spółkę za ożywioną działalność i podkreślał, że przedterminowo spłaca zobowiązania wobec miasta jako wierzyciela. Operator ARP w ramach restrukturyzacji Huty Częstochowa został właścicielem ponad 600 hektarów i spółki energetycznej Elsen. W zamian za to przejął publiczne długi kombinatu, by je spłacić ze sprzedaży pohutniczego majątku. "W ubiegłym roku miasto otrzymało z tego tytułu trzy miliony złotych; w tym roku już ponad milion, spodziewane są dalsze wpłaty. Jest to wymierny i przeliczalny efekt, dodatkowo za tym płyną inne korzyści: miejsca pracy i podatki od nowych podmiotów gospodarczych" - informowało w marcu ubiegłego roku biuro prasowe magistratu. Pierwsze tarcia pojawiły się w związku ze sprawą inwestorów.
Nieoficjalnie mówi się, że wpływ na stanowisko prezydenta miasta wobec Operatora ARP może mieć szef jego rady gospodarczej. Ostatnio popadł w konflikt z Operatorem ARP. Jest winny spółce około 200 tysięcy złotych z tytułu dzierżawy hali. Sprawa jest u komornika.
Spółka na kilku stronach odpisała prezydentowi miasta, że nie może zrealizować prośby dotyczącej ujawnienia wyników finansowych, ponieważ uprawnionymi do uzyskania tych informacji w spółkach prawa handlowego są organy właścicielskie - w tym przypadku państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.
Operator ARP podkreślił również, że prezydent w imieniu miasta, które jest jednym z wierzycieli spółki, sam zaakceptował harmonogram spłat zobowiązań. I jest on doskonale znany prezydentowi i wydziałowi finansowemu magistratu. Spółka realizuje plan spłaty wierzytelności z wyprzedzeniem, bo termin kolejnej raty przypada dopiero na marzec 2011 roku.
Operator ARP wytknął również magistratowi, że sprzedaż pohutniczych terenów przebiegałaby sprawniej, gdyby spółka mogła liczyć na pomoc miasta. Podał konkretne przykłady działania miasta przeciw inwestorom, m.in. wycofanie się amerykańskiej firmy z wielomilionowej inwestycji z powodu negatywnego stanowiska prezydenta. O sprawie pisaliśmy pod koniec roku. W magistracie dzień po dniu pojawiło się dwóch inwestorów. Pierwszy - spółka z amerykańskim partnerem - zaproponował miastu przedsięwzięcie za 400 milionów dolarów i stworzenie 300 miejsc pracy. Drugi - firma z powiązaniami norweskimi - nieco skromniejsze, bo za 130 milionów euro i pracę dla 50 osób. Obaj inwestorzy chcieli zbudować na pohutniczych terenach Operatora ARP instalacje do utylizacji odpadów w nowoczesnej technologii plazmowej. Rozmowy w magistracie w obu przypadkach trwały zaledwie godzinę. To w zupełności wystarczyło, by władze miasta - w pierwszym przypadku prezydent Tadeusz Wrona, a w drugim wiceprezydent Bogumił Sobuś - oceniły inwestorów negatywnie i dały im kosza. Amerykańska firma próbowała powtórnie - uzyskała nawet wszelkie niezbędne zgody resortów, ale zrażona stanowiskiem miasta ostatecznie się wycofała.
Operator wspomniał też o sprawie wycinki drzew z pohutniczych terenów przemysłowych w celu ich przygotowania dla inwestorów - miasto się na to nie zgodziło.
Operator wspomniał również, że odpisy aktów notarialnych dotyczących sprzedaży majątku, są przesyłane magistratowi, w związku z czym ma on wiedzę na ten temat.
Zarząd spółki z ubolewaniem stwierdził na koniec listu, że: "obecne działania prezydenta i jego służb nie służą w żaden sposób poprawie tej współpracy, generując niekorzystne opinie o Częstochowie jako mieście mało aktywnym gospodarczo i nie stwarzającym udogodnień dla potencjalnych inwestorów".
Odpowiedź wywołała natychmiastową reakcję prezydenta miasta, który wystosował kolejny list i poinformował o sprawie radnych. Napisał, że uzyskanie przez Operatora ARP dochodów wyższych od planowanych może stanowić podstawę do zmiany harmonogramu spłaty zobowiązań. Poza tym fakt, że ostatnia rata została wpłacona przez spółkę w ubiegłym roku budzi niepokój prezydenta, bo świadczy o braku kreatywności zarządu Operatora ARP. Tadeusz Wrona zarzuca również spółce, że podaje nieprawdziwe informacje na temat amerykańskiego inwestora i w związku z wycinką drzew próbuje wymusić na magistracie złamanie prawa. Prezydent zażądał publicznych przeprosin.
- Z listu wynika, że prezydent liczy obecnie na dodatkowe pieniądze, a przecież harmonogram i warunki spłat zobowiązań zaakceptował jako jeden z wierzycieli - mówi Artur Sokołowski, wiceprezes Operatora ARP. - Nie rozumiem również, dlaczego mielibyśmy spłacać wcześniej kolejne raty, skoro mamy ustalony termin. Tym bardziej że miasto kładzie nam pod nogi kolejne kłody. Ostatnio nałożyło nam domiar podatkowy. Przypominam, że rocznie płacimy magistratowi z tytułu podatku od nieruchomości i opłaty za wieczyste użytkowanie około czterech milionów złotych. Sprzeciw budzi także stwierdzenie, że nakłaniamy magistrat do naruszenia przepisów. Chodzi o wycinkę drzew na terenach inwestycyjnych. Postąpiliśmy w tej sprawie zgodnie z procedurą administracyjną. Zwróciliśmy się z wnioskiem o wycinkę. Dostaliśmy odpowiedź odmowną, więc odwołaliśmy się do samorządowego kolegium odwoławczego. To uchyliło decyzję magistratu i wytknęło mu błędy w procedurze. Sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia. Gdzie jest tutaj nakłanianie do złamania prawa? To poważne oskarżenia. Zastanawiamy się, jak na nie zareagować.
Gdy na początku ubiegłego roku wiceprezesem i dyrektorem lokalnego oddziału spółki Operator ARP został częstochowianin i były naczelnik wydziału mienia w magistracie Artur Sokołowski, miasto było pewne udanej współpracy. Prezydent chwalił spółkę za ożywioną działalność i podkreślał, że przedterminowo spłaca zobowiązania wobec miasta jako wierzyciela. Operator ARP w ramach restrukturyzacji Huty Częstochowa został właścicielem ponad 600 hektarów i spółki energetycznej Elsen. W zamian za to przejął publiczne długi kombinatu, by je spłacić ze sprzedaży pohutniczego majątku. "W ubiegłym roku miasto otrzymało z tego tytułu trzy miliony złotych; w tym roku już ponad milion, spodziewane są dalsze wpłaty. Jest to wymierny i przeliczalny efekt, dodatkowo za tym płyną inne korzyści: miejsca pracy i podatki od nowych podmiotów gospodarczych" - informowało w marcu ubiegłego roku biuro prasowe magistratu. Pierwsze tarcia pojawiły się w związku ze sprawą inwestorów.
Nieoficjalnie mówi się, że wpływ na stanowisko prezydenta miasta wobec Operatora ARP może mieć szef jego rady gospodarczej. Ostatnio popadł w konflikt z Operatorem ARP. Jest winny spółce około 200 tysięcy złotych z tytułu dzierżawy hali. Sprawa jest u komornika.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Konflikt miasto - operator
zaspokojny
04.10.09, 20:04
Brzydko pachnie - ludzie listy piszą zarzucając sobie niekompetencje.A info z ostatniego akapitu zwyczajnie śmierdzi...»
-
Konflikt miasto - operator
donald-marzy
04.10.09, 21:30
jeśli ostatni akapit jest prawdą, jutro o godzinie 8 rano szef rady gospodarczej powinien zostać zdymisjonowany»


