Dowód, że akcja "Zerwijmy łańcuchy" jest potrzebna
02.10.2009
, aktualizacja: 02.10.2009 18:53
Chude, wystraszone, trzymane na łańcuchach pod gołym niebem. Tak do wczoraj żyły dwa psy w domu na Błesznie. Dzisiaj są już bezpieczne. A już jutro organizatorzy ogólnopolskiej akcji "Zerwijmy łańcuchy" będą przekonywać - także częstochowian, jak straszne jest życie psa łańcuchowego
Niewielki, zaniedbany domek wśród łąk przy ul. Podbucze. Z daleka słychać skomlenie. Za płotem biegają dwa wychudzone psy. Są przytwierdzone do ściany domu łańcuchami. Nie mają jedzenia, ani czystej wody. Nie mają też schronienia przed deszczem, słońcem, wiatrem. Na podwórzu leży martwy pies, najprawdopodobniej padł z wycieńczenia.
Taki obrazek kilka dni temu zastali na Błaszenie częstochowscy strażacy przy okazji rutynowej interwencji. Wstrząśnięci widokiem zaniedbanych zwierząt, zaalarmowali Fundację For Animals.
- Kiedy zobaczyliśmy zwierzęta, nie było wątpliwości, że należy je natychmiast odebrać - mówi Iwona Górecka z Fundacji For Animals.
Organizacja wczoraj złożyła doniesienie o znęcaniu się nad zwierzętami i w towarzystwie policji wkroczyła na posesję.
- Psy mają robaki i dlatego są takie chude - tłumaczyła właścicielka. - Nie stać mnie na tabletki. Daję im przecież jedzenie i wodę. Bardzo je kocham, tylko trochę się w życiu pogubiłam.
Właścicielka przyznała, ze jeden z psów padł. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, dlaczego. Prosiła: - Dajcie mi jeszcze jedną szansę, nie odbierajcie mi tych zwierząt.
Właścicielka twierdziła, że zwierzęta mają legowisko w pomieszczeniu gospodarczym, do którego wchodzą przez niewielki, wyszczerbiony otwór. Jednak miejsca wystarczyłoby tam może dla jednego niewielkiego psa.
Fundacja nakłoniła właścicielkę, by zrzekła się zwierząt. Psy po badaniu przez lekarza weterynarii trafiły do hotelu.
- Niestety, jest on drogi, dlatego prosimy o pomoc w znalezieniu domów tymczasowych dla zwierząt - mówi Iwona Górecka.
Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie.
Tymczasem jutro w wielu polskich miastach - w tym w Częstochowie - odbędzie się już po raz trzeci akcja "Zerwijmy łańcuchy". Jej organizatorem jest miesięcznik "Mój pies". To protest przeciwko trzymaniu psów na łańcuchach. Specjaliści i obrońcy zwierząt podkreślają, że taka forma trzymania psów jest rozpowszechniona prawie wyłącznie w Polsce. To znęcanie się nad zwierzętami i przyczyna wielu tragedii. Bo to psy łańcuchowe najczęściej atakują człowieka.
- Nie dość, że może to spowodować szereg chorób u zwierzęcia - począwszy od chorób skóry, powstałych w wyniku obcierania obroży czy sznurka, przez uszkodzenia słuchu, strun głosowych i zdolności przełykania, po odmrożenia, jest także brzemienne w skutki dla psiej psychiki. Bardzo mała przestrzeń życiowa, unieruchomienie i brak kontaktu z człowiekiem to katorga dla czworonoga. Ludzi za karę zamyka się w dużo lepszych warunkach. Musimy w końcu uświadomić sobie, że pies do szczęśliwego życia, oprócz pełnej miski, potrzebuje także ruchu i dobrego kontaktu z człowiekiem. Chociaż wielu psom brak nawet tej pełnej miski - apeluje dr Robert Marczak, lekarz weterynarii i laureat nagrody Serce dla Zwierząt.
Organizatorzy akcji ustawią w centrach miast budy, do których każdy, kto tylko zechce, będzie się mógł przywiązać.
- I zobaczyć, jak wygląda świat z perspektywy psa łańcuchowego, jak wycieńczające, koszmarnie nudne i bezsensowne jest życie na dwóch metrach kwadratowych. Większość osób biorących udział w akcji jest zaskoczona ciężarem takiego łańcucha - to po prostu trzeba poczuć na własnej szyi - mówią organizatorzy akcji. W Częstochowie buda pojawi się jutro w południe na rogu Alei i Wolności.
Taki obrazek kilka dni temu zastali na Błaszenie częstochowscy strażacy przy okazji rutynowej interwencji. Wstrząśnięci widokiem zaniedbanych zwierząt, zaalarmowali Fundację For Animals.
- Kiedy zobaczyliśmy zwierzęta, nie było wątpliwości, że należy je natychmiast odebrać - mówi Iwona Górecka z Fundacji For Animals.
Organizacja wczoraj złożyła doniesienie o znęcaniu się nad zwierzętami i w towarzystwie policji wkroczyła na posesję.
- Psy mają robaki i dlatego są takie chude - tłumaczyła właścicielka. - Nie stać mnie na tabletki. Daję im przecież jedzenie i wodę. Bardzo je kocham, tylko trochę się w życiu pogubiłam.
Właścicielka przyznała, ze jeden z psów padł. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, dlaczego. Prosiła: - Dajcie mi jeszcze jedną szansę, nie odbierajcie mi tych zwierząt.
Właścicielka twierdziła, że zwierzęta mają legowisko w pomieszczeniu gospodarczym, do którego wchodzą przez niewielki, wyszczerbiony otwór. Jednak miejsca wystarczyłoby tam może dla jednego niewielkiego psa.
Fundacja nakłoniła właścicielkę, by zrzekła się zwierząt. Psy po badaniu przez lekarza weterynarii trafiły do hotelu.
- Niestety, jest on drogi, dlatego prosimy o pomoc w znalezieniu domów tymczasowych dla zwierząt - mówi Iwona Górecka.
Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie.
Tymczasem jutro w wielu polskich miastach - w tym w Częstochowie - odbędzie się już po raz trzeci akcja "Zerwijmy łańcuchy". Jej organizatorem jest miesięcznik "Mój pies". To protest przeciwko trzymaniu psów na łańcuchach. Specjaliści i obrońcy zwierząt podkreślają, że taka forma trzymania psów jest rozpowszechniona prawie wyłącznie w Polsce. To znęcanie się nad zwierzętami i przyczyna wielu tragedii. Bo to psy łańcuchowe najczęściej atakują człowieka.
- Nie dość, że może to spowodować szereg chorób u zwierzęcia - począwszy od chorób skóry, powstałych w wyniku obcierania obroży czy sznurka, przez uszkodzenia słuchu, strun głosowych i zdolności przełykania, po odmrożenia, jest także brzemienne w skutki dla psiej psychiki. Bardzo mała przestrzeń życiowa, unieruchomienie i brak kontaktu z człowiekiem to katorga dla czworonoga. Ludzi za karę zamyka się w dużo lepszych warunkach. Musimy w końcu uświadomić sobie, że pies do szczęśliwego życia, oprócz pełnej miski, potrzebuje także ruchu i dobrego kontaktu z człowiekiem. Chociaż wielu psom brak nawet tej pełnej miski - apeluje dr Robert Marczak, lekarz weterynarii i laureat nagrody Serce dla Zwierząt.
Organizatorzy akcji ustawią w centrach miast budy, do których każdy, kto tylko zechce, będzie się mógł przywiązać.
- I zobaczyć, jak wygląda świat z perspektywy psa łańcuchowego, jak wycieńczające, koszmarnie nudne i bezsensowne jest życie na dwóch metrach kwadratowych. Większość osób biorących udział w akcji jest zaskoczona ciężarem takiego łańcucha - to po prostu trzeba poczuć na własnej szyi - mówią organizatorzy akcji. W Częstochowie buda pojawi się jutro w południe na rogu Alei i Wolności.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów




więcej zdjęć