Częstochowa bez prezydenta Wrony

Rozmawiała Dorota Steinhagen
08.10.2009 , aktualizacja: 15.11.2009 23:17
A A A Drukuj
Częstochowianie odwołali prezydenta Tadeusza Wronę. Co dalej?
Sesja rady miasta
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Sesja rady miasta
Rozmowa z Krzysztofem Nowakiem, dyrektorem wydziału nadzoru prawnego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim

Dorota Steinhagen: Jeśli Tadeusz Wrona przegra referendum, to kiedy przestanie być prezydentem?

Krzysztof Nowak: W chwili ogłoszenia przez komisarza wyborczego wyników głosowania, czyli 16, może 17 listopada.

I już?

- Nie potrzeba uchwały radnych, żadnych dodatkowych formalności. Prezydent nie podpisuje umowy o pracę, bo swoją funkcję pełni na podstawie zaświadczenia o wyborze na stanowisko. Przestaje być prezydentem na podstawie zaświadczenia o odwołaniu z niego w wyniku referendum.

Odchodzi sam?

- Z wszystkimi zastępcami. Tyle że wiceprezydenci otrzymują odprawy, prezydent nie. Przepisy mówią o trzymiesięcznej odprawie dla prezydenta, ale tylko gdy odchodzi z powodu upływu kadencji, a nie przed jej zakończeniem. Gdyby dostał pieniądze, najprawdopodobniej Regionalna Izba Obrachunkowa zażądałaby od jego następcy, by te pieniądze odzyskał.

Prezydenta nie ma. To kto rządzi w mieście?

- Osoba powołana przez premiera.

Czyli komisarz?

- Formalnie: pełniący funkcję prezydent.

Kiedy premier kogoś takiego powołuje?

Bez zbędnej zwłoki, ale to może potrwać nawet kilka tygodni.

Co do tego czasu?

- I tu jest problem, bo są na ten temat dwie opinie, obie uzasadnione. Według jednych znawców doktryny prawa administracyjnego z chwilą odejścia prezydenta tracą moc wszystkie udzielone przez niego pełnomocnictwa i upoważnienia, czyli nikomu nie wolno podejmować żadnych decyzji w jego imieniu. Według innych znawców - wprawdzie prezydenta nie ma, ale tzw. organ samorządowy istnieje, choć nie jest obsadzony. Czyli pełnomocnictwa i upoważnienia obowiązują. Osobiście, z powodów praktycznych, jestem zwolennikiem tej drugiej interpretacji - nie powoduje paraliżu decyzyjnego w gminie. Gdyby jednak taka decyzja została zaskarżona, wyrok zależałby od tego, którą interpretację podziela sąd.

Potem pojawia się komisarz. Co mu wolno?

- Dokładnie to samo, co prezydentowi, ma pełnię jego władzy.

Czyli może występować o unijne pieniądze, podpisywać umowy na nie, rozpisywać i rozstrzygać przetargi?

- Może, o ile będzie chciał. Komisarz rządzi jednak zazwyczaj najwyżej trzy miesiące - do nowych wyborów, więc strategicznych decyzji raczej nie podejmuje. Głównie dba o to, by urząd funkcjonował normalnie.

W dniu referendum mija ustawowy termin przedstawienia przez prezydenta projektu budżetu na następny rok. Potem dopiero zaczynają się dyskusje z radnymi i wynikające z nich zmiany. Pana zdaniem budżet byłby zagrożony?

- Formalnie nie, skoro komisarz ma te same prawa co prezydent. Praktycznie - niewykluczone. Komisarz nie zdoła w ciągu dnia czy dwóch zapoznać się ze wszystkimi sprawami, które toczą się w urzędzie. W efekcie więc biegną one prawem inercji i dzięki wiedzy, którą posiadają urzędnicy. Byłem wójtem w Rędzinach i moim zdaniem potrzeba co najmniej dwóch lat, żeby zdobyć całą potrzebną wójtowi, burmistrzowi, prezydentowi wiedzę: poznać przepisy i ludzi, z którymi się pracuje, wydeptać własne ścieżki do urzędu wojewódzkiego i marszałkowskiego. Bardzo młody i bardzo zdolny człowiek może potrzebowałby "tylko" półtora roku.

No to komisarz nie zdąży. Ani nowy prezydent, którego trzeba będzie wybrać niespełna rok przed terminowymi wyborami.

- Czy w Częstochowie wybory musiałyby się odbyć, będzie zależało od rady miasta.

Jak to?

- Przedterminowych wyborów nie ma - a do terminowych rządzi komisarz - jeżeli do końca kadencji jest mniej niż pół roku. Jeżeli mniej niż rok, ale więcej niż sześć miesięcy, rada w ciągu 30 dni od referendum może podjąć uchwałę, by wyborów nie przeprowadzać. Gdyby miały się odbyć, to na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku.

To może jednak w takim wypadku lepiej zrezygnować z wyborów. Pieniądze zostaną w kasie miasta - jakieś pół miliona - a nowy prezydent i tak do przyszłorocznych wyborów niewiele zdziała.

- To, moim zdaniem, będzie decyzja polityczna. Radni będą musieli rozważyć, czy zostawić ster miasta w rękach powołanego przez premiera urzędnika, który nie składał żadnych wyborczych obietnic, więc się z ich realizacji rozliczać nie musi, czy też osobie, której władzę nad miastem oddadzą wyborcy.



Podziel się

  • 57 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

  • Re: Wyobraźmy sobie, że jest rok 2012 annagoldman 08.10.09, 22:47

    Można by również napisać: Wyobraźmy sobie, że jest rok 2012-Polacy wygrali Mistrzostwa Europy! Albo odpowiedz na pytanie: co byś zrobił z 40 mln zł. wygranych w LOTTO? Wszystko ma ten sam »

  • Wybory tak! Referndum????? aspirata 09.10.09, 22:04

    Gość portalu: andrzej napisał(a): Bledem jest ocenianie obecnej wladzy miasta wg ktegorii ich poprzednikow. Wpisane sa powazne zastrzezenia wobec obecnego magistratu. Refennum, ktore »