Młodzi powiedzieli prezydentowi: dość
20.11.2009
, aktualizacja: 20.11.2009 17:47
Tadeusz Wrona nie rozumiał potrzeb młodych częstochowian, więc młodzi ludzie poszli na referendum - twierdzi socjolog. Niewykluczone, że to właśnie ich głosy zadecydowały o odwołaniu prezydenta
ZOBACZ TAKŻE
- Młodzi: Po studiach uciekamy z Częstochowy (03-12-09, 22:00)
- Nasze miasto musi mieć prestiż (29-11-09, 14:29)
- Bezczelnie podejrzewacie młodych o ucieczkę (29-11-09, 14:29)
- Premier podpisał nominację komisarza (26-11-09, 18:05)
- Częstochowa: wybory prezydenta za rok (23-11-09, 12:40)
W niedzielnym referendum do urn poszło więcej młodych niż zwykle. Potwierdzają to członkowie komisji: - W porównaniu z ostatnimi wyborami samorządowymi w 2006 roku młodzieży było zdecydowanie więcej - ocenia Piotr Wrona (zbieżność nazwisk przypadkowa), który nie pierwszy raz pracował w komisji obwodowej. Tym razem - na Północy.
- Rozmawiam ze studentami i wszyscy, którzy mieli prawo wziąć udział w referendum, zapewniają, że z tego prawa skorzystali - mówi prof. Felicjan Bylok, socjolog z Politechniki Częstochowskiej.
Malwina ma 22 lata. W swojej komisji była już o godz. 7.30. - To było z mojej strony duże poświęcenie, bo dodatkowy kwadrans snu w niedzielę to skarb - śmieje się sama z siebie. - Szłam jednak na zajęcia, bo studiuję zaocznie i było ryzyko, że wieczorem nie zdążę.
Zagłosowała za odwołaniem Tadeusza Wrony. Za co?
Za Aleje, w których na cały regulator transmitowane są religijne uroczystości. - Gdy chcę iść do kościoła, to znam drogę - twierdzi.
Za to, że rówieśnicy z innych miast uważają, że jako częstochowianka musi być głęboko uduchowiona. - A ja chcę być normalna - mówi. - I jestem normalna, ale nikt w Polsce o tym nie wie, bo Częstochowa kojarzona jest tylko z Jasną Górą.
Przez babcię. - Bo mi zaimponowała - wyznaje. - Babcia to osoba głęboko wierząca i żarliwie praktykująca. Ale jak usłyszała od swojego proboszcza, że nie wolno jej pójść na referendum, to poszła sama i dziadka zaciągnęła na głosowanie.
Przez brata, który strasznie jej zazdrościł, że może pójść na referendum, bo sam nie jest jeszcze pełnoletni, a uważa, że dla młodych ludzi nic ciekawego nie ma w Częstochowie.
Mikołaj w niedzielę specjalnie przyjechał do Częstochowy - studiuje poza miastem - choć referendum na rok przed końcem kadencji uważał za głupotę. - Zagłosowałem z poczucia obowiązku - tłumaczy. - Po pierwsze dlatego, że studiuję politologię, po drugie - bo pod wnioskiem o referendum podpisało się ponad 30 tysięcy osób. Podpisało się, czyli zadało mi pytanie, czy chcę prezydenta Wrony. Uznałem, że wypadałoby im odpowiedzieć.
Odpowiedział, że za takiego prezydenta to on już podziękuje. Dlaczego? Bo nie był wystarczająco stanowczy. Chciał zamknięcia III Alei, ale pod presją organizatorów referendum ją otworzył. Czyli wcale nie był pewien, czy ten pomysł z zamykaniem był taki dobry.
- Moja córka i jej znajomi też zagłosowali przeciw prezydentowi - mówi ojciec częstochowskiej studentki. - Za prohibicję na ul. Dekabrystów i za to, co im wtedy powiedział: że się mają uczyć, a nie bawić.
Zdaniem prof. Byloka to faktycznie częstochowska młodzież najwyraźniej dała do zrozumienia, że życzy sobie zmian w mieście. - Dla nikogo nie powinno to jednak być zaskoczeniem - twierdzi. - Już dwa lata temu w prowadzonych również przez nas badaniach socjologicznych było widać, że młodzi częstochowianie nie widzą tutaj dla siebie przyszłości. Nie mają perspektyw interesującej nauki, ani po niej dobrej pracy. Nie mają gdzie ciekawie spędzać wolnego czasu, a puby sprawy nie załatwią. Nie ma imprez kulturalnych dla takiego jak oni odbiorcy, bo festiwal muzyki sakralnej jest dla "klienta" o innym guście muzycznym. Wiem, że prezydent nie otwiera uczelni ani zakładów przemysłowych, ale powinien tworzyć dobry klimat do ich tworzenia.
Rok temu badania firmy SMG/KRC pokazały, że z miasta i jego prezydenta zadowoleni są ludzie po 65. roku życia.
A - jak mówi Bylok - rządzenie to sztuka kompromisu pomiędzy interesami różnych grup społecznych. Tego kompromisu nie próbowano znaleźć na przykład podczas pamiętnej awantury o prohibicję w okolicach miasteczka studenckiego. W Częstochowie powstał stereotyp, że Tadeusz Wrona młodych nie rozumie, a z każdym stereotypem walczy się bardzo trudno. Nawet gdy Tadeusz Wrona uśmiechał się do młodych ludzi, uważali, że to uśmiech fałszywy. - Dzisiejsza młodzież to ludzie światli, wyedukowani, świadomi własnej wartości i siły - ocenia Bylok. - W ostatnią niedzielę tę siłę pokazali.
Socjolog ostrzega: - Jeśli nowa władza, która obejmie rządy po Tadeuszu Wronie, tego kompromisu między potrzebami starych i młodych częstochowian nie potrafi znaleźć, szybko się z władzą pożegna.
- Rozmawiam ze studentami i wszyscy, którzy mieli prawo wziąć udział w referendum, zapewniają, że z tego prawa skorzystali - mówi prof. Felicjan Bylok, socjolog z Politechniki Częstochowskiej.
Malwina ma 22 lata. W swojej komisji była już o godz. 7.30. - To było z mojej strony duże poświęcenie, bo dodatkowy kwadrans snu w niedzielę to skarb - śmieje się sama z siebie. - Szłam jednak na zajęcia, bo studiuję zaocznie i było ryzyko, że wieczorem nie zdążę.
Zagłosowała za odwołaniem Tadeusza Wrony. Za co?
Za Aleje, w których na cały regulator transmitowane są religijne uroczystości. - Gdy chcę iść do kościoła, to znam drogę - twierdzi.
Za to, że rówieśnicy z innych miast uważają, że jako częstochowianka musi być głęboko uduchowiona. - A ja chcę być normalna - mówi. - I jestem normalna, ale nikt w Polsce o tym nie wie, bo Częstochowa kojarzona jest tylko z Jasną Górą.
Przez babcię. - Bo mi zaimponowała - wyznaje. - Babcia to osoba głęboko wierząca i żarliwie praktykująca. Ale jak usłyszała od swojego proboszcza, że nie wolno jej pójść na referendum, to poszła sama i dziadka zaciągnęła na głosowanie.
Przez brata, który strasznie jej zazdrościł, że może pójść na referendum, bo sam nie jest jeszcze pełnoletni, a uważa, że dla młodych ludzi nic ciekawego nie ma w Częstochowie.
Mikołaj w niedzielę specjalnie przyjechał do Częstochowy - studiuje poza miastem - choć referendum na rok przed końcem kadencji uważał za głupotę. - Zagłosowałem z poczucia obowiązku - tłumaczy. - Po pierwsze dlatego, że studiuję politologię, po drugie - bo pod wnioskiem o referendum podpisało się ponad 30 tysięcy osób. Podpisało się, czyli zadało mi pytanie, czy chcę prezydenta Wrony. Uznałem, że wypadałoby im odpowiedzieć.
Odpowiedział, że za takiego prezydenta to on już podziękuje. Dlaczego? Bo nie był wystarczająco stanowczy. Chciał zamknięcia III Alei, ale pod presją organizatorów referendum ją otworzył. Czyli wcale nie był pewien, czy ten pomysł z zamykaniem był taki dobry.
- Moja córka i jej znajomi też zagłosowali przeciw prezydentowi - mówi ojciec częstochowskiej studentki. - Za prohibicję na ul. Dekabrystów i za to, co im wtedy powiedział: że się mają uczyć, a nie bawić.
Zdaniem prof. Byloka to faktycznie częstochowska młodzież najwyraźniej dała do zrozumienia, że życzy sobie zmian w mieście. - Dla nikogo nie powinno to jednak być zaskoczeniem - twierdzi. - Już dwa lata temu w prowadzonych również przez nas badaniach socjologicznych było widać, że młodzi częstochowianie nie widzą tutaj dla siebie przyszłości. Nie mają perspektyw interesującej nauki, ani po niej dobrej pracy. Nie mają gdzie ciekawie spędzać wolnego czasu, a puby sprawy nie załatwią. Nie ma imprez kulturalnych dla takiego jak oni odbiorcy, bo festiwal muzyki sakralnej jest dla "klienta" o innym guście muzycznym. Wiem, że prezydent nie otwiera uczelni ani zakładów przemysłowych, ale powinien tworzyć dobry klimat do ich tworzenia.
Rok temu badania firmy SMG/KRC pokazały, że z miasta i jego prezydenta zadowoleni są ludzie po 65. roku życia.
A - jak mówi Bylok - rządzenie to sztuka kompromisu pomiędzy interesami różnych grup społecznych. Tego kompromisu nie próbowano znaleźć na przykład podczas pamiętnej awantury o prohibicję w okolicach miasteczka studenckiego. W Częstochowie powstał stereotyp, że Tadeusz Wrona młodych nie rozumie, a z każdym stereotypem walczy się bardzo trudno. Nawet gdy Tadeusz Wrona uśmiechał się do młodych ludzi, uważali, że to uśmiech fałszywy. - Dzisiejsza młodzież to ludzie światli, wyedukowani, świadomi własnej wartości i siły - ocenia Bylok. - W ostatnią niedzielę tę siłę pokazali.
Socjolog ostrzega: - Jeśli nowa władza, która obejmie rządy po Tadeuszu Wronie, tego kompromisu między potrzebami starych i młodych częstochowian nie potrafi znaleźć, szybko się z władzą pożegna.
- 82 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
32 głosy
-
Młodzi powiedzieli prezydentowi: dość
kmicic.full
20.11.09, 23:04
I za brak stadionu piłkarskiego w mieście .»
-
Młodzi powiedzieli prezydentowi: dość
and-62
20.11.09, 23:14
Nie tylko młodzi zostali zmobilizowani, moja mama (rocznik 1937)poszła na referendum zmobilizowana stanem chodników w mieście (głównie śródmieście)»
-
Młodzi powiedzieli prezydentowi: dość
nenus
21.11.09, 08:18
dajcie mu już spokój.»
Najczęściej czytane24 htydzień



