Nie odprawiajcie wolontariuszy, bo ich stracicie!
20.12.2009
, aktualizacja: 20.12.2009 21:55
Częstochowskie schronisko dla bezdomnych zwierząt zawiesiło wolontariat. Powód? Modernizacja, na którą wreszcie znalazły się pieniądze w miejskim budżecie.
Wolontariusze, przeważnie młodzi ludzie, przychodzą do schroniska w każdą sobotę. Ich odpowiedzialność i ofiarność może być wzorem dla rówieśników. Wyprowadzają psy na spacery bez względu na pogodę. Dają radość czworonogom zamkniętym w ciasnych boksach. Poza tym zwierzęta uczą się posłuszeństwa, pokonują strach. To w kontekście ewentualnej adopcji ma ogromne znaczenie. Wiem, bo sama adoptowałam psiaka, który przyzwyczaił się do smyczy i ludzi dopiero po kilku latach troskliwej opieki.
Nie mam wątpliwości: remont będzie trudnym przedsięwzięciem. Prawie 300 psów i kotów nie da się przenieść w inne miejsce. Dlatego w pierwszej chwili pomyślałam, że w tym zamieszaniu wolontariusze faktycznie mogą przeszkadzać. Po chwili jednak dotarło do mnie, że modernizacja ma trwać do sierpnia. A jak znam życie, się przedłuży. To oznacza, że zwierzęta nie będą wyprowadzane przez blisko rok. Pozbawienie ich tego jest okrutne. Tym bardziej że remont narazi je na ogromny stres wywołany hałasem, zmianami boksów, obecnością obcych ludzi.
Zawieszenie wolontariatu może także spowodować, że doświadczeni współpracownicy już nie wrócą. Po roku trudno będzie odbudować zespół. A przyjęcie nowych osób to kolejne miesiące nauki.
Dlatego z wolontariuszy nie powinno się rezygnować. Zresztą z ich pomocy korzystały podczas remontu schroniska w większych miastach. Tam nikomu nie przyszło do głowy, by ich odprawić.
Trzeba tylko mieć chęci i serce dla zwierząt. I pamiętać, że modernizacja ma służyć właśnie im. Czy kierownictwo naszego schroniska o tym zapomniało?
Wolontariusze, przeważnie młodzi ludzie, przychodzą do schroniska w każdą sobotę. Ich odpowiedzialność i ofiarność może być wzorem dla rówieśników. Wyprowadzają psy na spacery bez względu na pogodę. Dają radość czworonogom zamkniętym w ciasnych boksach. Poza tym zwierzęta uczą się posłuszeństwa, pokonują strach. To w kontekście ewentualnej adopcji ma ogromne znaczenie. Wiem, bo sama adoptowałam psiaka, który przyzwyczaił się do smyczy i ludzi dopiero po kilku latach troskliwej opieki.
Nie mam wątpliwości: remont będzie trudnym przedsięwzięciem. Prawie 300 psów i kotów nie da się przenieść w inne miejsce. Dlatego w pierwszej chwili pomyślałam, że w tym zamieszaniu wolontariusze faktycznie mogą przeszkadzać. Po chwili jednak dotarło do mnie, że modernizacja ma trwać do sierpnia. A jak znam życie, się przedłuży. To oznacza, że zwierzęta nie będą wyprowadzane przez blisko rok. Pozbawienie ich tego jest okrutne. Tym bardziej że remont narazi je na ogromny stres wywołany hałasem, zmianami boksów, obecnością obcych ludzi.
Zawieszenie wolontariatu może także spowodować, że doświadczeni współpracownicy już nie wrócą. Po roku trudno będzie odbudować zespół. A przyjęcie nowych osób to kolejne miesiące nauki.
Dlatego z wolontariuszy nie powinno się rezygnować. Zresztą z ich pomocy korzystały podczas remontu schroniska w większych miastach. Tam nikomu nie przyszło do głowy, by ich odprawić.
Trzeba tylko mieć chęci i serce dla zwierząt. I pamiętać, że modernizacja ma służyć właśnie im. Czy kierownictwo naszego schroniska o tym zapomniało?
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Nie odprawiajcie wolontariuszy, bo ich stracicie!
ch3heg
20.12.09, 23:55
Dwa pytania:Dlaczego modernizacja ma trwać tak długo?W czym i komu będą przeszkadzać wolontariusze?»




