Długie i pracowite Boże Narodzenie

Aneta Nawrot
2009-12-27 , aktualizacja: 27.12.2009 19:55
A A A Drukuj
Sześć osób zatruło się czadem, karetka zaliczyła wypadek, z szopki uciekła lama... Służby ratownicze i porządkowe miały w najdłuższe święta tego roku pełne ręce roboty.
Szopka na Jasnej Górze i stara znajoma częstochowian - oślica Amelka
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Szopka na Jasnej Górze i stara znajoma częstochowian - oślica Amelka


W pierwszy dzień Bożego Narodzenia częstochowska straż pożarna została wezwana do zadymionej kotłowni budynku mieszkalnego przy ul. Warszawskiej. W domu były matka z 19-letnią córką, obie narzekały, że bardzo źle się czują. Trafiły na obserwację do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Kilka godzin później pogotowie przywiozło mężczyznę, w którego mieszkaniu także stwierdzono obecność czadu. Natomiast w sobotę około godz. 23 zatruła się trzyosobowa rodzina z ul. Warszawskiej. Czad prawdopodobnie wydostawał się z kaflowego pieca. - Na szczęście to był lekki wypadek, mimo to lekarz zdecydował, aby całą trójkę poddać obserwacji - mówi Joanna Lazar, rzeczniczka częstochowskiej policji.

Wypadek karetki

W piątkowy poranek pogotowie dostało wezwanie do mężczyzny skarżącego się na serce. - Było podejrzenie zawału - mówi Tomasz Czech, szef dyspozytorni pogotowia ratunkowego w Częstochowie. - Ekipa karetki zadecydowała, że chorego należy zawieźć na oddział kardiologii przy ul. Mickiewicza.

W drodze do szpitala doszło do zderzenia samochodu pogotowia z osobowym audi. Pielęgniarkę, kierowcę audi oraz mężczyznę z podejrzeniem zawału trzeba było zawieźć na Zawodzie. Tam na ortopedii został kierowca i pielęgniarka; po badaniach i opatrzeniu wrócili do domów. Pacjenta z chorym sercem przetransportowano na kardiologię.

Lama wędrowniczka

Zwykle najwięcej się mówi w Częstochowie o szopce na Jasnej Górze, ale w tym roku słychać było również o tej z kościoła przy ul. Michałowskiego. Oto w Wigilię przed południem straż miejska otrzymała informację, że po ul. Bacewicz spaceruje żywa lama. Strażnicy pojechali tam z policją. Funkcjonariusze z V komisariatu złapali ją po krótkich poszukiwaniach.

Okazało się, że lama uciekła z żywej szopki przy kościele na ul. Michałowskiego 28. Do tej właśnie stajenki ją odstawiono.

Ością w gardle

Pracowite święta mieli lekarze z trzech częstochowskich szpitali. - Tyle ości w gardle, co w tym roku, bardzo dawno nie było - szacuje lekarka dyżurna w oddziale laryngologicznym Tysiąclecia. - Ludzie przychodzili jeszcze przed Wigilią, wprost z pracowniczych przyjęć. 24 grudnia przypadków utknięcia ości mieliśmy kilkanaście. W same święta i w niedzielę też nie obyło się bez wyciągania. Przecież gdy ość się mocno wbije, nie pomoże woda czy kawałek chleba. Mało to, pieczywo - zamiast przepchnąć ość - może ją wbić jeszcze głębiej.

Parkitka dyżurowała na ostro w Wigilię i drugi dzień Bożego Narodzenia. - Zwykle w święta było trochę spokojniej niż na co dzień, ale w tym roku mieliśmy nawał pracy: urazy, zasłabnięcia, jakieś kłopoty gastryczne. Ale ości żadnej - mówił lekarz dyżurny.

- W pierwszy dzień świąt my mieliśmy ostry dyżur - dodawał Dariusz Kopczyński, dyrektor ds. lecznictwa w Miejskim Szpitalu Zespolonym. - Było bardzo dużo, bo około 50 przyjęć internistycznych, głównie z powodu niestrawności i zawrotów głowy (te ostatnie - najczęściej po alkoholu).

I po świętach

Mnóstwo częstochowian z niecierpliwością czekało na niedzielę. Ok. godz. 10 w Galerii Jurajskiej prawie wszystkie miejsca parkingowe zostały zajęte. Podobny tłok panował w supermarketach i sklepikach, które po świętach rozpoczęły pracę.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Długie i pracowite Boże Narodzenie nalesniku 27.12.09, 23:10

    "Ok. godz. 10 w Galerii Jurajskiej prawie wszystkie miejsca parkingowe zostały zajęte. Podobny tłok panował w supermarketach i sklepikach, które po świętach rozpoczęły pracę"o jak dobrze że »