Długie i pracowite Boże Narodzenie
2009-12-27
, aktualizacja: 27.12.2009 19:55
Sześć osób zatruło się czadem, karetka zaliczyła wypadek, z szopki uciekła lama... Służby ratownicze i porządkowe miały w najdłuższe święta tego roku pełne ręce roboty.
ZOBACZ TAKŻE
- Sześć osób zatruło się czadem (27-12-09, 11:46)
- W szopce z przesłaniem i kozią rodziną (21-12-09, 20:49)
- Święta w policyjnej statystyce (28-12-09, 21:13)
- Wigilia w Libidzy: morderstwo i samobójstwo (27-12-09, 21:33)
W pierwszy dzień Bożego Narodzenia częstochowska straż pożarna została wezwana do zadymionej kotłowni budynku mieszkalnego przy ul. Warszawskiej. W domu były matka z 19-letnią córką, obie narzekały, że bardzo źle się czują. Trafiły na obserwację do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Kilka godzin później pogotowie przywiozło mężczyznę, w którego mieszkaniu także stwierdzono obecność czadu. Natomiast w sobotę około godz. 23 zatruła się trzyosobowa rodzina z ul. Warszawskiej. Czad prawdopodobnie wydostawał się z kaflowego pieca. - Na szczęście to był lekki wypadek, mimo to lekarz zdecydował, aby całą trójkę poddać obserwacji - mówi Joanna Lazar, rzeczniczka częstochowskiej policji.
Wypadek karetki
W piątkowy poranek pogotowie dostało wezwanie do mężczyzny skarżącego się na serce. - Było podejrzenie zawału - mówi Tomasz Czech, szef dyspozytorni pogotowia ratunkowego w Częstochowie. - Ekipa karetki zadecydowała, że chorego należy zawieźć na oddział kardiologii przy ul. Mickiewicza.
W drodze do szpitala doszło do zderzenia samochodu pogotowia z osobowym audi. Pielęgniarkę, kierowcę audi oraz mężczyznę z podejrzeniem zawału trzeba było zawieźć na Zawodzie. Tam na ortopedii został kierowca i pielęgniarka; po badaniach i opatrzeniu wrócili do domów. Pacjenta z chorym sercem przetransportowano na kardiologię.
Lama wędrowniczka
Zwykle najwięcej się mówi w Częstochowie o szopce na Jasnej Górze, ale w tym roku słychać było również o tej z kościoła przy ul. Michałowskiego. Oto w Wigilię przed południem straż miejska otrzymała informację, że po ul. Bacewicz spaceruje żywa lama. Strażnicy pojechali tam z policją. Funkcjonariusze z V komisariatu złapali ją po krótkich poszukiwaniach.
Okazało się, że lama uciekła z żywej szopki przy kościele na ul. Michałowskiego 28. Do tej właśnie stajenki ją odstawiono.
Ością w gardle
Pracowite święta mieli lekarze z trzech częstochowskich szpitali. - Tyle ości w gardle, co w tym roku, bardzo dawno nie było - szacuje lekarka dyżurna w oddziale laryngologicznym Tysiąclecia. - Ludzie przychodzili jeszcze przed Wigilią, wprost z pracowniczych przyjęć. 24 grudnia przypadków utknięcia ości mieliśmy kilkanaście. W same święta i w niedzielę też nie obyło się bez wyciągania. Przecież gdy ość się mocno wbije, nie pomoże woda czy kawałek chleba. Mało to, pieczywo - zamiast przepchnąć ość - może ją wbić jeszcze głębiej.
Parkitka dyżurowała na ostro w Wigilię i drugi dzień Bożego Narodzenia. - Zwykle w święta było trochę spokojniej niż na co dzień, ale w tym roku mieliśmy nawał pracy: urazy, zasłabnięcia, jakieś kłopoty gastryczne. Ale ości żadnej - mówił lekarz dyżurny.
- W pierwszy dzień świąt my mieliśmy ostry dyżur - dodawał Dariusz Kopczyński, dyrektor ds. lecznictwa w Miejskim Szpitalu Zespolonym. - Było bardzo dużo, bo około 50 przyjęć internistycznych, głównie z powodu niestrawności i zawrotów głowy (te ostatnie - najczęściej po alkoholu).
I po świętach
Mnóstwo częstochowian z niecierpliwością czekało na niedzielę. Ok. godz. 10 w Galerii Jurajskiej prawie wszystkie miejsca parkingowe zostały zajęte. Podobny tłok panował w supermarketach i sklepikach, które po świętach rozpoczęły pracę.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Długie i pracowite Boże Narodzenie
nalesniku
27.12.09, 23:10
"Ok. godz. 10 w Galerii Jurajskiej prawie wszystkie miejsca parkingowe zostały zajęte. Podobny tłok panował w supermarketach i sklepikach, które po świętach rozpoczęły pracę"o jak dobrze że »




więcej zdjęć