W schronisku już nie myślą, jak związać koniec z końcem
2009-12-28
, aktualizacja: 28.12.2009 21:48
Niespodzianek nie było. Przetarg na prowadzenie schroniska dla bezdomnych czworonogów znowu wygrało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
Prowadzi obiekt przy ul. Gilowej już od wielu lat, najpierw na zlecenie zarządu miasta, potem jako organizacja wyłaniana w przetargach. Teraz ma przed sobą kolejny rok. Wprawdzie miasto wspominało o możliwości zawierania umowy na trzy lata, ale ostatecznie zrezygnowało. - Nie pozwala na to ustawa o finansach publicznych - tłumaczy Beata Cichoń, rzeczniczka Urzędu Miasta. - Najprościej ujmując, nie możemy podpisywać umowy na trzy lata, bo nie wiemy, jakie środki będą przeznaczane na utrzymanie schroniska.
W tegorocznym budżecie, po latach zaniedbywania bezdomnych zwierząt, wreszcie znalazły się większe pieniądze. Wprawdzie miasto z roku na rok zwiększało środki na utrzymanie schroniska, ale podwyżki były minimalne. W ubiegłym roku dało 450 tys. zł, a rok wcześniej 425 tys. Musiało to wystarczyć na jedzenie dla zwierząt, wyłapywanie bezdomnych czworonogów, zatrudnienie pracowników, wszystkie opłaty. Pieniędzy brakowało, organizacja zamykała rok długami. W tym roku Towarzystwo miało do dyspozycji aż 200 tys. zł więcej. Co to zmieniło w schronisku?
- Mamy większy komfort - mówi kierowniczka Małgorzata Tomżyńska. - Nie brakuje na jedzenie dla zwierząt, a tak się, niestety, zdarzało. Możemy sobie pozwolić na rzeczy, o których wcześniej trzeba było zapomnieć: obróżki, numerki, smycze. Kupiliśmy budy i spory zapas słomy. Przeprowadziliśmy również drobne remonty. Zatrudniliśmy dodatkowego pracownika i przedłużyliśmy godziny otwarcia w jednym dniu w tygodniu. Nie musimy się martwić, jak związać koniec z końcem.
Nie udało się zatrudnić drugiego lekarza weterynarii. - Ale żaden zwierzak nie zostaje bez pomocy. Nawet w weekendy, bo mamy porozumienie z gabinetem, że w nagłych przypadkach dowozimy tam ranne psy, czy koty - mówi Tomżyńska. Zapewnia również, że nikt, kto zechce adoptować psa po południu, nie zostanie odesłany z kwitkiem. - Trzeba się tylko wcześniej umówić telefonicznie - podkreśla.
Są także pieniądze na inwestycje. W tym roku milion złotych, w przyszłym - drugie tyle. Remont właśnie się rozpoczął i potrwa co najmniej do sierpnia przyszłego roku. Mają powstać: drugi budynek kwarantanny dla psów, magazyn karmy, podgrzewane boksy szpitalne i pomieszczenia dla szczeniąt, dom dla kotów. Zostaną położone chodniki i zmodernizowane dotychczasowe boksy. Po inwestycji schronisko będzie mogło przyjąć około 300 psów. Obecnie jest ich około 270, o połowę za dużo.
W przyszłym roku TOZ prawdopodobnie dostanie nieco mniej środków. - Wiemy, że w miejskim budżecie zaplanowano dla schroniska 600 tys. zł - mówi Tomżyńska.
W tegorocznym budżecie, po latach zaniedbywania bezdomnych zwierząt, wreszcie znalazły się większe pieniądze. Wprawdzie miasto z roku na rok zwiększało środki na utrzymanie schroniska, ale podwyżki były minimalne. W ubiegłym roku dało 450 tys. zł, a rok wcześniej 425 tys. Musiało to wystarczyć na jedzenie dla zwierząt, wyłapywanie bezdomnych czworonogów, zatrudnienie pracowników, wszystkie opłaty. Pieniędzy brakowało, organizacja zamykała rok długami. W tym roku Towarzystwo miało do dyspozycji aż 200 tys. zł więcej. Co to zmieniło w schronisku?
- Mamy większy komfort - mówi kierowniczka Małgorzata Tomżyńska. - Nie brakuje na jedzenie dla zwierząt, a tak się, niestety, zdarzało. Możemy sobie pozwolić na rzeczy, o których wcześniej trzeba było zapomnieć: obróżki, numerki, smycze. Kupiliśmy budy i spory zapas słomy. Przeprowadziliśmy również drobne remonty. Zatrudniliśmy dodatkowego pracownika i przedłużyliśmy godziny otwarcia w jednym dniu w tygodniu. Nie musimy się martwić, jak związać koniec z końcem.
Nie udało się zatrudnić drugiego lekarza weterynarii. - Ale żaden zwierzak nie zostaje bez pomocy. Nawet w weekendy, bo mamy porozumienie z gabinetem, że w nagłych przypadkach dowozimy tam ranne psy, czy koty - mówi Tomżyńska. Zapewnia również, że nikt, kto zechce adoptować psa po południu, nie zostanie odesłany z kwitkiem. - Trzeba się tylko wcześniej umówić telefonicznie - podkreśla.
Są także pieniądze na inwestycje. W tym roku milion złotych, w przyszłym - drugie tyle. Remont właśnie się rozpoczął i potrwa co najmniej do sierpnia przyszłego roku. Mają powstać: drugi budynek kwarantanny dla psów, magazyn karmy, podgrzewane boksy szpitalne i pomieszczenia dla szczeniąt, dom dla kotów. Zostaną położone chodniki i zmodernizowane dotychczasowe boksy. Po inwestycji schronisko będzie mogło przyjąć około 300 psów. Obecnie jest ich około 270, o połowę za dużo.
W przyszłym roku TOZ prawdopodobnie dostanie nieco mniej środków. - Wiemy, że w miejskim budżecie zaplanowano dla schroniska 600 tys. zł - mówi Tomżyńska.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
W schronisku już nie myślą, jak związać koniec ...
kotkin2
29.12.09, 08:37
milion zł na rozbudowę schroniska dla zwierząt..?nie za dobrze się wam tam powodzi???»
-
W schronisku już nie myślą, jak związać koniec ...
ygawa81
29.12.09, 09:13
Cieszę się!!»




