Prokuratura pogania badających smalec
2010-01-14
, aktualizacja: 14.01.2010 17:56
Znaleziono go latem w kłobuckim gospodarstwie. Był wytapiany z psów
ZOBACZ TAKŻE
- Z czego był smalec? Jeszcze nie wiadomo (05-01-10, 20:59)
- Czy smalec był psi? I dlaczego zdechł ratlerek? (13-11-09, 20:04)
- Tłuszcz z Kłobucka czeka na badanie (05-10-09, 18:28)
- Bez pieniędzy nie ma sprawiedliwości (03-09-09, 17:27)
- Właścicielka przyznaje: Tu była rzeźnia psów (06-08-09, 20:43)
Białowieski zakład badania ssaków Polskiej Akademii Nauk obiecywał, że analiza będzie gotowa do końca roku.
- Nadal jej nie ma - mówi prokurator Romuald Basiński, rzecznik częstochowskiej prokuratury. - Ponagleni naukowcy zadeklarowali, że wyniki dotrą do nas lada dzień.
Prokuratura wysłała tłuszcz do Białowieży w połowie listopada. Placówka zgodziła się przeprowadzić analizę za symboliczną opłatę.
Specjaliści sprawdzają, z jakiego zwierzęcia pochodzi smalec. Badanie jest kluczowe dla sprawy, ponieważ opiera się na nim ewentualny zarzut sprzedawania produktów szkodliwych dla zdrowia ludzi.
Sprawa zaczęła się w lutym od prowokacji zorganizowanej przez Fundację For Animals i "Gazetę". W gospodarstwie w Brodach-Malinie kupiono za 50 zł butelkę smalcu reklamowanego przez gospodarzy z Kłobucka jako psi. Policja znalazła tam nie tylko butelki z tłuszczem nieznanego pochodzenia, ale także m.in. kilkadziesiąt zamkniętych psów, psie szczątki, zakrwawione odzież, siekierę i wirówkę. Dotychczas w śledztwie postawiono zarzuty dwóm osobom - mieszkance kłobuckiego gospodarstwa Agacie G. i jej matce. Obie są podejrzane o znęcanie się i zabijania zwierząt ze szczególnym okrucieństwem. Możliwe, że kobiety robiły to wspólnie i w porozumieniu. Obie nie przyznają się do winy. Twierdzą, że robił to ich zmarły przed trzema laty mąż i ojciec.
- Nadal jej nie ma - mówi prokurator Romuald Basiński, rzecznik częstochowskiej prokuratury. - Ponagleni naukowcy zadeklarowali, że wyniki dotrą do nas lada dzień.
Prokuratura wysłała tłuszcz do Białowieży w połowie listopada. Placówka zgodziła się przeprowadzić analizę za symboliczną opłatę.
Specjaliści sprawdzają, z jakiego zwierzęcia pochodzi smalec. Badanie jest kluczowe dla sprawy, ponieważ opiera się na nim ewentualny zarzut sprzedawania produktów szkodliwych dla zdrowia ludzi.
Sprawa zaczęła się w lutym od prowokacji zorganizowanej przez Fundację For Animals i "Gazetę". W gospodarstwie w Brodach-Malinie kupiono za 50 zł butelkę smalcu reklamowanego przez gospodarzy z Kłobucka jako psi. Policja znalazła tam nie tylko butelki z tłuszczem nieznanego pochodzenia, ale także m.in. kilkadziesiąt zamkniętych psów, psie szczątki, zakrwawione odzież, siekierę i wirówkę. Dotychczas w śledztwie postawiono zarzuty dwóm osobom - mieszkance kłobuckiego gospodarstwa Agacie G. i jej matce. Obie są podejrzane o znęcanie się i zabijania zwierząt ze szczególnym okrucieństwem. Możliwe, że kobiety robiły to wspólnie i w porozumieniu. Obie nie przyznają się do winy. Twierdzą, że robił to ich zmarły przed trzema laty mąż i ojciec.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Prokuratura pogania badających smalec
bezrobotny55
16.01.10, 04:23
I to jest ta słaba pleć, piękniejsza strona człowieka?»


