Prokuratura pogania badających smalec

ek
2010-01-14 , aktualizacja: 14.01.2010 17:56
A A A Drukuj
Znaleziono go latem w kłobuckim gospodarstwie. Był wytapiany z psów
Białowieski zakład badania ssaków Polskiej Akademii Nauk obiecywał, że analiza będzie gotowa do końca roku.

- Nadal jej nie ma - mówi prokurator Romuald Basiński, rzecznik częstochowskiej prokuratury. - Ponagleni naukowcy zadeklarowali, że wyniki dotrą do nas lada dzień.

Prokuratura wysłała tłuszcz do Białowieży w połowie listopada. Placówka zgodziła się przeprowadzić analizę za symboliczną opłatę.

Specjaliści sprawdzają, z jakiego zwierzęcia pochodzi smalec. Badanie jest kluczowe dla sprawy, ponieważ opiera się na nim ewentualny zarzut sprzedawania produktów szkodliwych dla zdrowia ludzi.

Sprawa zaczęła się w lutym od prowokacji zorganizowanej przez Fundację For Animals i "Gazetę". W gospodarstwie w Brodach-Malinie kupiono za 50 zł butelkę smalcu reklamowanego przez gospodarzy z Kłobucka jako psi. Policja znalazła tam nie tylko butelki z tłuszczem nieznanego pochodzenia, ale także m.in. kilkadziesiąt zamkniętych psów, psie szczątki, zakrwawione odzież, siekierę i wirówkę. Dotychczas w śledztwie postawiono zarzuty dwóm osobom - mieszkance kłobuckiego gospodarstwa Agacie G. i jej matce. Obie są podejrzane o znęcanie się i zabijania zwierząt ze szczególnym okrucieństwem. Możliwe, że kobiety robiły to wspólnie i w porozumieniu. Obie nie przyznają się do winy. Twierdzą, że robił to ich zmarły przed trzema laty mąż i ojciec.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy