W centrum Częstochowy zawalił się dach

Aneta Nawrot
2010-02-04 , aktualizacja: 04.02.2010 21:31
A A A Drukuj
Z kamienicy w II Alei spadł na chodnik długi kawał blachy obciążony śniegiem. Służył za dach balkonom trzeciego piętra. - To cud, że nikogo nie zabił - komentują przechodnie.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
- Wszystko wyglądało jak w filmie katastroficznym - mówią ekspedientki. Ze swojego sklepu widziały spadającą część dachu z kamienicy przy Al. NMP 40. Długi arkusz pofalowanego metalu osłaniał balkony trzeciego piętra, nie wytrzymał ciężaru śniegu i lodu.

Najpierw ekspedientki usłyszały hałas. Spojrzały w okno - akurat żeby zobaczyć, jak część blaszanej konstrukcji odrywa się od ściany i uderza o balkon. - Na szczęście było to bardzo głośne uderzenie - opowiadają. - Kiedy metal zahaczył o balkon, chodnikiem szła kobieta. Usłyszała huk i spojrzała w górę. W tym czasie druga część blachy oderwała się i zaczęła spadać. Kobieta chciała uciekać, ale przewróciła się w zaspę. Konstrukcja - kawał metalu - uderzyła o chodnik dosłownie kilkanaście centymetrów obok niej. Tamta pani podniosła się i odbiegła, musiała być chyba w szoku.

- Strach pomyśleć, co by było, gdyby zamiast niej szedł tędy jakiś nastolatek ze słuchawkami w uszach. Na pewno by niczego nie usłyszał i nie odskoczył. Trup na miejscu, nie byłoby co zbierać - komentują świadkowie wypadku.

To rzeczywiście szczęśliwy zbieg okoliczności, że nikogo więcej nie było na chodniku: to bardzo ruchliwe miejsce w centrum miasta, w dodatku w szczycie komunikacyjnym, bo ok. godz. 15.

Północną nitkę II Alei wypełniły wozy służb ratunkowych. Wszystkie inne samochody musiały korzystać z objazdu. Strażacy ogrodzili część chodnika pod zawalonym dachem i cięli resztki metalu sterczące z trzeciego piętra.

Dlaczego doszło do oberwania się konstrukcji?

- Wszystko dokładnie zbadamy. Na razie sądzimy, że doszło do przeciążenia: lód. Zabezpieczamy teren, a strażacy likwidują to, co może nadal zagrażać ludziom - tłumaczyła Krystyna Prokopska, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, wezwana na miejsce. - Właściciel budynku [z tabliczki na ścianie wynika, że to ZGM - przyp. red.] poinformował nas, że na godz. 20 w czwartek miał zamówioną zwyżkę i ludzi do usuwania z dachu śniegu i lodu. Do wypadku doszło kilka godzin wcześniej. Kto mógł to przewidzieć?

Świadkowie twierdzą jednak, że w czasie, kiedy część konstrukcji spadła, na dachu byli ludzie: - Coś tam robili. A ich zachowanie po tym wszystkim było po prostu skandaliczne. Kiedy ten kawał blachy zleciał, spojrzeli w dół i spokojnie zaczęli zwijać liny, które mieli ze sobą. Skoro na dachu było sprzątanie, teren na dole powinien zostać ogrodzony taśmą, żeby nikt nie mógł na niego wejść.

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

  • Re: Znów zawalił się dach artutitu2 04.02.10, 18:07

    Nie chcę się czepiać ale ta "seria" artykułów o "walących się dachach" to rodem z Faktua lbo jakiegos innego brukowca chyba jest zaczerpnięta. A w szczególności te tytuły "mrożące krew w »

  • W centrum Częstochowy zawalił się dach agniecha76 04.02.10, 23:13

    Zastanawiam sie kto wydal zezwolenie na owy " daszek"??Jesli chodzi o prywatne kamienice , to wymogi sa rodem z hollywood.A to , ze odcien koloru sciany nie taki,ze okno »

  • Pani Aneta powinna pracować w Superaku lub Fakcie lamia55 05.02.10, 15:21

    albo innym szmatławcu.tak się akurat składa, że przechodziłam tamtędy jak straż pożarna usuwała ten"zawalony dach". Zwykła wiata nad balkonami oderwała się z jednej strony.Ludzie stali na »