Pacjent: Płacę składki, chcę do lekarza
2010-02-08
, aktualizacja: 08.02.2010 14:57
Maria Kukawska, rzeczniczka praw pacjenta w Śląskim Oddziale Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia: - Pacjenci skarżą się na kolejki. Zawsze się na kolejki skarżyli, ale teraz takich telefonów jest więcej.
Rozmowa z Marią Kukawską
Judyta Watoła: Przyjmuje Pani skargi od pacjentów. Na co się skarżą po tym, jak NFZ obciął kontrakty, bo ma mniej pieniędzy?
Maria Kukawska, rzeczniczka praw pacjenta w Śląskim Oddziale Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia: - Oczywiście na kolejki. Zawsze się na kolejki skarżyli, ale teraz takich telefonów jest więcej.
Ile?
- Codziennie co najmniej 10. Byłoby pewnie więcej, ale nie mogę ich odbierać cały czas, bo blokuję telefon, kiedy sama dzwonię, żeby pomóc w jakiejś sprawie.
Pacjenci żalą się, że przecież płacą składki, więc chcą mieć szybki dostęp do lekarza. Absolutnie nie zgadzają się na kilka miesięcy oczekiwania na wizytę u specjalisty, odległe terminy badań.
Na jakie kolejki najbardziej się uskarżają?
- Na takie, z których ich wyrzucono, a oni o tym nie wiedzieli. Przykład: zlikwidowano Wojewódzką Poradnię Endokrynologiczną w Zabrzu i pacjentom wskazano, by jechali do Katowic i tam się zapisali od nowa. Z kolejkami po poradę endokrynologa zawsze była trudna sytuacja, a teraz stała się jeszcze trudniejsza, bo iluś pacjentów straciło kolejkę i zapisali się do innych, więc tam wydłużyło się czekanie na wizytę.
Często odbieram też skargi na długi czas oczekiwania do alergologa czy też na rehabilitację. Wiadomo, że najlepiej jeśli rehabilitację po jakimś zabiegu rozpocznie się wcześnie, więc kiedy pacjenci dowiadują się, że mają czekać sześć tygodni, są zdenerwowani i dzwonią.
Jest tak ciężko, że niektóre poradnie wyznaczają tylko pojedyncze dni w miesiącu na zapisy.
- Widziałam na ten temat program w telewizji dotyczący jednego z ośrodków okulistycznych w Warszawie. Myślałam, że w naszym regionie nie ma takich sytuacji. Niestety, są.
Kto się częściej skarży, starsi pacjenci czy młodzi i pracujący?
- Skarżą się wszyscy. Większość ludzi ma komórki, czasem dzwonią więc zdenerwowani spod gabinetu, do którego ich nie przyjęto od razu. Rzadziej jednak te skargi dotyczą nieprzyjęcia dzieci.
Co Pani radzi zdenerwowanym chorym?
- Są takie sytuacje, kiedy pacjent otrzymuje pilne skierowanie do specjalisty. Wtedy radzę, żeby - o ile rejestratorka go odeśle - zgłosił się do kierownika przychodni, który zdecyduje, czy termin wizyty nie powinien jednak zostać przyspieszony. Zaglądamy też na listy kolejkowe dostępne na naszej stronie internetowej i informujemy pacjentów, gdzie jeszcze terminy nie są zbyt odległe. Niestety, informacje o listach kolejkowych nie są często aktualizowane.
A co to jest pilne skierowanie?
- Jeśli na przykład pacjent ma przerwany rdzeń kręgowy, to musi mieć w trybie pilnym wykonany rezonans magnetyczny, a w tych pracowniach zapisy są już na lipiec. Inne przypadki są przyjmowane jako planowe.
Z mojej praktyki wynika, że każde skierowanie jest weryfikowane w pracowni czy poradni i lekarz sprawdza, na ile odległy termin jest bezpieczny.
Przed badaniem niekoniecznie wiadomo, czy pacjent jest poważnie chory i na co. Samo badanie nie leczy, ale bez niego nie można zacząć leczenia.
- Owszem, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że drogich badań - takich jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny - wykonuje się teraz wielokrotnie więcej niż jeszcze kilka lat temu.
To przecież dobrze, że pacjenci są lepiej diagnozowani.
- Nie mówię, że to źle. Zwracam tylko uwagę, że nakłady na te badania bardzo wzrosły, ale pieniądze na nie zawsze będą mniejsze niż potrzeby.
Kto może liczyć na natychmiastowe przyjęcie?
- Pacjenci w nagłych przypadkach na pewno nie zostaną odesłani. Dotyczy to chorych z zawałem, urazami odniesionymi w wypadkach. Oni zostaną przyjęci bez kolejki, ale niestety, wtedy czas oczekiwania planowych pacjentów jeszcze się wydłuży.
- Owszem, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że drogich badań - takich jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny - wykonuje się teraz wielokrotnie więcej niż jeszcze kilka lat temu.
To przecież dobrze, że pacjenci są lepiej diagnozowani.
- Nie mówię, że to źle. Zwracam tylko uwagę, że nakłady na te badania bardzo wzrosły, ale pieniądze na nie zawsze będą mniejsze niż potrzeby.
Kto może liczyć na natychmiastowe przyjęcie?
- Pacjenci w nagłych przypadkach na pewno nie zostaną odesłani. Dotyczy to chorych z zawałem, urazami odniesionymi w wypadkach. Oni zostaną przyjęci bez kolejki, ale niestety, wtedy czas oczekiwania planowych pacjentów jeszcze się wydłuży.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Pacjent: Płacę składki, chcę do lekarza
stasiek33
08.02.10, 20:13
A rozpieprzyć tą zasmarkaną służbę zdrowia. Czy to jest służba? To jest chorainstytucja.»
-
Re: Pacjent: Płacę składki, chcę do lekarza
jankomuzykant.dwa
08.02.10, 20:42
tu się kolego mylisz.nikt tej chorej służby zdrowia nie rozpiepszy, choć powinno się ją rozgonić na cztery wiatry, chyba wszystkim, z wyjątkiem pacjentów, taki stan rzeczy odpowiada, a już »
-
Pacjent: Płacę składki, chcę do lekarza
angrusz1
13.02.10, 12:56
Po pierwsze płacisz za małe składki, żeby tak sobie chciec od razu iśc do lekarza .Musi to do ludzi dotrzeć .Do szefostwa PO nie dociera .No, ale ich twardy elektorat ma tyle kasy , że może »


