Szpital: w sprawie parkingu będę stanowczy
2010-02-08
, aktualizacja: 08.02.2010 18:25
Parkitka zaostrzyła środki ochrony przed samochodami parkującymi w miejscach zastrzeżonych. Zostawisz auto przed głównym wejściem - nie znajdziesz go po powrocie.
To właśnie spotkało panią, która przyjechała odwiedzić córkę w szpitalu. - W bramce wzięłam bilet parkingowy, ale miejsca były zajęte przez inne samochody albo zawalone śniegiem. Zostawiłam więc auto z boku głównego wejścia, gdzie stał już rząd innych samochodów, ale z boku było trochę wolnego - opowiada Czytelniczka.
Na oddziale spędziła półtorej godziny. Ze szpitala jednak nie odjechała: nie miała czym.
- Z parkingu mój samochód zniknął. Zaalarmowany portier powiedział, że został odholowany, bo stał w niedozwolonym miejscu - kontynuuje Czytelniczka. - Usłyszałam, że za to mam zapłacić 183 zł!
Czytelniczka zgadza się: może i parkowała na kopercie. Ale nie widziała jej: lód i śniegowe koleiny uniemożliwiały dostrzeżenie czegokolwiek na asfalcie. Niemniej gotowa była zapłacić. - Nie miałam jednak przy sobie tyle gotówki - mówi. - Chciałam kartą, ale parkingowy nie miał terminala. Pytam więc o bankomat; słyszę, że nie ma (w takim wielkim szpitalu!). Co mam robić? Jechać taksówką do bankomatu i wrócić z pieniędzmi.
Na koniec Czytelniczka wytyka szpitalowi, że osobie płacącej nie wydaje pokwitowania: - Skąd mam wiedzieć, czy kara, którą zapłaciłam, nie poszła do czyjejś kieszeni?
- To nie jest żadna kara tylko koszt odholowania przez specjalistyczną firmę (ona ustaliła jego wysokość: 100 lub 150 zł plus VAT) - prostuje rzeczniczka Parkitki Magdalena Sikora. - Szpital nic finansowo nie zyskuje na tych opłatach. My tylko udrażniamy miejsca, które muszą być w każdej chwili gotowe na przyjęcie pojazdów uprzywilejowanych. Auta, które tam stają, są usuwane, bo od dostępu karetek do tych miejsc zależy zdrowie lub życie pacjentów.
Jeśli ochrona szpitala zobaczy prywatne auto na kopercie (przed głównym wejściem stają m.in. karetki przywożące chorych na dializę), zawiadamia firmę "holowniczą", ta zabiera auto i odblokowuje miejsce. Zarządzenie w tej sprawie wydał 30 grudnia ubiegłego roku dyrektor szpitala. Na parkingu umieszczono stosowne ostrzeżenia.
- Natomiast oznakowanie parkingu istnieje już od bardzo dawna. Było jednak powszechnie nieszanowanie, dlatego - dbając o chorych - postępujemy bardziej restrykcyjnie. A jeśli osoba płacąca za holowanie wymaga pokwitowania, dostaje je bez problemów - zapewnia szpital. Sikora podkreśla, że szpital nie jest zobowiązany do zapewnienia każdemu chętnemu miejsca na płatnym parkingu. Kto go tam nie znajdzie, może odjechać bez płacenia (pierwsze 10 minut za szlabanami ma się za darmo) i zostawić auto na dwóch parkingach niepłatnych w sąsiedztwie.
Na oddziale spędziła półtorej godziny. Ze szpitala jednak nie odjechała: nie miała czym.
- Z parkingu mój samochód zniknął. Zaalarmowany portier powiedział, że został odholowany, bo stał w niedozwolonym miejscu - kontynuuje Czytelniczka. - Usłyszałam, że za to mam zapłacić 183 zł!
Czytelniczka zgadza się: może i parkowała na kopercie. Ale nie widziała jej: lód i śniegowe koleiny uniemożliwiały dostrzeżenie czegokolwiek na asfalcie. Niemniej gotowa była zapłacić. - Nie miałam jednak przy sobie tyle gotówki - mówi. - Chciałam kartą, ale parkingowy nie miał terminala. Pytam więc o bankomat; słyszę, że nie ma (w takim wielkim szpitalu!). Co mam robić? Jechać taksówką do bankomatu i wrócić z pieniędzmi.
Na koniec Czytelniczka wytyka szpitalowi, że osobie płacącej nie wydaje pokwitowania: - Skąd mam wiedzieć, czy kara, którą zapłaciłam, nie poszła do czyjejś kieszeni?
- To nie jest żadna kara tylko koszt odholowania przez specjalistyczną firmę (ona ustaliła jego wysokość: 100 lub 150 zł plus VAT) - prostuje rzeczniczka Parkitki Magdalena Sikora. - Szpital nic finansowo nie zyskuje na tych opłatach. My tylko udrażniamy miejsca, które muszą być w każdej chwili gotowe na przyjęcie pojazdów uprzywilejowanych. Auta, które tam stają, są usuwane, bo od dostępu karetek do tych miejsc zależy zdrowie lub życie pacjentów.
Jeśli ochrona szpitala zobaczy prywatne auto na kopercie (przed głównym wejściem stają m.in. karetki przywożące chorych na dializę), zawiadamia firmę "holowniczą", ta zabiera auto i odblokowuje miejsce. Zarządzenie w tej sprawie wydał 30 grudnia ubiegłego roku dyrektor szpitala. Na parkingu umieszczono stosowne ostrzeżenia.
- Natomiast oznakowanie parkingu istnieje już od bardzo dawna. Było jednak powszechnie nieszanowanie, dlatego - dbając o chorych - postępujemy bardziej restrykcyjnie. A jeśli osoba płacąca za holowanie wymaga pokwitowania, dostaje je bez problemów - zapewnia szpital. Sikora podkreśla, że szpital nie jest zobowiązany do zapewnienia każdemu chętnemu miejsca na płatnym parkingu. Kto go tam nie znajdzie, może odjechać bez płacenia (pierwsze 10 minut za szlabanami ma się za darmo) i zostawić auto na dwóch parkingach niepłatnych w sąsiedztwie.
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Szpital: w sprawie parkingu będę stanowczy
donald-marzy
08.02.10, 21:19
Panie dyrektorze! zapraszamy do zarządzania miastem z takim podejściem. Albo chociaż na doradcę dyrektora zarządu dróg. Dopinguję Pańskiej stanowczości. Co do pokwitowań zapłaty - trzeba to »
-
Szpital: w sprawie parkingu będę stanowczy
facetzokolic
09.02.10, 08:11
To nie jest żadna kara tylko koszt odholowania przez specjalistyczną firmę (ona ustaliła jego wysokość: 100 lub 150 zł plus VAT) - prostuje rzeczniczka Parkitki Magdalena Sikora. Czy ja »
Najczęściej czytane24 htydzień



