Wyrok, który nic nie znaczy
2010-02-11
, aktualizacja: 11.02.2010 16:45
Choć właścicielka została skazana za złamanie ustawy o promocji zatrudnienia, agencja "Contrakt 2002" nadal naciągała naiwnych na pracę za granicą
- W połowie grudnia podpisałem umowę na wyjazd do pracy w Holandii. Najpóźniej po ośmiu tygodniach od zawarcia umowy miałem wyjechać. Do dziś nie mam pracy, ani pieniędzy, które firma ode mnie wzięła. Ciągle tylko tłumaczą, że kontrahent nawalił - skarży się mieszkaniec gminy Przyrów. Nie jest wyjątkiem.
O częstochowskiej agencji pośrednictwa pracy "Contrakt 2002" pisaliśmy kilka tygodni temu. Przypomnijmy: w 2003 roku otrzymała zezwolenie ministra pracy na rekrutację do pracy za granicą; ogłoszenia o naborze zamieszczała w prasie ogólnopolskiej; 700 zł od chętnych do wyjazdu di Anglii lub Holandii pobierała z góry. Od kilku lat zawiedzeni ludzie alarmują policję, prokuraturę, inspekcję pracy. Bo wiele osób nie wyjechało za granicę, a odzyskanie pieniędzy graniczy z cudem.
W ubiegłym roku wpłynęło do częstochowskiej Prokuratury Rejonowej 30 doniesień z całej Polski. Większość umorzono - nie doszukując się oszustwa, bo wystarczyło tłumaczenie właścicielki, że zawiedli zagraniczni kontrahenci. Ponadto zgodnie z umową klienci płacą m.in. 100-200 zł za tłumaczenie dokumentów, bez względu na to, czy wyjazd doszedł do skutku. Trwają cztery postępowania prokuratorskie dotyczące działalności agencji.
Agencję w ostatnich latach kilka razy skontrolował też PIP. Inspektorzy wykryli na przykład, że umowy z wysyłanymi do Anglii były umowami o staże zawodowe, a te nie podlegają prawu pracy. PIP dowiódł też, że jedna z firm na Wyspach Brytyjskich, do których częstochowska agencja kierowała pracowników, nie istnieje. Inspekcja skierowała sprawę do sądu. W październiku 2009 roku zapadł prawomocny wyrok: agencja pobrała niezgodnie z ustawą o promocji zatrudnia opłaty od jednego z klientów. Sąd ukarał właścicielkę firmy Katarzynę K. grzywną - 500 zł, choć ustawa mówi, że grzywna nie może być niższa od 3 tys. zł.
- Sąd skorzystał z przepisu o nadzwyczajnym złagodzeniu kary, bo obwiniona jest w trudnej sytuacji materialnej - tłumaczy Bogusław Zając, rzecznik prasowy sądu okręgowego.
Po uprawomocnieniu się wyroku Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach zdecydował o cofnięciu częstochowskiej firmie koncesji na pośrednictwo pracy za granicą. Firma odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Katarzyna K. w odwołaniu napisała m.in. że "cofnięcie koncesji byłoby niewspółmierna karą".
- Nie zapadło ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie. My nic więcej nie możemy zrobić - mówi Aleksandra Skalec, rzeczniczka WUP w Katowicach.
O częstochowskiej agencji pośrednictwa pracy "Contrakt 2002" pisaliśmy kilka tygodni temu. Przypomnijmy: w 2003 roku otrzymała zezwolenie ministra pracy na rekrutację do pracy za granicą; ogłoszenia o naborze zamieszczała w prasie ogólnopolskiej; 700 zł od chętnych do wyjazdu di Anglii lub Holandii pobierała z góry. Od kilku lat zawiedzeni ludzie alarmują policję, prokuraturę, inspekcję pracy. Bo wiele osób nie wyjechało za granicę, a odzyskanie pieniędzy graniczy z cudem.
W ubiegłym roku wpłynęło do częstochowskiej Prokuratury Rejonowej 30 doniesień z całej Polski. Większość umorzono - nie doszukując się oszustwa, bo wystarczyło tłumaczenie właścicielki, że zawiedli zagraniczni kontrahenci. Ponadto zgodnie z umową klienci płacą m.in. 100-200 zł za tłumaczenie dokumentów, bez względu na to, czy wyjazd doszedł do skutku. Trwają cztery postępowania prokuratorskie dotyczące działalności agencji.
Agencję w ostatnich latach kilka razy skontrolował też PIP. Inspektorzy wykryli na przykład, że umowy z wysyłanymi do Anglii były umowami o staże zawodowe, a te nie podlegają prawu pracy. PIP dowiódł też, że jedna z firm na Wyspach Brytyjskich, do których częstochowska agencja kierowała pracowników, nie istnieje. Inspekcja skierowała sprawę do sądu. W październiku 2009 roku zapadł prawomocny wyrok: agencja pobrała niezgodnie z ustawą o promocji zatrudnia opłaty od jednego z klientów. Sąd ukarał właścicielkę firmy Katarzynę K. grzywną - 500 zł, choć ustawa mówi, że grzywna nie może być niższa od 3 tys. zł.
- Sąd skorzystał z przepisu o nadzwyczajnym złagodzeniu kary, bo obwiniona jest w trudnej sytuacji materialnej - tłumaczy Bogusław Zając, rzecznik prasowy sądu okręgowego.
Po uprawomocnieniu się wyroku Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach zdecydował o cofnięciu częstochowskiej firmie koncesji na pośrednictwo pracy za granicą. Firma odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Katarzyna K. w odwołaniu napisała m.in. że "cofnięcie koncesji byłoby niewspółmierna karą".
- Nie zapadło ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie. My nic więcej nie możemy zrobić - mówi Aleksandra Skalec, rzeczniczka WUP w Katowicach.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos




