Z tarczycą do lekarza przyjdź za rok
2010-02-12
, aktualizacja: 11.02.2010 19:34
W Częstochowie mamy endokrynologiczny kryzys: specjalistów jak na lekarstwo - dwoje, w kolejce do przyjęcia czeka się nawet rok, część poradni zamknięto. Formalne przygotowania do likwidacji kolejnej właśnie trwają
ZOBACZ TAKŻE
- Ciasno w poczekalniach do lekarzy rodzinnych (08-03-10, 19:25)
Radni nie musieli wczoraj łamać rąk nad problemem zanikania w Częstochowie endokrynologii. Punkt sesji podający pod głosowanie likwidację poradni chorób tarczycy w Miejskim Szpitalu Zespolonym został zdjęty z programu. Nie dlatego jednak, że żaden częstochowianin nie ma chorej tarczycy; punkt wróci na inną sesję - gdy już okoliczne gminy, jak tego wymaga prawo (bo ich mieszkańcy też się leczą w Częstochowie), zaopiniują projekt likwidacji.
Fakt, że na razie wszystkich potrzebnych opinii brak, nie oznacza, że przychodnia pracuje. Tak naprawdę nie działa od maja ubiegłego roku. Powód: brak specjalistów.
- Wcześniej przyjmowała tam lekarka z wieloletnim stażem, doskonały fachowiec, ale formalnie nie specjalista. Kiedy NFZ w ubiegłym roku nie dał kontraktów poradniom bez specjalistów, naszą trzeba było zamknąć - tłumaczy Dariusz Kopczyński, dyrektor do spraw lecznictwa w szpitalu miejskim. - Lekarka usiłowała robić specjalizację, ale nie została zakwalifikowana przez wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie endokrynologii. Szukała kogoś do poradni na swoje miejsce, szukałem ja, szukaliśmy też jako szpital, dając ogłoszenia. Nikt nie był chętny. Ci endokrynolodzy, do których dotarliśmy niejako prywatnie, stwierdzili, że po prostu nie mają czasu, by brać jeszcze pracę w szpitalu.
Na liście NFZ (przychodnie z kontraktem) widnieje siedem takich przybytków endokrynologicznych w Częstochowie - pięć w przychodniach (w tym jedna dla dzieci) i dwie w szpitalach, na Tysiącleciu i Parkitce. Ale kolejki do nich są ogromne: w Salumedzie np. - pół roku, w Med-Janie - podobnie, Spec-Medzie - siedem i pół miesiąca...
To dlatego, że lekarzy tej specjalności jest za mało, by wystarczyło dla 650-tysięcznego regionu - tylko dwoje. Poradnia na Parkitce np. - najbardziej oblężona, gdzie w tym roku nie można już się zapisać do kolejki, bo wszystkie terminy zostały zajęte - ma jednego. - I jeszcze panią doktor w trakcie robienia specjalizacji, na tyle zaawansowaną, że NFZ tę niepełną specjalizację zaakceptował - mówi rzeczniczka szpitala Magdalena Sikora. - Lekarka już przyjmuje, mamy więc nadzieję, że kolejka nieco przyspieszy.
Ile by trzeba było lekarzy, by ją rozładować zupełnie? Szpital oblicza, że czterech. Tylu przynajmniej pracowało tam przed aktualnym endokrynologicznym kryzysem w Częstochowie. - Ale teraz tylu nie ma w całym mieście - dodaje rzeczniczka.
Ci, co są, dzielą czas między istniejące jeszcze poradnie.
Kryzys nie dotyczy tylko naszego miasta. Wojewódzki konsultant endokrynologii z woj. pomorskiego mówił we wtorek w dużej "Gazecie", że tak zła sytuacja jest również u niego. I że szpitale nie mają tyle pieniędzy, by skusić specjalistów do zatrudnienia się w nich; lepiej opłaca się przyjmować w prywatnych gabinetach.
- My też nie mamy takich pieniędzy - potwierdza dyr. Kopczyński. - Ale nie chodzi tylko o to. Także o warunki pracy. W prywatnym gabinecie nie ma kolejek, nerwów z nimi związanych... Większy komfort po prostu (także dla pacjenta). To też się liczy.
Jednocześnie w lokalnym środowisku lekarsko-szpitalnym słychać opinie: - Trudno się dziwić, że wojewódzki konsultant nie kwalifikuje naszego lekarza: na Śląsku jest pełno endokrynologów w klinikach, więc średnia na całe województwo nie wypada tak źle. Zresztą ograniczenia NFZ-etu związane ze specjalistami w przychodniach są właśnie efektem działań konsultantów. Ci tłumaczyli, że tylko specjalista gwarantuje wysoką jakość leczenia; rzeczywistość jest taka, że kolejki dramatycznie wzrosły, bo część poradni trzeba było zamknąć.
Co dalej z poradnią chorób tarczycy na Zawodziu? Kiedy radni dostaną opinie z gmin i przegłosują likwidację, zostanie wykreślona z rejestru wojewody. Gdyby nagle zdarzył się cud i z nieba spadli endokrynolodzy, trzeba by tworzyć ją od zera - z wszystkimi zabiegami administracyjnymi i staraniami w Funduszu o kontrakt.
Razem z endokrynologiczną, ma być likwidowana poradnia gastrologiczna w szpitalu przy ul. Mickiewicza. Powód ten sam: brak specjalisty.
Komentarz
Jak kpina brzmi zdanie w projekcie uchwały likwidacyjnej poradni: "Zadania z zakresu schorzeń tarczycy realizowane przez likwidowaną poradnię [na Zawodziu - przyp. red.] będą wykonywane przez Poradnię Schorzeń Tarczycy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego [...]. Zapewnią [...] dalsze nieprzerwane udzielanie takich świadczeń bez istotnego ograniczenia ich dostępności, warunków udzielania i jakości". Podpisany: Piotr Kurpios, lekarz, obecnie prezydent.
Jak kpina, bo poradnia na Parkitce do końca roku wszystkie terminy są zajęte. Po co więc wpisywać takie sformułowanie do projektu uchwały? - To formułka wymagana ustawowo. Kiedy likwiduje się poradnię, trzeba wskazać inną, która przejmie zadania - tłumaczy magistrat.
Nawet z takim wyjaśnieniem brzmi jak kpina.
Fakt, że na razie wszystkich potrzebnych opinii brak, nie oznacza, że przychodnia pracuje. Tak naprawdę nie działa od maja ubiegłego roku. Powód: brak specjalistów.
- Wcześniej przyjmowała tam lekarka z wieloletnim stażem, doskonały fachowiec, ale formalnie nie specjalista. Kiedy NFZ w ubiegłym roku nie dał kontraktów poradniom bez specjalistów, naszą trzeba było zamknąć - tłumaczy Dariusz Kopczyński, dyrektor do spraw lecznictwa w szpitalu miejskim. - Lekarka usiłowała robić specjalizację, ale nie została zakwalifikowana przez wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie endokrynologii. Szukała kogoś do poradni na swoje miejsce, szukałem ja, szukaliśmy też jako szpital, dając ogłoszenia. Nikt nie był chętny. Ci endokrynolodzy, do których dotarliśmy niejako prywatnie, stwierdzili, że po prostu nie mają czasu, by brać jeszcze pracę w szpitalu.
Na liście NFZ (przychodnie z kontraktem) widnieje siedem takich przybytków endokrynologicznych w Częstochowie - pięć w przychodniach (w tym jedna dla dzieci) i dwie w szpitalach, na Tysiącleciu i Parkitce. Ale kolejki do nich są ogromne: w Salumedzie np. - pół roku, w Med-Janie - podobnie, Spec-Medzie - siedem i pół miesiąca...
To dlatego, że lekarzy tej specjalności jest za mało, by wystarczyło dla 650-tysięcznego regionu - tylko dwoje. Poradnia na Parkitce np. - najbardziej oblężona, gdzie w tym roku nie można już się zapisać do kolejki, bo wszystkie terminy zostały zajęte - ma jednego. - I jeszcze panią doktor w trakcie robienia specjalizacji, na tyle zaawansowaną, że NFZ tę niepełną specjalizację zaakceptował - mówi rzeczniczka szpitala Magdalena Sikora. - Lekarka już przyjmuje, mamy więc nadzieję, że kolejka nieco przyspieszy.
Ile by trzeba było lekarzy, by ją rozładować zupełnie? Szpital oblicza, że czterech. Tylu przynajmniej pracowało tam przed aktualnym endokrynologicznym kryzysem w Częstochowie. - Ale teraz tylu nie ma w całym mieście - dodaje rzeczniczka.
Ci, co są, dzielą czas między istniejące jeszcze poradnie.
Kryzys nie dotyczy tylko naszego miasta. Wojewódzki konsultant endokrynologii z woj. pomorskiego mówił we wtorek w dużej "Gazecie", że tak zła sytuacja jest również u niego. I że szpitale nie mają tyle pieniędzy, by skusić specjalistów do zatrudnienia się w nich; lepiej opłaca się przyjmować w prywatnych gabinetach.
- My też nie mamy takich pieniędzy - potwierdza dyr. Kopczyński. - Ale nie chodzi tylko o to. Także o warunki pracy. W prywatnym gabinecie nie ma kolejek, nerwów z nimi związanych... Większy komfort po prostu (także dla pacjenta). To też się liczy.
Jednocześnie w lokalnym środowisku lekarsko-szpitalnym słychać opinie: - Trudno się dziwić, że wojewódzki konsultant nie kwalifikuje naszego lekarza: na Śląsku jest pełno endokrynologów w klinikach, więc średnia na całe województwo nie wypada tak źle. Zresztą ograniczenia NFZ-etu związane ze specjalistami w przychodniach są właśnie efektem działań konsultantów. Ci tłumaczyli, że tylko specjalista gwarantuje wysoką jakość leczenia; rzeczywistość jest taka, że kolejki dramatycznie wzrosły, bo część poradni trzeba było zamknąć.
Co dalej z poradnią chorób tarczycy na Zawodziu? Kiedy radni dostaną opinie z gmin i przegłosują likwidację, zostanie wykreślona z rejestru wojewody. Gdyby nagle zdarzył się cud i z nieba spadli endokrynolodzy, trzeba by tworzyć ją od zera - z wszystkimi zabiegami administracyjnymi i staraniami w Funduszu o kontrakt.
Razem z endokrynologiczną, ma być likwidowana poradnia gastrologiczna w szpitalu przy ul. Mickiewicza. Powód ten sam: brak specjalisty.
Komentarz
Jak kpina brzmi zdanie w projekcie uchwały likwidacyjnej poradni: "Zadania z zakresu schorzeń tarczycy realizowane przez likwidowaną poradnię [na Zawodziu - przyp. red.] będą wykonywane przez Poradnię Schorzeń Tarczycy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego [...]. Zapewnią [...] dalsze nieprzerwane udzielanie takich świadczeń bez istotnego ograniczenia ich dostępności, warunków udzielania i jakości". Podpisany: Piotr Kurpios, lekarz, obecnie prezydent.
Jak kpina, bo poradnia na Parkitce do końca roku wszystkie terminy są zajęte. Po co więc wpisywać takie sformułowanie do projektu uchwały? - To formułka wymagana ustawowo. Kiedy likwiduje się poradnię, trzeba wskazać inną, która przejmie zadania - tłumaczy magistrat.
Nawet z takim wyjaśnieniem brzmi jak kpina.
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
reforma trwa
contrame
12.02.10, 14:14
"Reforma zdrowia", zapoczątkowa przez marianetkę Buzka, trwa. Na czym sie skończy? jak mówiła posłanka Sawicka "na służbie zdrowia bedzie robiony biznes. Przekręciarze skorzystają, a zwykłym»
-
Z tarczycą do lekarza przyjdź za rok
bira11
12.02.10, 17:50
A ja nazywam to eutanazją XXI, która prawnie jest w Polsce niedopuszczalna.Jest "taka nieetyczna" i to szczególnie z punktu widzenia tych osób (czytajpolityków) którym zawdzięczamy ten chory»
-
to samo w Jeleniej Górze...
jazata
12.02.10, 20:51
...ale jak powiedział Pan Premier to z powodu zwiększonych wymagań pacjentów... :/»




