Miasto zabija Aleje?
2010-02-15
, aktualizacja: 14.02.2010 15:51
Zamiast restauracji w Alejach ma być kolejna apteka. I to w najbardziej reprezentacyjnej miejskiej kamienicy
ZOBACZ TAKŻE
- Nieprzyjemne Aleje umrą (25-03-10, 19:41)
- Spór o wygląd Alej to żadna nowość (21-03-10, 10:00)
- Urzędniczka popełniła błąd, kary nie będzie (05-03-10, 11:00)
- Pamiętaj: urzędnika nic nie ruszy (20-02-10, 08:00)
- Apteka o znaczeniu strategicznym? Ktoś za to odpowie (16-02-10, 21:55)
- Aleje: precz z bankami! (10-02-10, 12:00)
- Aleje to nie jest ładny fragment miasta (18-10-09, 14:50)
- Aleje: niech parkują tylko mieszkańcy centrum (18-10-09, 14:50)
- Chcą remontować Aleje, ale za więcej pieniędzy (12-10-09, 22:04)
- Oddajcie Aleje pieszym (24-07-09, 19:35)
Banki, apteki i sklepy z telefonami komórkowymi - oto, czego najwięcej przy najważniejszej częstochowskiej ulicy. - To nie wróży niczego dobrego - ostrzegał tydzień temu w naszej publikacji prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Pamiętam jak kiedyś we Frankfurcie nad Menem wybrałem się na spacer główną ulicą. Była sobota, godz. 14 - banki zamknięte, żywej duszy na chodnikach.
Inny socjolog, dr Felicjan Bylok z Politechniki Częstochowskiej tłumaczył natomiast: - Aleje zaczęły umierać jeszcze przed powstaniem Galerii Jurajskiej, bo właściciele kamienic postawili na banki, apteki i komórki. Skupili się na zysku, ale nie pomyśleli, że pozbawione normalnych sklepów Aleje przestaną być atrakcyjne, więc nawet do przynoszących dochód instytucji nikt przychodzić nie będzie.
- Ale my nie możemy narzucać właścicielom, komu mają wynajmować lokale w swoich kamienicach - powtarzają niezmiennie miejscy urzędnicy. Okazuje się jednak, że jako właściciel budynków w Alejach miasto też stawia na apteki. Na parterze Kamienicy Kupieckiej zamiast baru Deka Smak będzie kolejna apteka.
Jak do tego doszło? Właściciel baru Przemysław Marcinek uznał, że płaci zbyt wysoki czynsz (125 zł za m kw.; we Wrocławiu przy Rynku - 100 zł, w centrum Katowic - 70 zł), i wypowiedział umowę. Miał nadzieję, że w powtórzonym przetargu uda się opłatę obniżyć. Wymówienie i udział w kolejnym przetargu to jedyny sposób negocjacji cen w centrum Częstochowy.
W ubiegły piątek był przetarg. Miasto skierowało ofertę do wszystkich zainteresowanych, choć już przed remontem była mowa, że lokal będzie przeznaczony dla gastronomii. Wygrała apteka proponując 125 zł z m kw.
- To ja podjęłam decyzję, by nie ograniczać przetargu - przyznaje Halina Szczerba, naczelnik wydziału komunalnego.
Oburza się na pytanie, czy na dłuższą metę jej decyzja nie będzie dla Alej i Częstochowy szkodliwa. - Co to za jakieś opowieści, że Aleje umierają?! - złości się. - Ja tu widzę dużo ludzi! Chcieliśmy, by w Kamienicy Kupieckiej powstała luksusowa restauracja, ale już w poprzednim przetargu się nie udało.
Bo Szczerbie Deka Smak się wcale nie podoba. Była tam raz. - Drogo - ocenia (26,5 zł za kg dowolnego jedzenia - przyp. red.). - Gdyby na przetarg zgłosili się tylko właściciele Deka Smaku, ktoś mógłby uznać, że wszystko jest robione pod nich - tłumaczy.
Ani komisarz Piotr Kurpios, ani jego zastępca Marcin Biernat o decyzji Szczerby nie wiedzieli. - Muszę przyznać "Gazecie" rację: jeśli chcemy, by Aleje były salonem Częstochowy, powinny się w nich mieścić dobre sklepy, restauracje, a nie tylko banki i apteki - mówi Kurpios. - Źle się stało, że przetarg wygrała apteka. W poniedziałek sprawdzę, czy można go jeszcze unieważnić. Jeśli tak, zostanie rozpisany kolejny, już tylko dla branży gastronomicznej. Jeśli okaże się, że już nic nie można zrobić, spróbuję przynajmniej skłonić aptekę, by działa całą dobę. Niech to chociaż będzie z korzyścią dla mieszkańców.
Komentarz
- Nie możemy narzucać właścicielom, komu mają wynajmować swoje lokale - powtarzają miejscy urzędnicy, gdy w Alejach pojawia się kolejny bank, apteka i salon telefonii komórkowej. Fakt - nie mogą, bo w demokracji prawo własności to podstawowa wartość. Ale mogą przekonywać, że nie tylko szybki i pewny zysk jest ważny, że równie ważne jest budowanie klimatu, który zachęci mieszkańców, by spędzali czas w Alejach. Dlatego dla przyszłego zysku warto teraz trochę mniej zarobić. Żeby jednak kamienicznicy mogli w to uwierzyć, muszą zobaczyć, że miasto do takiej zasady się stosuje. Co widzą? Że od nich wymaga dalekowzroczności, ale samo się nią nie wykazuje.
Inny socjolog, dr Felicjan Bylok z Politechniki Częstochowskiej tłumaczył natomiast: - Aleje zaczęły umierać jeszcze przed powstaniem Galerii Jurajskiej, bo właściciele kamienic postawili na banki, apteki i komórki. Skupili się na zysku, ale nie pomyśleli, że pozbawione normalnych sklepów Aleje przestaną być atrakcyjne, więc nawet do przynoszących dochód instytucji nikt przychodzić nie będzie.
- Ale my nie możemy narzucać właścicielom, komu mają wynajmować lokale w swoich kamienicach - powtarzają niezmiennie miejscy urzędnicy. Okazuje się jednak, że jako właściciel budynków w Alejach miasto też stawia na apteki. Na parterze Kamienicy Kupieckiej zamiast baru Deka Smak będzie kolejna apteka.
Jak do tego doszło? Właściciel baru Przemysław Marcinek uznał, że płaci zbyt wysoki czynsz (125 zł za m kw.; we Wrocławiu przy Rynku - 100 zł, w centrum Katowic - 70 zł), i wypowiedział umowę. Miał nadzieję, że w powtórzonym przetargu uda się opłatę obniżyć. Wymówienie i udział w kolejnym przetargu to jedyny sposób negocjacji cen w centrum Częstochowy.
W ubiegły piątek był przetarg. Miasto skierowało ofertę do wszystkich zainteresowanych, choć już przed remontem była mowa, że lokal będzie przeznaczony dla gastronomii. Wygrała apteka proponując 125 zł z m kw.
- To ja podjęłam decyzję, by nie ograniczać przetargu - przyznaje Halina Szczerba, naczelnik wydziału komunalnego.
Oburza się na pytanie, czy na dłuższą metę jej decyzja nie będzie dla Alej i Częstochowy szkodliwa. - Co to za jakieś opowieści, że Aleje umierają?! - złości się. - Ja tu widzę dużo ludzi! Chcieliśmy, by w Kamienicy Kupieckiej powstała luksusowa restauracja, ale już w poprzednim przetargu się nie udało.
Bo Szczerbie Deka Smak się wcale nie podoba. Była tam raz. - Drogo - ocenia (26,5 zł za kg dowolnego jedzenia - przyp. red.). - Gdyby na przetarg zgłosili się tylko właściciele Deka Smaku, ktoś mógłby uznać, że wszystko jest robione pod nich - tłumaczy.
Ani komisarz Piotr Kurpios, ani jego zastępca Marcin Biernat o decyzji Szczerby nie wiedzieli. - Muszę przyznać "Gazecie" rację: jeśli chcemy, by Aleje były salonem Częstochowy, powinny się w nich mieścić dobre sklepy, restauracje, a nie tylko banki i apteki - mówi Kurpios. - Źle się stało, że przetarg wygrała apteka. W poniedziałek sprawdzę, czy można go jeszcze unieważnić. Jeśli tak, zostanie rozpisany kolejny, już tylko dla branży gastronomicznej. Jeśli okaże się, że już nic nie można zrobić, spróbuję przynajmniej skłonić aptekę, by działa całą dobę. Niech to chociaż będzie z korzyścią dla mieszkańców.
Komentarz
- Nie możemy narzucać właścicielom, komu mają wynajmować swoje lokale - powtarzają miejscy urzędnicy, gdy w Alejach pojawia się kolejny bank, apteka i salon telefonii komórkowej. Fakt - nie mogą, bo w demokracji prawo własności to podstawowa wartość. Ale mogą przekonywać, że nie tylko szybki i pewny zysk jest ważny, że równie ważne jest budowanie klimatu, który zachęci mieszkańców, by spędzali czas w Alejach. Dlatego dla przyszłego zysku warto teraz trochę mniej zarobić. Żeby jednak kamienicznicy mogli w to uwierzyć, muszą zobaczyć, że miasto do takiej zasady się stosuje. Co widzą? Że od nich wymaga dalekowzroczności, ale samo się nią nie wykazuje.
- 67 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
24 głosy
-
Miasto zabija Aleje?
r.kruger
15.02.10, 16:06
Restauracje, lodziarnie, galerie, sklepy też - różnorodność to podstawasukcesu - tak powinna wyglądać główna ulica miasta!»
-
Miasto zabija Aleje?
anpaw1
16.02.10, 10:27
Mądrale, idźcie powiedzieć właścicielom lokali, żeby zarabiali 500 pln na m-ąca nie np 5000 pln. A dlaczego ? Bo wy chcecie żeby Aleja ładnie wyglądały, aoni żeby wygodnie żyć? Chcecie ich »
-
Miasto zabija Aleje?
mirekg1963
17.02.10, 10:41
Można sobie znowu zadać pytanie...komu nie podoba sie jakakolwiek działalność gastronomiczna (łączy się z tym pozwolenie na alkohole niskoprocentwe) w alejach? Odpowiedź jest dosyć prosta - »




