Co marszałek myśli o naszych szpitalach
2010-02-18
, aktualizacja: 17.02.2010 18:08
Pomysł łączenia Parkitki i Tysiąclecia nie cieszy się w Częstochowie uznaniem. Nie chcą tego ani pacjenci, ani pracownicy obu szpitali. Marszałek, by przekonać opornych, podaje bliższe niż dotąd szczegóły planu
ZOBACZ TAKŻE
- Noworodki umierają, a szpitale oszczędzają (15-03-10, 08:00)
- Ciasno w poczekalniach do lekarzy rodzinnych (08-03-10, 19:25)
- Felieton: Co ma kampania wyborcza do szpitala (06-07-10, 22:07)
To, co najbardziej obchodzi pacjentów, to zapowiadane zmniejszenie liczby łóżek. Marszałek dowodzi, że liczba ta nie musi mieć wpływu na liczbę przyjętych pacjentów. Np. we wrześniu 2009 r. okulistyka w sosnowieckim Szpitalu św. Barbary (27 łóżek) przyjęła 1303 pacjentów, a okulistyka na Parkitce z 30 łóżkami - 724. Urologia w Jastrzębiu-Zdroju z 26 łóżkami obsłużyła 3114 osób, w Rybniku - tylko 961, choć łóżek ma więcej, bo 30.
Pracownicy z kolei boją się zwolnień - mimo zapewnień marszałka, że lekarzy, pielęgniarek, diagnostów redukcje nie mogą dotyczyć, bo i tak jest ich mniej niż dopuszczają normy Ministerstwa Zdrowia. Ograniczona natomiast będzie administracja.
No i zmienią się płace lekarzy. Szpital przedstawi propozycję zmniejszenia stawki za dyżury - po to, by systemem dyżurowym mogli być objęci także lekarze z Tysiąclecia. - A tam, gdzie liczba zatrudnionych na to pozwoli, wprowadzimy system zmianowy. To jednak dopiero po połączeniu takich samych oddziałów, a zatem nie wcześniej niż pod koniec 2011 roku - planuje Mariusz Kleszczewski, który w zarządzie województwa odpowiada za ochronę zdrowia.
Co do pielęgniarek, urząd marszałkowski chce, by w obu szpitalach miały identyczną płacę za pracę na identycznym stanowisku. Podkreśla, że tu nie jest możliwe ograniczenie kosztów wynagrodzeń ani zmniejszenie zatrudnienia. - Na pewno nie będzie zwolnień także tych pielęgniarek, które nie mają etatu, tylko kontrakt - twierdzi marszałek Kleszczewski. - Co z tego, że szpitalowi ubędzie łóżek? Powstanie wtedy wolne miejsce do tworzenia nowych oddziałów. Tam też trzeba się będzie opiekować pacjentami. I co z tego, że laboratorium zostanie skoncentrowane na Parkitce, a na Tysiącleciu będzie się robiło podstawowe badania? Zatrudnieni zmienią budynek, ale pracy nie ubędzie.
Został jeszcze personel niższy - salowe, pracownicy transportu. W marszałkowskich dokumentach czytamy: "Zatrudnienie w tej grupie jest minimalne i nie może ulec redukcji".
Skoro nie będzie masowych zwolnień, jak powstanie dziesięcioprocentowa oszczędność na kosztach, której urząd marszałkowski spodziewa się po połączeniu? Czy osiągnęły ją inne połączone szpitale? Marszałek zapewnia, że tak - w Wałbrzychu i Brodnicy. I podaje oszczędnościowy program minimum (tylko 5 proc.) dla Częstochowy. Na płacach administracji zaoszczędzi się 1,5 mln, na zakupach - 4,5 mln, na jednym serwisie sprzętu - 0,8 mln, na wspólnej kuchni - 0,4 mln, na wspólnej aptece - 0,2 mln, na wspólnym laboratorium - 0,22 mln, na jednej centralnej sterylizatorni - 0,06 mln, na wspólnej pralni - 0,6 mln zł. Plus korzyści, jakie niesie konsolidacja zadłużenia (mniejsze koszty jego obsługi) - 0,85 mln. Razem to 9,13 mln zł - 5 proc. przy wspólnych kosztach utrzymania 193 mln zł rocznie. - Ale oszczędzić da się więcej. Potwierdzają to dyrektorzy innych naszych szpitali - podkreśla Kleszczewski.
Bazę do symulacji i obliczeń dają szczegółowe comiesięczne analizy wszystkich kosztów w 56 wojewódzkich placówkach służby zdrowia.
Tu wypadałoby wrócić do tematu wspólnej pralni. Jak można planować oszczędzanie na tym polu, skoro pralnia Parkitki nie funkcjonuje w ogóle (pomieszczenia zniszczył dzierżawca, a sprzęt to dwie stare maszyny) - szpital zleca usługę firmie zewnętrznej? Kleszczewski obiecuje pieniądze na remont. Na inne remonty też oraz na pozostałe koszty fuzji. UM da je jeszcze w tym roku: - I w przyszłym. Bo nawet jeśli po wyborach zmienią się władze samorządowe, to i tak będą realizowały budżet ułożony przez nas. Czyli mamy dwa lata. W tym czasie chcemy sfinalizować połączenie. Nie możemy zrezygnować, bo stracimy to, co już zainwestowaliśmy. W dodatku Tysiąclecie się starzeje. Zliczyliśmy tam wszystkie aparaty do robienia USG, EKG, monitory, pulsoksymetry, pompy infuzyjne, sterylizatory Potem pogrupowaliśmy je ze względu na wiek. I okazało się, że aż 57 proc. to rzeczy mające ponad 12 lat. Czyli nie do użytku, nawet jeśli jeszcze działają (w szpitalu sprzęt może pozostawać osiem lat, potem trzeba go wyrzucić). Natomiast nowego, góra trzyletniego sprzętu Tysiąclecie ma tylko 22 proc.
Co do nowych oddziałów, marszałek wymienia dwa: hematologię na 15 łóżek (powstanie jeszcze w tym roku, NFZ obiecał jej kontrakt, choć podobny oddział w Blachowni kontraktu wciąż nie ma), a także 40-miejscową psychogeriatrię. Natomiast prawdopodobnie nie będzie urologii, a miała być: oddział na Tysiącleciu jest gotowy, mógłby ruszać. - Nie miałoby sensu konkurowanie o kontrakt i specjalistów ze szpitalem na Zawodziu - tłumaczy Kleszczewski.
A inni specjaliści? Marszałek twierdzi, że ich znajduje, bo na Śląsku jest dość lekarzy, którzy chcieliby wyrwać się spod władzy aktualnego ordynatora: - Są gotowi przyjąć pracę w Częstochowie.
Ostateczny cel połączenia to powstanie szpitala odpowiadającego marszałkowskiej koncepcji placówki strategicznej, wieloprofilowej, dyżurującej 24 godziny na dobę. - Nie planujemy jednak tu szpitala HD, od tego są kliniki. Ma to być miejsce, do którego zawsze można przyjść - i z poważnym przypadkiem, i z woreczkiem żółciowym do wycięcia - mówi Kleszczewski.
joanna.skiba@czestochowa.agora.pl
Pracownicy z kolei boją się zwolnień - mimo zapewnień marszałka, że lekarzy, pielęgniarek, diagnostów redukcje nie mogą dotyczyć, bo i tak jest ich mniej niż dopuszczają normy Ministerstwa Zdrowia. Ograniczona natomiast będzie administracja.
No i zmienią się płace lekarzy. Szpital przedstawi propozycję zmniejszenia stawki za dyżury - po to, by systemem dyżurowym mogli być objęci także lekarze z Tysiąclecia. - A tam, gdzie liczba zatrudnionych na to pozwoli, wprowadzimy system zmianowy. To jednak dopiero po połączeniu takich samych oddziałów, a zatem nie wcześniej niż pod koniec 2011 roku - planuje Mariusz Kleszczewski, który w zarządzie województwa odpowiada za ochronę zdrowia.
Co do pielęgniarek, urząd marszałkowski chce, by w obu szpitalach miały identyczną płacę za pracę na identycznym stanowisku. Podkreśla, że tu nie jest możliwe ograniczenie kosztów wynagrodzeń ani zmniejszenie zatrudnienia. - Na pewno nie będzie zwolnień także tych pielęgniarek, które nie mają etatu, tylko kontrakt - twierdzi marszałek Kleszczewski. - Co z tego, że szpitalowi ubędzie łóżek? Powstanie wtedy wolne miejsce do tworzenia nowych oddziałów. Tam też trzeba się będzie opiekować pacjentami. I co z tego, że laboratorium zostanie skoncentrowane na Parkitce, a na Tysiącleciu będzie się robiło podstawowe badania? Zatrudnieni zmienią budynek, ale pracy nie ubędzie.
Został jeszcze personel niższy - salowe, pracownicy transportu. W marszałkowskich dokumentach czytamy: "Zatrudnienie w tej grupie jest minimalne i nie może ulec redukcji".
Skoro nie będzie masowych zwolnień, jak powstanie dziesięcioprocentowa oszczędność na kosztach, której urząd marszałkowski spodziewa się po połączeniu? Czy osiągnęły ją inne połączone szpitale? Marszałek zapewnia, że tak - w Wałbrzychu i Brodnicy. I podaje oszczędnościowy program minimum (tylko 5 proc.) dla Częstochowy. Na płacach administracji zaoszczędzi się 1,5 mln, na zakupach - 4,5 mln, na jednym serwisie sprzętu - 0,8 mln, na wspólnej kuchni - 0,4 mln, na wspólnej aptece - 0,2 mln, na wspólnym laboratorium - 0,22 mln, na jednej centralnej sterylizatorni - 0,06 mln, na wspólnej pralni - 0,6 mln zł. Plus korzyści, jakie niesie konsolidacja zadłużenia (mniejsze koszty jego obsługi) - 0,85 mln. Razem to 9,13 mln zł - 5 proc. przy wspólnych kosztach utrzymania 193 mln zł rocznie. - Ale oszczędzić da się więcej. Potwierdzają to dyrektorzy innych naszych szpitali - podkreśla Kleszczewski.
Bazę do symulacji i obliczeń dają szczegółowe comiesięczne analizy wszystkich kosztów w 56 wojewódzkich placówkach służby zdrowia.
Tu wypadałoby wrócić do tematu wspólnej pralni. Jak można planować oszczędzanie na tym polu, skoro pralnia Parkitki nie funkcjonuje w ogóle (pomieszczenia zniszczył dzierżawca, a sprzęt to dwie stare maszyny) - szpital zleca usługę firmie zewnętrznej? Kleszczewski obiecuje pieniądze na remont. Na inne remonty też oraz na pozostałe koszty fuzji. UM da je jeszcze w tym roku: - I w przyszłym. Bo nawet jeśli po wyborach zmienią się władze samorządowe, to i tak będą realizowały budżet ułożony przez nas. Czyli mamy dwa lata. W tym czasie chcemy sfinalizować połączenie. Nie możemy zrezygnować, bo stracimy to, co już zainwestowaliśmy. W dodatku Tysiąclecie się starzeje. Zliczyliśmy tam wszystkie aparaty do robienia USG, EKG, monitory, pulsoksymetry, pompy infuzyjne, sterylizatory Potem pogrupowaliśmy je ze względu na wiek. I okazało się, że aż 57 proc. to rzeczy mające ponad 12 lat. Czyli nie do użytku, nawet jeśli jeszcze działają (w szpitalu sprzęt może pozostawać osiem lat, potem trzeba go wyrzucić). Natomiast nowego, góra trzyletniego sprzętu Tysiąclecie ma tylko 22 proc.
Co do nowych oddziałów, marszałek wymienia dwa: hematologię na 15 łóżek (powstanie jeszcze w tym roku, NFZ obiecał jej kontrakt, choć podobny oddział w Blachowni kontraktu wciąż nie ma), a także 40-miejscową psychogeriatrię. Natomiast prawdopodobnie nie będzie urologii, a miała być: oddział na Tysiącleciu jest gotowy, mógłby ruszać. - Nie miałoby sensu konkurowanie o kontrakt i specjalistów ze szpitalem na Zawodziu - tłumaczy Kleszczewski.
A inni specjaliści? Marszałek twierdzi, że ich znajduje, bo na Śląsku jest dość lekarzy, którzy chcieliby wyrwać się spod władzy aktualnego ordynatora: - Są gotowi przyjąć pracę w Częstochowie.
Ostateczny cel połączenia to powstanie szpitala odpowiadającego marszałkowskiej koncepcji placówki strategicznej, wieloprofilowej, dyżurującej 24 godziny na dobę. - Nie planujemy jednak tu szpitala HD, od tego są kliniki. Ma to być miejsce, do którego zawsze można przyjść - i z poważnym przypadkiem, i z woreczkiem żółciowym do wycięcia - mówi Kleszczewski.
joanna.skiba@czestochowa.agora.pl
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Co marszałek myśli o naszych szpitalach
wva1
18.02.10, 14:29
Co by nie mysleć to intencje marszałka są niewyrazne. Pisze się , że wiecej łóżek w Cz - wie a mniej pacjentów. Mniej bo mniej kontraktów i dłuzsze kolejki. Stworzono moloch o 80 mln. »


