Pamiętaj: urzędnika nic nie ruszy
2010-02-20
, aktualizacja: 19.02.2010 18:03
Urzędnicy z zasady nie spieszą się z karaniem swych podwładnych. Dzisiejszy podwładny albo jego kolega kiedyś może być przełożonym i odpłacić pięknym za nadobne - ocenia prezes stowarzyszenia Bona Fides.
ZOBACZ TAKŻE
- Sąd: MPK znów zapłaci byłemu dyrektorowi (17-02-10, 23:00)
- Apteka o znaczeniu strategicznym? Ktoś za to odpowie (16-02-10, 21:55)
- Miasto zabija Aleje? (15-02-10, 12:00)
- MPK zapłaci 30 tys. (29-10-09, 10:00)
Dorota Steinhagen: Jak ukarać prezesa miejskiej spółki, który z powodu prywatnej niechęci do byłego pracownika tej samej firmy ma z nim sprawę za sprawą w sądzie pracy, aż po Sąd Najwyższy, i przegrywa odszkodowanie za odszkodowaniem?
Grzegorz Wójkowski, prezes stowarzyszenia Bona Fides: - Właściwie w ogóle się go nie da ukarać, dopóki nie popełni przestępstwa, za które odpowie karnie. Zasądzone odszkodowania płaci nie prezes, tylko spółka, a skoro jest to spółka miejska - płaci z publicznych pieniędzy. Może ponieść jedynie polityczną albo służbową odpowiedzialność, pod warunkiem, że jego przełożony uzna za stosowne go ukarać. Wasz poprzedni prezydent, zanim został odwołany, najwyraźniej nie uznał. Kto wie, czy nie za to m.in. został odwołany.
A komisarz, choć od referendum minęły już trzy miesiące też w tej sprawie żadnego ruchu dotąd nie zrobił.
- Bo, jak znam życie, wcale nie uważa tego za swoje najważniejsze zadanie.
Żadnych konsekwencji poza służbowo-politycznymi wyciągnąć się nie da?
- Zgodnie z prawem - nie.
Czyli pewnie jeszcze trudniej rozliczyć urzędniczkę, która bez konsultacji z przełożonymi podjęła strategiczną dla miasta decyzję. I to błędną?
- Takiej decyzji nie da się nawet bezpośrednio przeliczyć na utracone pieniądze, więc faktycznie z karą jeszcze trudniej. I znowu - urzędniczka ją poniesie tylko, jeżeli jej przełożony tak postanowi. Jej przełożony to w końcu też urzędnik, a urzędnicy z zasady nie spieszą się z karaniem swych podwładnych - dzisiejszy podwładny albo jego kolega kiedyś może być przełożonym i odpłacić pięknym za nadobne.
A gdyby pracownik urzędu swoim postępowaniem, np. opieszałością w rozpatrywaniu mojej sprawy - ostatnio w Częstochowie są np. kłopoty z terminowym rozpatrywaniem wniosków o przedłużenie alkoholowej koncesji - spowodował, że to ja poniosę straty? Też nic nie mogę?
- Może pani wystąpić do sądu. Ale pozwanym będzie nie konkretna osoba, która zawaliła termin, a urząd. I w przypadku wygranej to współobywatele zapłacą odszkodowanie, a pani sama się też do niego dorzuci.
Platforma mówiła swego czasu o osobistej odpowiedzialności urzędników za swoje błędy...
- Sprawa jednak ucichła. Najprawdopodobniej z powodu oporu urzędników i ich tłumaczeń, że przy takim prawie baliby się podejmować decyzje. Proszę jednak wziąć pod uwagę, kto pracuje w urzędach - partyjne doły. Trudno więc, nawet partii, która głosi najbardziej wzniosłe idee, działać wbrew swoim.
Ale lekarz, jeśli popełni błąd, ponosi konsekwencje. Tyle, ze może się od tego ubezpieczyć.
- Bo to powinno być właśnie jak z lekarzami. Na pewno znalazłyby się firmy, które zaproponowałyby im odpowiednie polisy. Inna kwestia, czy w przepadku waszego prezesa ubezpieczenie by pomogło. Lekarze są ubezpieczeni od błędu w sztuce, urzędnicy pewnie ubezpieczaliby się od pomyłki. Tu byłby kłopot z udowodnieniem, że kolejne odszkodowania to faktycznie pomyłka, a nie celowe działanie spowodowane prywatna wojną dwóch panów.
* Bona Fides to działające w Katowicach stowarzyszenie zaangażowane w tworzenie społeczeństwa obywatelskiego także przez monitorowanie poczynań urzędów i urzędników
Grzegorz Wójkowski, prezes stowarzyszenia Bona Fides: - Właściwie w ogóle się go nie da ukarać, dopóki nie popełni przestępstwa, za które odpowie karnie. Zasądzone odszkodowania płaci nie prezes, tylko spółka, a skoro jest to spółka miejska - płaci z publicznych pieniędzy. Może ponieść jedynie polityczną albo służbową odpowiedzialność, pod warunkiem, że jego przełożony uzna za stosowne go ukarać. Wasz poprzedni prezydent, zanim został odwołany, najwyraźniej nie uznał. Kto wie, czy nie za to m.in. został odwołany.
A komisarz, choć od referendum minęły już trzy miesiące też w tej sprawie żadnego ruchu dotąd nie zrobił.
- Bo, jak znam życie, wcale nie uważa tego za swoje najważniejsze zadanie.
Żadnych konsekwencji poza służbowo-politycznymi wyciągnąć się nie da?
- Zgodnie z prawem - nie.
Czyli pewnie jeszcze trudniej rozliczyć urzędniczkę, która bez konsultacji z przełożonymi podjęła strategiczną dla miasta decyzję. I to błędną?
- Takiej decyzji nie da się nawet bezpośrednio przeliczyć na utracone pieniądze, więc faktycznie z karą jeszcze trudniej. I znowu - urzędniczka ją poniesie tylko, jeżeli jej przełożony tak postanowi. Jej przełożony to w końcu też urzędnik, a urzędnicy z zasady nie spieszą się z karaniem swych podwładnych - dzisiejszy podwładny albo jego kolega kiedyś może być przełożonym i odpłacić pięknym za nadobne.
A gdyby pracownik urzędu swoim postępowaniem, np. opieszałością w rozpatrywaniu mojej sprawy - ostatnio w Częstochowie są np. kłopoty z terminowym rozpatrywaniem wniosków o przedłużenie alkoholowej koncesji - spowodował, że to ja poniosę straty? Też nic nie mogę?
- Może pani wystąpić do sądu. Ale pozwanym będzie nie konkretna osoba, która zawaliła termin, a urząd. I w przypadku wygranej to współobywatele zapłacą odszkodowanie, a pani sama się też do niego dorzuci.
Platforma mówiła swego czasu o osobistej odpowiedzialności urzędników za swoje błędy...
- Sprawa jednak ucichła. Najprawdopodobniej z powodu oporu urzędników i ich tłumaczeń, że przy takim prawie baliby się podejmować decyzje. Proszę jednak wziąć pod uwagę, kto pracuje w urzędach - partyjne doły. Trudno więc, nawet partii, która głosi najbardziej wzniosłe idee, działać wbrew swoim.
Ale lekarz, jeśli popełni błąd, ponosi konsekwencje. Tyle, ze może się od tego ubezpieczyć.
- Bo to powinno być właśnie jak z lekarzami. Na pewno znalazłyby się firmy, które zaproponowałyby im odpowiednie polisy. Inna kwestia, czy w przepadku waszego prezesa ubezpieczenie by pomogło. Lekarze są ubezpieczeni od błędu w sztuce, urzędnicy pewnie ubezpieczaliby się od pomyłki. Tu byłby kłopot z udowodnieniem, że kolejne odszkodowania to faktycznie pomyłka, a nie celowe działanie spowodowane prywatna wojną dwóch panów.
* Bona Fides to działające w Katowicach stowarzyszenie zaangażowane w tworzenie społeczeństwa obywatelskiego także przez monitorowanie poczynań urzędów i urzędników
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
Pamiętaj: urzędnika nic nie ruszy
jesien2010jesienludu
20.02.10, 13:00
jesienią ruszymy z posad tę bryłę cynizmu, hipokryzji, kumoterstwa, pracy inaczej, nepotyzmu, braku myślenia i myślenia tylko o sobie»
-
Pamiętaj: urzędnika nic nie ruszy
babaqba
20.02.10, 23:02
Setki lat watykanskich wzorców robią swoje. Urzędnicza hydra jest głównym powodem biedy w Polsce. Zauważcie, że niepotrzebne nikomu powiaty zżerają olbrzymie pieniądze, które najpierw należy»
-
Kasjer Nybrdalik
kingston34
21.02.10, 08:57
Kasjer towarzystwa Tadziowego niejaki Nybrdalik jest nie do ruszenia. Po pierwsze jako kasjer a po drugie z uwagi na swoją pozycję wobec towarzystwa, zatem może podejmować bezkarnie jeszcze »




