Dłuuuga kolejka uczulonych dzieci
2010-02-23
, aktualizacja: 23.02.2010 17:41
Mało tego, że nie ma endokrynologów, nie ma urologów, hematologów, z gastroenterologami kiepsko. Do listy lekarskich braków w Częstochowie należy dopisać kolejną specjalność - alergologa dziecięcego
ZOBACZ TAKŻE
- Boli Cię? Przyjdź za miesiąc (01-04-10, 19:03)
- Ciasno w poczekalniach do lekarzy rodzinnych (08-03-10, 19:25)
Dziecko pani Anety jest pacjentem poradni alergologicznej w wojewódzkiej przychodni matki i dziecka przy ul. Sobieskiego. - Na początku długo czekaliśmy na pierwszą wizytę, kilka razy tam byliśmy i... leczenie się skończyło - opowiada pani Aneta. - To dlatego, że od początku stycznia został tylko jeden alergolog. Pozostali trzej - jak się dowiedziałam - nie zrobili potrzebnej specjalizacji, dlatego musieli zrezygnować z przyjmowania Efekt jest taki, że tłumy pacjentów siedzą w poczekalni. To oczywiste, że jeden lekarz tego nie ogarnie.
- Nawet nie ma co marzyć, o dostaniu się tam do alergologa - dodaje pan Andrzej. Właśnie nie udało mu się zapisać syna Tomka na pierwszą wizytę. - Pani w recepcji od razu nam poradziła, żeby szukać innej przychodni.
Wszystko dlatego, że od września ubiegłego roku NFZ wprowadza w życie zasadę: poradnia specjalistyczna ma mieć specjalistyczny sprzęt i lekarzy specjalistów; ta, która sobie tego nie zorganizowała, zostaje bez kontraktu. Autorami tych wymagań są konsultanci krajowi w różnych dziedzinach medycyny.
Wcześniej alergologia przy ul. Sobieskiego miała jednego alergologa i trzech pulmonologów. Razem jakoś sobie radzili. - Ale od ubiegłego roku pulmonolodzy nie mogą odczulać, to wolno tylko specjaliście alergologowi - tłumaczy dyrektorka przychodni wojewódzkiej Małgorzata Lemańska. - Mieliśmy w poradni 2,5 etatu lekarskiego, teraz mamy 1,2 (bo druga pani doktor jest w trakcie robienia specjalizacji i ma u nas tylko kilka godzin). A wszystkich alergologów dziecięcych w Częstochowie jest tylko dwoje. Z tego jeden pracuje u mnie...
Przychodnia wojewódzka regularnie informuje o tym fakcie NFZ - za każdym razem, gdy odpowiada na skargę przesłaną do Funduszu przez pacjenta, który nie został przyjęty.
- Odczulanie to proces, którego nie można przerwać, dlatego nasza alergolog musiała przejąć dzieci w ubiegłym roku odczulane w poradni przez pulmonologów. Musi się też zająć własnymi pacjentami. Nie ma czasu na nowych, bo ci kontynuujący leczenie są traktowani priorytetowo - dodaje dyr. Lemańska.
Z tego powodu odsyła się nowych pacjentów do innych poradni, także na Śląsk. W Częstochowie jest ich co prawda kilka, ale np. NZOZ "Nasze Dzieci" przy al. Wolności uprzedza, że ma tylko pulmonologa, a w Medarze przy ul. 1 Maja kolejka jest do maja. A przy ul. Sobieskiego - do sierpnia.
Sytuacja szybko by się poprawiła, gdyby do przychodni wojewódzkiej zgłosił się jakikolwiek alergolog dziecięcy zainteresowany pracą. Dostałby ją od zaraz. Ale się nie zjawi: przedstawicieli tej specjalności brak na rynku.
- Także dlatego, że młodzi lekarze stronią od specjalizacji "dziecięcych" - mówi jeden z częstochowskich lekarzy. - Kiedyś robili je pediatrzy, ludzie od razu nastawieni na pracę z dziećmi, która jest znacznie trudniejsza niż z dorosłymi (choćby dlatego, że z dorosłym ma się kontakt, a z dzieckiem nie zawsze). Teraz mało komu chce się tym głowę zawracać; zwłaszcza że robienie specjalizacji w ogóle jest bardzo trudne - trudniejsze niż dawniej.
- Efekt jest taki, że mam w przychodni lekarzy o średniej wieku 58 lat. A za nami pusta plaża. Ile jeszcze popracujemy? I kto będzie leczył po nas? - martwi się dyr. Lemańska.
Na razie regularnie próbuje w NFZ-cie wydębić pozwolenie na kontrakt warunkowy, dzięki któremu odczulania nie musiałby prowadzić wyłącznie specjalista alergolog. Na razie starania te nie przynoszą skutku.
- Nawet nie ma co marzyć, o dostaniu się tam do alergologa - dodaje pan Andrzej. Właśnie nie udało mu się zapisać syna Tomka na pierwszą wizytę. - Pani w recepcji od razu nam poradziła, żeby szukać innej przychodni.
Wszystko dlatego, że od września ubiegłego roku NFZ wprowadza w życie zasadę: poradnia specjalistyczna ma mieć specjalistyczny sprzęt i lekarzy specjalistów; ta, która sobie tego nie zorganizowała, zostaje bez kontraktu. Autorami tych wymagań są konsultanci krajowi w różnych dziedzinach medycyny.
Wcześniej alergologia przy ul. Sobieskiego miała jednego alergologa i trzech pulmonologów. Razem jakoś sobie radzili. - Ale od ubiegłego roku pulmonolodzy nie mogą odczulać, to wolno tylko specjaliście alergologowi - tłumaczy dyrektorka przychodni wojewódzkiej Małgorzata Lemańska. - Mieliśmy w poradni 2,5 etatu lekarskiego, teraz mamy 1,2 (bo druga pani doktor jest w trakcie robienia specjalizacji i ma u nas tylko kilka godzin). A wszystkich alergologów dziecięcych w Częstochowie jest tylko dwoje. Z tego jeden pracuje u mnie...
Przychodnia wojewódzka regularnie informuje o tym fakcie NFZ - za każdym razem, gdy odpowiada na skargę przesłaną do Funduszu przez pacjenta, który nie został przyjęty.
- Odczulanie to proces, którego nie można przerwać, dlatego nasza alergolog musiała przejąć dzieci w ubiegłym roku odczulane w poradni przez pulmonologów. Musi się też zająć własnymi pacjentami. Nie ma czasu na nowych, bo ci kontynuujący leczenie są traktowani priorytetowo - dodaje dyr. Lemańska.
Z tego powodu odsyła się nowych pacjentów do innych poradni, także na Śląsk. W Częstochowie jest ich co prawda kilka, ale np. NZOZ "Nasze Dzieci" przy al. Wolności uprzedza, że ma tylko pulmonologa, a w Medarze przy ul. 1 Maja kolejka jest do maja. A przy ul. Sobieskiego - do sierpnia.
Sytuacja szybko by się poprawiła, gdyby do przychodni wojewódzkiej zgłosił się jakikolwiek alergolog dziecięcy zainteresowany pracą. Dostałby ją od zaraz. Ale się nie zjawi: przedstawicieli tej specjalności brak na rynku.
- Także dlatego, że młodzi lekarze stronią od specjalizacji "dziecięcych" - mówi jeden z częstochowskich lekarzy. - Kiedyś robili je pediatrzy, ludzie od razu nastawieni na pracę z dziećmi, która jest znacznie trudniejsza niż z dorosłymi (choćby dlatego, że z dorosłym ma się kontakt, a z dzieckiem nie zawsze). Teraz mało komu chce się tym głowę zawracać; zwłaszcza że robienie specjalizacji w ogóle jest bardzo trudne - trudniejsze niż dawniej.
- Efekt jest taki, że mam w przychodni lekarzy o średniej wieku 58 lat. A za nami pusta plaża. Ile jeszcze popracujemy? I kto będzie leczył po nas? - martwi się dyr. Lemańska.
Na razie regularnie próbuje w NFZ-cie wydębić pozwolenie na kontrakt warunkowy, dzięki któremu odczulania nie musiałby prowadzić wyłącznie specjalista alergolog. Na razie starania te nie przynoszą skutku.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Dłuuuga kolejka uczulonych dzieci
aleja3
23.02.10, 20:56
No przecież wiadomo, że odkąd jesteśmy w woj.śląskim to wyznaczono Częstochowie miejsce w szeregu służby zdrowia-mamy być od geriatrii i opieki paliatywnej, wszystkie bardziej dochodowymi »
-
Dłuuuga kolejka uczulonych dzieci
kasia_h80
23.02.10, 21:15
Trzeba iść do kochanej Pani Kopacz i Donalda oni coś POradzą. A przed wyboramiznów naobiecują i podtrzymają na duchu.»
-
Dłuuuga kolejka uczulonych dzieci
marta3434
24.02.10, 08:30
polecam przychodnię alergologiczną w Koziegłowach»




