Pl. Biegańskiego: Jeden plac czy dwa rynki?

Tomasz Haładyj
2010-02-23 , aktualizacja: 23.02.2010 19:49
A A A Drukuj
Dyskusja o pl. Biegańskiego rozgorzeje na nowo: inicjatorzy referendum ws. odwołania prezydenta Wrony kontestują przygotowany przez niego projekt przebudowy i zgłaszają własny. Komisarz nie mówi "nie" i zarządza konsultacje społeczne. A czas na wykorzystanie funduszy unijnych ucieka...
Projekt placu według Tadeusza Wrony
Projekt placu według Tadeusza Wrony
Pomysł ekipy prezydenta Tadeusza Wrony na plac Biegańskiego był taki: w miejsce węzła komunikacyjnego duża przestrzeń publiczna dla pieszych, rozciągająca się od ratusza po kościół św. Jakuba. To oznacza, że plac trzeba objechać czy to za kościołem (ul. Racławicką) czy za ratuszem (ul. Szymanowskiego).

Obywatelskie Stowarzyszenie Przyjaciół Częstochowy (OSPC), które doprowadziło do referendum - zaczęło właśnie forsować własną koncepcję. Z jezdniami tnącymi pl. Biegańskiego na osi wschód-zachód.

Chodzi o zachowanie status quo? - Nie! - zaprzecza Leszek Kulawik z OSPC. - Zamiast jednego placu Biegańskiego tworzymy dwa place po obu stronach Alej: po prawej "Rynek św. Jakuba" a po lewej "Rynek Ratuszowy".

Spod świątyni znikają trawniki i drzewa - po to, by budowla znalazła się na środku "rynku". - Przecież Kościół Mariacki w Krakowie nie jest otoczony żadnym murem. Podobnie ratusz we Wrocławiu: stoi na środku placu i tak chcemy zrobić z naszym kościołem św. Jakuba - przekonuje OSPC. - A północną pierzeję "Rynku św. Jakuba" wyznaczają kamienice przy Racławickiej, zaś sama jezdnia znika, podobnie jak i parkingi.

Analogicznie "Rynek Ratuszowy": jego posadzka rozciąga się od obecnego przystanku linii "rakowskich" aż pod same witryny sklepów przy ul. Szymanowskiego (dawny Gallux i Pewex).

- Prezydent Wrona proponował plac Biegańskiego w postaci ronda, czyli z okalającymi go jezdniami. Jaką funkcję ma mieć środek - nie wiadomo. Nasz projekt przewiduje "oparcie" obu rynków o pierzeje kamienic przy Racławickiej i Szymanowskiego. Z czasem wystawią się tu ogródki lokali gastronomicznych. A jednocześnie zachowany zostanie sprawdzony układ komunikacyjny Alej umożliwiający przejazd na całej długości, od "Zygmunta" po parki - mówi Marek Drygas ze stowarzyszenia.

Koncepcję "dwóch rynków" członkowie OSPC pokazali pod koniec ub. tygodnia komisarzowi Piotrowi Kurpiosowi. - Jest to opcja na tyle interesująca, że zostanie poddana konsultacjom społecznym - mówi rzeczniczka Urzędu Miasta Beata Cichoń.

Pod koniec tygodnia na stronie internetowej magistratu umieszczone zostaną oba projekty: Wrony i OSPC. - Będziemy zbierać opinie mieszkańców, a do połowy marca podejmiemy decyzję, którą wersję wybrać - mówi Beata Cichoń.

I dodaje: - Zmiana projektu placu na proponowany przez stowarzyszenie wiąże się z ryzykiem utraty 10 mln euro unijnych funduszy, co przy podejmowaniu decyzji też musimy brać pod uwagę.

Nowy projekt to - wg Cichoń - nowe i bez gwarancji powodzenia negocjacje z marszałkiem województwa, który rozdziela unijne fundusze. Ale OSPC przekonuje, że z marszałkiem kłopotu nie będzie, gdyż koncepcja stowarzyszenia jest lepsza, a bilans jezdni i chodników w stosunku do projektu Wrony się nie zmieni: - Dokładamy wprawdzie dwie na osi Alej, ale za to likwidujemy ul. Racławicką za kościołem i Szymanowskiego za ratuszem oraz uliczkę przed ratuszem - mówi Leszek Kulawik.

Inny problem to czas: eurofundusze trzeba wykorzystać do 2013 r. - inaczej przepadną. - Przygotowanie nowego projektu oraz uzyskiwanie wszelkich pozwoleń zamknie się w tym roku. Z pracami można ruszyć na początku przyszłego. Trzy lata na remont placu i I i II Alei wystarczą - zapewnia Kulawik.

Urzędnicy nie są takimi optymistami i bliżsi są następującemu wyliczeniu: rok na przygotowanie nowego projektu i po pół roku na uzyskanie pozwolenia na budowę oraz przetarg. To oznacza, że przebudowa mogłaby się zacząć dopiero w 2012 r. - Niebezpiecznie późno - mówią.

Co trzeba, by rozpocząć remont

Pozwolenie na budowę miasto miało już w ub. roku, ale członkowie OSPC udowodnili, iż nie dopełniono wszystkich formalności - i w rezultacie 4 lutego pozwolenie na budowę zostało cofnięte. Jednocześnie Miejski Zarząd Dróg anulował przetarg na wykonawcę prac: dodatkowym powodem było to, iż jedyna ważna oferta opiewała na kwotę wyższą, niż rezerwowana przez miasto.

Procedura uzyskania pozwolenia na budowę i wyłonienia wykonawcy zaczyna się więc od nowa. Potrwa od co najmniej pół roku (jeśli nie zmieniać projektu) do roku (wg stowarzyszenia) a nawet dwóch (wg Urzędu Miasta) - gdyby zdecydowano się na przeprojektowywanie pl. Biegańskiego.

Komentarz

OSPC doprowadziło do odwołania Tadeusza Wrony pod hasłem "nie chcemy zamykania Alej". Taki rzeczywiście był pierwotny pomysł Wrony, ale pod naciskiem kupców i właścicieli kamienic zmienił zdanie na grubo przed referendum. Mało tego: Wrona spełnił i inne żądania: parkowanie ukośne zamiast równoległego (także w II Alei) oraz puszczenie ruchu południową nitką III Alei od października do kwietnia.

Mimo to stowarzyszenie nie zrezygnowało z organizowania referendum, twierdząc, że deklaracje prezydenta to mydlenie oczu, bo Aleje i tak zamknie.

Członkom OSPC nie podobał się również projekt pl. Biegańskiego bez jezdni między kościołem a ratuszem - ale akurat tej kwestii szczególnie nie podnosili, uważając za kluczowe zachowanie ruchu w Alejach.

Sytuacja zmieniła się po referendum. Czując swą siłę stowarzyszenie eskaluje żądania: Ma być tak jak chcemy i basta! Dodatkowym straszakiem są jesienne wybory samorządowe, w których członkowie OSPC zapowiedzieli udział.

Dla mnie projekt stowarzyszenia jest jednak utrzymaniem złego status quo. Co się zmieni na "Rynku Ratuszowym" w stosunku do tego, co mamy obecnie - jeśli zlikwidujemy przy ul. Szymanowskiego postój taxi? Nic. A likwidacja skweru wokół kościoła św. Jakuba dopiero stworzy wrażenie pustki - choć właśnie tworzenie kamiennej pustyni OSPC zarzuca projektowi Wrony.

I nie bez racji. Bo po co pieszy miałby przyjść na wielką płytę placu rozciągającą się od kościoła po ratusz? Ani tu fontanny, ani budki z lodami ani kiosku z gazetami i biletami, czy choćby kwiaciarni.

Ale to nie znaczy, że jedyna alternatywa to promotoryzacyjna wizja OSPC. Zwłaszcza, że jest zgubna, co łatwo dowieść oglądając amerykańskie miasta, których centra wymarły rozjechane najpierw przez auta a wkrótce opuszczone - bo pozbawione atrakcyjnych przestrzeni publicznych.

Proponuję opcję trzecią: naprawę "projektu Wrony" poprzez wzbogacenie go o tzw. meble miejskie: efektowną fontannę, kioski itp.

Podziel się

  • 79 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy