Radna PiS-u ma prokuratorskie zarzuty i policyjny dozór
2010-03-01
, aktualizacja: 01.03.2010 21:56
Prokuratura twierdzi, że Izabela N. próbowała przekupić policjantów i ich znieważyła. - Policjanci mnie pomówili - broni się częstochowska radna.
ZOBACZ TAKŻE
- Z siekierą na komendę (10-03-10, 12:02)
W ubiegłą środę patrol policji zauważył na ul. Bohaterów Katynia forda. Jechał dziwnie, jakby kierowca był pijany, dlatego funkcjonariusze zatrzymali samochód na pobliskiej ul. Palmowej. 56-letni kierowca był trzeźwy, tyle że nie miał przy sobie żadnych dokumentów i wiózł 28 butelek alkoholu oraz 30 paczek papierosów bez znaków akcyzy. Na dodatek policjanci ustalili, że mężczyzna miał sądownie zatrzymane prawo jazdy.
W tym czasie do patrolu podeszła kobieta. Jak się później okazało, Izabela N., częstochowska radna.
Według relacji policjantów wyjęła plik banknotów i powiedziała: "Macie dwa tysiące złotych i sprawę uważamy za załatwioną". Funkcjonariusze ostrzegli kobietę, by zastanowiła się co robi. W odpowiedzi zaczęła dokładać kolejne banknoty i krzyczeć, że nie wiedzą z kim mają do czynienia, gdzie pracuje i jakie ma w mieście koneksje. Groziła, że doprowadzi do ich zwolnienia z pracy.
Radna zaprzecza relacji policjantów. Twierdzi, że przedstawili nieprawdziwą wersję wydarzeń, choć przyznaje, że zna kierowcę forda - jest bezdomnym, któremu pomaga. Interwencję patrolu zauważyła z okna mieszkania, więc zareagowała. - Owszem, miałam przy sobie pieniądze, ale to nie znaczy, że chciałam nimi przekupić policjantów. Wywiązała się między nami dość ożywiona dyskusja, którą oni sprowokowali. W pewnym momencie zaczęli mnie nawet szarpać. Przewieźli najpierw na komisariat, potem do "trójkąta" - relacjonuje radna. W policyjnej izbie zatrzymań spędziła kilka godzin.
Następnego dnia prokurator postawił Izabeli N. zarzuty usiłowania przekupstwa policjantów oraz znieważenia ich na służbie. Zastosował też dozór. Radna musi stawiać się w wyznaczony dzień i godzinę na komisariacie. - Takie postanowienie do mnie nie dotarło - twierdziła w poniedziałek Izabela N.
N. jest radną trzeciej kadencji. Jako bezpartyjna należy do klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.
- Pierwsze słyszę, aby nasza radna miała jakieś kłopoty z prawem - przewodniczący klubu Jerzy Nowakowski nie krył w poniedziałek zaskoczenia. - Za tydzień będzie posiedzenie klubu, wysłuchamy jej racji i podejmiemy kolegialną decyzję, czy klub zastosuje jakieś sankcje - zapowiedział.
Informacji o prokuratorskich zarzutach nie otrzymało też biuro rady miasta.
- W takiej sytuacji rada nic nie może zrobić - tłumaczy jednak dyrektor biura Tomasz Nowak. - Przepisy przewidują sankcje w postaci pozbawienie mandatu radnego tylko w przypadku prawomocnego wyroku za przestępstwo umyślne.
W tym czasie do patrolu podeszła kobieta. Jak się później okazało, Izabela N., częstochowska radna.
Według relacji policjantów wyjęła plik banknotów i powiedziała: "Macie dwa tysiące złotych i sprawę uważamy za załatwioną". Funkcjonariusze ostrzegli kobietę, by zastanowiła się co robi. W odpowiedzi zaczęła dokładać kolejne banknoty i krzyczeć, że nie wiedzą z kim mają do czynienia, gdzie pracuje i jakie ma w mieście koneksje. Groziła, że doprowadzi do ich zwolnienia z pracy.
Radna zaprzecza relacji policjantów. Twierdzi, że przedstawili nieprawdziwą wersję wydarzeń, choć przyznaje, że zna kierowcę forda - jest bezdomnym, któremu pomaga. Interwencję patrolu zauważyła z okna mieszkania, więc zareagowała. - Owszem, miałam przy sobie pieniądze, ale to nie znaczy, że chciałam nimi przekupić policjantów. Wywiązała się między nami dość ożywiona dyskusja, którą oni sprowokowali. W pewnym momencie zaczęli mnie nawet szarpać. Przewieźli najpierw na komisariat, potem do "trójkąta" - relacjonuje radna. W policyjnej izbie zatrzymań spędziła kilka godzin.
Następnego dnia prokurator postawił Izabeli N. zarzuty usiłowania przekupstwa policjantów oraz znieważenia ich na służbie. Zastosował też dozór. Radna musi stawiać się w wyznaczony dzień i godzinę na komisariacie. - Takie postanowienie do mnie nie dotarło - twierdziła w poniedziałek Izabela N.
N. jest radną trzeciej kadencji. Jako bezpartyjna należy do klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.
- Pierwsze słyszę, aby nasza radna miała jakieś kłopoty z prawem - przewodniczący klubu Jerzy Nowakowski nie krył w poniedziałek zaskoczenia. - Za tydzień będzie posiedzenie klubu, wysłuchamy jej racji i podejmiemy kolegialną decyzję, czy klub zastosuje jakieś sankcje - zapowiedział.
Informacji o prokuratorskich zarzutach nie otrzymało też biuro rady miasta.
- W takiej sytuacji rada nic nie może zrobić - tłumaczy jednak dyrektor biura Tomasz Nowak. - Przepisy przewidują sankcje w postaci pozbawienie mandatu radnego tylko w przypadku prawomocnego wyroku za przestępstwo umyślne.
- 73 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Kolejny raz kobieta ma pecha.
kingston34
02.03.10, 00:57
Wcześniej damski bokser tę kobietę atakował a teraz sama pcha się pod gilotynę prawa i sprawiedliwości.»
-
Radna PiS-u ma prokuratorskie zarzuty i policyj...
wolfram44
02.03.10, 04:55
Przecież to nie jest radna PIS-u,jest to osoba bezpartyjna należąca do klubuPIS-u cytat za GW.Tytuł artykułu to manipulacja GW.»
-
Radna PiS-u ma prokuratorskie zarzuty i policyj...
angrusz1
03.03.10, 09:18
A tak dokładnie to z jakiej listy startowała ?»




