Trzęsienie ziemi w policji

Marek Mamoń
2010-03-02 , aktualizacja: 02.03.2010 21:33
A A A Drukuj
Szykują się zmiany na stanowiskach wszystkich szefów komend powiatowych regionu częstochowskiego. W garnizonie częstochowskim odwołani zostaną komendanci komisariatów na Rakowie i w Blachowni.
To największa od czasów rządów PiS-u w 2007 r. czystka na kierowniczych stanowiskach w policji. Według naszych informacji, na kadrowe trzęsienie ziemi największy wpływ miał Kazimierz Szwajcowski - obecny zastępca Komendanta Głównego, niegdyś komendant wojewódzki w Katowicach. Przyjrzał się wynikom pracy poszczególnych jednostek garnizonu w województwie śląskim i w lutym, na naradzie z komendantami powiatowymi i miejskimi wytypował tych najgorszych. Wśród nich znaleźli się szefowie komend z Kłobucka, Lublińca i Myszkowa. A w strukturze częstochowskiej komendy miejskiej - komendanci VI komisariatu przy ul. Łukasińskiego i w Blachowni.

Spec od kontrolowania w przebraniu

O skrupulatności Szwajcowskiego i jego przywiązaniu do statystyk - np. pokazujących wykrywalność przestępstw - krążą legendy. Statystyk i nieoczekiwanych kontroli. Gdy szefował śląskiej policji, potrafił niespodziewanie zlustrować komisariat np. podczas joggingu, który namiętnie uprawiał. Kiedyś anonimowo, w dresie, pojawił się na dyżurce komendy w Kłobucku. Nierozpoznany, bez większych przeszkód został wpuszczony do budynku.

Policjantom trudno uwierzyć, że tylko statystyki spowodowały wysłanie na emerytury aż tylu szefów naszej policji. - Często jest tak, że po osiągnięciu uprawnień emerytalnych dowódcy stają się zachowawczy, brak im przebojowości i odwagi w podejmowaniu trudnych decyzji, a tak być nie może - twierdzi jeden z oficerów komendy wojewódzkiej policji.

Kłobuck: wraca sprawa śmierci zatrzymanego?

Ponoć gwoździem do trumny kłobuckiego komendanta Juliana Chyry była nie tyle 30-letnia z okładem służba, ile ubiegłoroczna śmierć młodego mężczyzny podczas przesłuchania w tamtejszej jednostce. Choć nie ma na to dowodów wprost, rodzina utrzymuje, że chłopak został śmiertelnie pobity; prokuratorskie śledztwo w tej sprawie nadal trwa.

Lubliniec: nie pomógł spadek przestępczości

Już 26 lutego w Lublińcu oficjalnie pożegnano komendanta Andrzeja Hudego, który kierował jednostką przez ostatnie sześć lat. Na swej stronie internetowej komenda powiatowa informuje, że pod rządami Hudego "jednostka osiągała systematycznie coraz lepsze wyniki w szeregu kategorii stanowiących mierniki poziomu bezpieczeństwa". W 2008 r. uzyskała najwyższy w województwie śląskim spadek liczby najbardziej dokuczliwych społecznie przestępstw: bójek lub pobić, rozbojów, kradzieży z włamaniem, kradzieży mienia (np. samochodów). W ubiegłym roku lublinieccy policjanci uzyskali też najlepszy w województwie średni czas reakcji na zgłoszenie - mierzony od chwili przyjęcia zgłoszenia do podjęcia pierwszych czynności służbowych w miejscu interwencji. Komendant Hudy dbał też o warunki pracy funkcjonariuszy. W 2008 r. rozpoczął się kompleksowy remont ich powiatowej siedziby, odnowiono już większość pomieszczeń.

Myszków: i co z tego, że najlepsi

Z kolei podinsp. Henryk Sieradzki, szef komendy w Myszkowie, podczas ubiegłorocznego święta policji publicznie podkreślał, że tamtejsza jednostka jest jedną z najlepszych w województwie śląskim, jeśli chodzi o zwalczanie przestępstw i wykrywanie ich sprawców. Z drugiej strony już w 2007 r. złożył prośbę o przejście na emeryturę... ale potem się rozmyślił.

Częstochowa: będą się bronić

Ze swych stanowisk muszą odejść także szefowie komisariatów: w Blachowni - Cezary Lubasiński - oraz częstochowskiej "szóstki¨ przy ul. Łukasińskiego - Tomasz Kozik. - Potwierdzam, procedury odwoławcze zostały wszczęte - enigmatycznie oświadcza komendant miejski policji w Częstochowie Maciej Lech. - W naszej formacji każdy wie, że funkcja komendanta nie jest dana raz na zawsze i każdego można z niej odwołać.

Jednym z elementów takich procedur jest opinia prezydenta czy burmistrza w sprawie odwołania. Jednak w żaden sposób nie pozostaje dla policji wiążąca.

Szeregowi policjanci nie chcą się pogodzić ze zmianami. Bronią zwłaszcza inspektora Kozika. - Dla tych na górze liczą się tylko słupki statystyki. Dla nas ważny jest też stosunek przełożonych do podwładnych. Kozik, owszem, też potrafił opieprzyć, ale nie czepiał się byle czego. Wiedział, jak pracujemy. To był mój najlepszy szef - twierdzi jeden z policjantów "szóstki". Właśnie z tego komisariatu płyną wieści, że policjanci chcą pisać do prezydenta miasta i policyjnej "góry" list w obronie swego komendanta. Rzecznicy urzędu miasta i komendy miejskiej policji na razie mówią jednym głosem: żadne pismo w tej sprawie nie dotarło.

Podziel się

  • 49 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Trzęsienie ziemi w policji bjorn2 03.03.10, 13:43

    Przecież to bzdura że lecą za słabe wyniki, po prostu ośmielili się mieć inne zdanie niż 01 z KMP i jego przydupas Bednarek. Kierownictwo ze swojego piedestału nie widzi braków i walacych »

  • Trzęsienie ziemi w policji dziadek.3 03.03.10, 20:19

    To teraz już wiem dlaczego zwykły policjant na ulicy nie wie czy mnie pouczyć czy ukarać.Z jednej strony chce pouczyć a z drugiej zaniży statystykę i komendant może wylecieć.Chyba takie coś »