Ciasno w poczekalniach do lekarzy rodzinnych

Joanna Skiba
2010-03-08 , aktualizacja: 08.03.2010 19:25
A A A Drukuj
Nierzadki to na zimnym przedwiośniu obrazek: wchodzisz do swojego ośrodka zdrowia, a tam tłum, słyszysz od rejestratorki: pan doktor już dziś nie da rady przyjąć dodatkowego pacjenta. - Jest na to rada - zapewnia rzecznik praw pacjenta.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Pani Elżbieta znalazła się w takiej sytuacji, gdy przyszła z synkiem do pediatry. - W poczekalni było aż czarno od dzieci. Nie mogłam się wcześniej dodzwonić i zarejestrować telefonicznie, bo telefon był stale zajęty. Poszłam, była raptem dziewiąta, a lekarze zaczynają przyjmować o ósmej. Rejestratorka powiedziała mi jednak, że na przedpołudnie nie ma już wolnych numerków, a na popołudnie był ostatni numerek. Gdybym przyszła kwadrans później, pewnie dziecko zostałoby bez pomocy lekarza - opowiada zdenerwowana mama.

Czytelnicy zgłaszają nam wiele takich przypadków. - Do specjalisty dostać się nie można, bo specjalistów mało. Ale żeby do lekarza pierwszego kontaktu? - oburzają się. I opowiadają, że np. przez dwa dni z rzędu nie mogli się dostać do swojego lekarza rodzinnego albo zabrakło numerków w piątek i musieli czekać na wizytę przez cały weekend - chorzy i bez leków. Wszystko z powodu kolejki tak dużej, że niemożliwe staje się upchnięcie w niej jeszcze jednej osoby.

- Może to i lepiej, że rejestratorka nie chce upychać. Ja bym się bał zgłaszać po poradę do lekarza, który przede mną przyjął 30 osób - komentuje jeden z częstochowskich internistów.

Nie znaczy to jednak, że mamy zostać bez pomocy lekarza.

- Każda przychodnia podpisuje umowę na podstawową opiekę zdrowotną w nocy (a tak naprawdę już po godz. 18), w weekendy i święta. Jeśli rejestratorka u lekarza rodzinnego odsyła pacjenta z powodu braku miejsc, powinna od razu skierować go do tejże przychodni-zastępcy (informacji, gdzie ona jest, mamy pełne prawo wymagać). Tyle że trzeba zaczekać do godz. 18 - tłumaczy Maria Kukawska, rzeczniczka praw pacjenta przy śląskim oddziale NFZ-etu.

W Częstochowie podpisuje się takie umowy zwykle z pogotowiem ratunkowym (stacja przy ul. Kilińskiego 10) i z Naszą Przychodnią przy al. Wolności 46.

Bywa także - np. gdy wielu lekarzy z jednej przychodni ma urlopy albo choruje - że ośrodek ten podpisuje umowę z innym i tam przez jakiś czas odsyła swoich pacjentów. - Lepiej nie wybierać przychodni-zastępcy samemu - ostrzega rzeczniczka. - Jeżeli pacjent zgłosi się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej w przychodni innej niż ta, do której się zapisał, przychodnia będzie miała prawo odmówić mu przyjęcia. Ewentualnie zażądać zapłaty.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów