"Niedziela" pod Jasną Górą nie do ruszenia

Dorota Steinhagen
2010-03-10 , aktualizacja: 10.03.2010 14:34
A A A Drukuj
Wielka reklama tygodnika "Niedziela" nie przestanie zdobić pomnika ks. Jerzego Popiełuszki. - Myślałem, że nowa władza usunie tę wątpliwą ozdobę albo przynajmniej zacznie brać za nią opłaty - mówi radny Lewicy Marek Balt

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
ZOBACZ TAKŻE
Kamienna płyta z napisem z "Niedziela wita pielgrzymów" stoi u zbiegu al. Sienkiewicza i ul. Popiełuszki obok pomnika zamordowanego kapłana "Solidarności". Choć specjaliści z branży reklamowej nie mają wątpliwości - to reklama, dla urzędu miasta pod kierownictwem Tadeusza Wrony była ona małą architekturą. I jako "mała architektura" w lecie 2008 r. otrzymała zezwolenie, by w reprezentacyjnym punkcie Częstochowy, u stóp Jasnej Góry, stanąć bez jakichkolwiek opłat. I to na trzy lata. O pozwolenie byłego wiceprezydenta Bogumiła Sobusia poprosił ks. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny "Niedzieli". Argumentował, że tygodnik był ks. Jerzemu Popiełuszce bliski, że cierpiał (tygodnik) niedogodności z powodu okrutnych, komunistycznych rządów, mając przez 28 lat zakaz ukazywania się, teraz natomiast jest największym pismem katolickim w kraju, służącym rodakom w Polsce i poza jej granicami. Dlatego ks. Skubiś za "rzecz ze wszech miar słuszną" uważał możność przypomnienia pielgrzymom, że Niedziela "jest obecna i chce służyć Ojczyźnie i rodakom na całym świecie".

Tablica wzbudziła w Częstochowie spore kontrowersje. Przede wszystkim dlatego, ze stanęła tam nieodpłatnie, podczas gdy za ustawienie reklam w pasie drogowym inne reklamujące się firmy i instytucje muszą płacić. Jest na to specjalny cennik.

W lutym tego roku Marek Balt z Lewicy zgłosił do komisarza Piotra Kurpiosa interpelację, by tablicę objąć stosownymi opłatami albo usunąć na koszt właściciela. - Myślałem, że nowa władza zechce tę sprawę uporządkować - opowiada. - Pomyliłem się. Piotr Kurpios też nie ma najmniejszego zamiaru nic z tym fantem zrobić. W odpowiedzi napisał, że nic nie można zrobić, bo umowa jest podpisana do sierpnia 2011 r. i można by ją było rozwiązać tylko za zgoda obu stron.

Potem padają te same argumenty, których udzielali urzędnicy w czasach byłego prezydenta - że to nie reklama wcale, a mała architektura, że konserwator zabytków nie widział przeciwwskazań, by taką tablicę ustawić. Dochodzi za to nowy argument. Otóż Kurpios wyjaśnia, że do lipca 2011 r. Częstochowa nie może zarabiać na udostępnianiu terenu parków podjasnogórskich, bo wyremontowała je za unijne pieniądze i zobowiązała się do tego podpisując "oświadczenie o kwalifikowalności VAT". Trudno jedynie zrozumieć, dlaczego teren poza ogrodzeniem parków został uznany za należący do nich.

Podziel się

  • 59 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów