Grad urzędniczej niefrasobliwości

Marek Mamoń
2010-03-10 , aktualizacja: 10.03.2010 18:28
A A A Drukuj
Dziesięcioosobowa komisja, która w 2008 roku liczyła straty po gradobiciu w gminie Niegowa, została oskarżona o poświadczanie nieprawdy w dokumentach. - To wręcz kliniczny przykład kosztownej dla podatników urzędniczej niefrasobliwości - komentuje prokuratura.
Temida
Temida
Temida
Gradobicie, które nawiedziło kilka wsi w gminie Niegowa w powiecie myszkowskim, poprzedziło trąbę powietrzną, która w sierpniu 2008 r. przeszła przez nasz rejon. Grad w gminie Niegowa zniszczył dachy prawie 600 domów i uprawy na powierzchni 569 hektarów. Klęska w Niegowie była jednak w cieniu skutków trąby powietrznej w innych rejonach. Dość powiedzieć, że władze wojewódzkie uwierzyły w to, co się stało dopiero, gdy wójt pojechał do Katowic i pokazał w urzędzie wojewódzkim zdjęcia po gradobiciu. By wyliczyć straty (w sumie ponad 1,4 mln zł) na polecenie wojewody w gminie powołano dziesięcioosobową komisję. W jej skład weszli pracownicy Urzędu Gminy w Niegowie, Ośrodka Doradztwa Rolniczego i Izby Rolniczej.

Policyjne śledztwo w sprawie podejrzenia wyłudzeń odszkodowań za nieistniejące straty po gradobiciu rozpoczęło się na początku ub. roku od anonimowego doniesienia, że za szkody w gradobiciu otrzymują pieniądze mieszkańcy najmniej poszkodowani. Specjaliści od zwalczania przestępczości gospodarczej z komendy powiatowej policji w Myszkowie, pod nadzorem tamtejszej prokuratury, ponad rok przekopywali się przez setki stron dokumentów, przesłuchali ponad 600 osób. Akta sprawy zgromadzono w 30 tomach. W końcu zarzuty poświadczenia nieprawdy postawiono wszystkim członkom komisji. Dlaczego? Wbrew ustaleniom komisja nie pracowała w pełnym - 10-osobowym składzie. By przyspieszyć szacowanie strat, do poszczególnych gospodarstw jeżdżono w 3-4 osobowych grupach. Bywało, ze straty obliczano bez obecności powiadamianego wcześniej właściciela gospodarstwa. Ale pod protokołami lustracji podpisywali się wszyscy - także ci, którzy faktycznie nie uczestniczyli w czynnościach. Żadnemu z podejrzanych nie udowodniono działania z niskich pobudek - choćby z chęci osiągnięcia korzyści materialnych. Żadna z instytucji ani Skarb Państwa nie ponieśli strat. Bo ostatecznie żaden z rolników, który nie był ubezpieczony od tego typy zdarzeń, rekompensaty za gradobicie nie zobaczył. Urząd wojewódzki zakwestionował wyliczenia, a w KRUS-ie w Częstochowie środki na odszkodowania wyczerpały się zanim rolnicy z gminy Niegowa zdążyli złożyć wnioski.

- Nie ma wątpliwości, że doszło do złamania prawa. Nie wykluczam, że ze względu na stopień szkodliwości czynu prokurator wraz z aktem oskarżenia skieruje do sądu wniosek o umorzenie postępowania. Ta sprawa to kolejny przykład urzędniczej niefrasobliwości, która powoduje konieczność prowadzenie wielomiesięcznego i kosztownego postępowania. Odbywa się kosztem nie tylko podatnika, ale i innych - także o poważniejszym kalibrze - spraw - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński.



Komentarz

"Nie wierzę w to, że członkowie komisji chcieli się dopuścić jakichkolwiek nieprawidłowości. Tymczasem ludzie muszą odpowiadać przed sądem, tłumaczyć się w prokuraturze i na policji. A przecież oni wszyscy pracowali wyłącznie społecznie" - bronił swych urzędników wójt Niegowy Krzysztof Motyl na łamach jednej z lokalnych gazet. Ten sam wójt, który jeszcze niedawno też zasiadał na ławie oskarżonych za przekroczenie uprawnień przy zatrudnianiu swego zastępcy. Został uniewinniony, bo sąd nie dopatrzył się działania na szkodę gminy. Ale czy władza ma prawo do szukania dziur w prawie? Czy wytłumaczeniem dla omijania przepisów mogą być jedynie dobre intencje? Jeśli będzie przyzwolenie na takie postawy, niech nikogo nie zdziwi, gdy w gminie ustawi się przetarg ze szlachetnych pobudek, "dla dobra ogółu".

Marek Mamoń





Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Grad urzędniczej niefrasobliwości jesien2010jesienludu 11.03.10, 19:08

    to samo przecież w naszym pięknym mieście ze zurzędzniczałymi na śmierść instytucjami kultury i luzackimi urzędami np. wydziałem kultury »