Sąd obradował przy szpitalnym łóżku
2010-03-12
, aktualizacja: 12.03.2010 21:38
12 marca rozpatrywano wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie sprawcy napadu na komendę policji w Częstochowie. Rozpatrywano nad leżącym w szpitalu, postrzelonym przez funkcjonariuszy Andrzejem W.
ZOBACZ TAKŻE
- Z siekierą na komendę (10-03-10, 12:02)
To mężczyzna, który w ataku furii, uzbrojony w siekierę i młotek wtargnął "Trójkąta". Udało się go obezwładnić dopiero wtedy, gdy dostał kilka kulek. Po tym zajściu katowicka prokuratura okręgowa prowadzi dwa postępowania. Pierwsze dotyczy czynnej i dokonanej z użyciem niebezpiecznego narzędzia napaści na funkcjonariusza komendy miejskiej. Drugie - ewentualnego przekroczenia uprawnień związanych z użyciem broni i spowodowanie obrażeń u zatrzymanego mężczyzny.
49-letni Andrzej W., rzemieślnik z branży budowlanej w środę ok. godz. 10.30 wtargnął z siekierą i młotkiem do Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Właściwie bez słowa wyładował furię na cywilnym pracowniku recepcji, niszcząc przy okazji zewnętrzne i wewnętrzne drzwi budynku. Później dostał się na do holu: próbował wejść do kolejnych pomieszczeń. Interweniujący policjant wzywał go do odrzucenia młotka i siekiery - bez skutku. Wtedy oddał strzał ostrzegawczy w ścianę, a następnie postrzelił napastnika w udo. Andrzej W. zdołał wybiec z komendy i uciekał w kierunku stacji paliw przy al. Jana Pawła II; tam został zatrzymany. Gdy nie posłuchał kilkakrotnych wezwań do odrzucenia niebezpiecznych narzędzi, padły następne strzały. W sumie mężczyznę trafiło pięć kul: jedna w przedramię, pozostałe w nogi. Rannemu udzielono pomocy w szpitalu na Parkitce, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Lekarze uznali jednak, że kilka dni musi pozostać na obserwacji w oddziale chirurgicznym.
W czwartek katowiccy prokuratorzy przyjechali do Częstochowy, by - po uzyskaniu zgody lekarzy - przesłuchać rannego. Jego stan na to nie pozwolił. Z tych samych powodów nie doszło do przesłuchania w piątek. Jako że mijał 48-godzinny termin formalnego zatrzymania, prokuratura postawiła Andrzejowi W. zarzut napaści na policjanta z użyciem niebezpiecznego narzędzia i zniszczenie policyjnego mienia w wysokości 1800 zł. Jednocześnie skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Jak informuje rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek, nieodzowne będzie też skierowanie częstochowianina na obserwację psychiatryczną (trzeba ustalić, czy mężczyzna jest poczytalny i może odpowiadać w sprawie karnej).
W piątkowe popołudnie sąd rozpatrywał wniosek prokuratury w nietypowych warunkach: na wyjazdowym posiedzeniu, przy łóżku rannego. Postanowił go aresztować na trzy miesiące.
49-letni Andrzej W., rzemieślnik z branży budowlanej w środę ok. godz. 10.30 wtargnął z siekierą i młotkiem do Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Właściwie bez słowa wyładował furię na cywilnym pracowniku recepcji, niszcząc przy okazji zewnętrzne i wewnętrzne drzwi budynku. Później dostał się na do holu: próbował wejść do kolejnych pomieszczeń. Interweniujący policjant wzywał go do odrzucenia młotka i siekiery - bez skutku. Wtedy oddał strzał ostrzegawczy w ścianę, a następnie postrzelił napastnika w udo. Andrzej W. zdołał wybiec z komendy i uciekał w kierunku stacji paliw przy al. Jana Pawła II; tam został zatrzymany. Gdy nie posłuchał kilkakrotnych wezwań do odrzucenia niebezpiecznych narzędzi, padły następne strzały. W sumie mężczyznę trafiło pięć kul: jedna w przedramię, pozostałe w nogi. Rannemu udzielono pomocy w szpitalu na Parkitce, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Lekarze uznali jednak, że kilka dni musi pozostać na obserwacji w oddziale chirurgicznym.
W czwartek katowiccy prokuratorzy przyjechali do Częstochowy, by - po uzyskaniu zgody lekarzy - przesłuchać rannego. Jego stan na to nie pozwolił. Z tych samych powodów nie doszło do przesłuchania w piątek. Jako że mijał 48-godzinny termin formalnego zatrzymania, prokuratura postawiła Andrzejowi W. zarzut napaści na policjanta z użyciem niebezpiecznego narzędzia i zniszczenie policyjnego mienia w wysokości 1800 zł. Jednocześnie skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Jak informuje rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek, nieodzowne będzie też skierowanie częstochowianina na obserwację psychiatryczną (trzeba ustalić, czy mężczyzna jest poczytalny i może odpowiadać w sprawie karnej).
W piątkowe popołudnie sąd rozpatrywał wniosek prokuratury w nietypowych warunkach: na wyjazdowym posiedzeniu, przy łóżku rannego. Postanowił go aresztować na trzy miesiące.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Sąd obradował przy szpitalnym łóżku
witkac_radeszin_sebienia
12.03.10, 22:44
Chyba czasami niepoczytalność się opłaca.»




