Operator będzie ciąć. Co? Sprawdź
2010-03-14
, aktualizacja: 14.03.2010 15:11
Nowe władze miasta dały Operatorowi ARP pozwolenie na wycinkę ponad 15 tys. drzew na terenach inwestycyjnych. Blisko pół tysiąca najcenniejszych spółka musi jednak zachować
ZOBACZ TAKŻE
- Urząd Miasta i Operator. Jak się porozumieć? (09-10-09, 20:55)
- Konflikt miasto - operator (03-10-09, 11:00)
- Operator: drzewa odstraszają inwestorów (10-07-09, 22:00)
- Spółka do końca tego roku musi w zamian nasadzić podobną liczbę dębów, sosen, buków, brzóz, lip i jarząbów w pobliżu góry Ossona - zaznacza Sylwia Bielecka z biura prasowego urzędu.
- Prace już trwają, a inwestorzy już się interesują odsłanianymi terenami - Artur Sokołowski, wiceprezes Operatora ARP, nie kryje zadowolenia z decyzji magistratu.
Spór o drzewa rozpoczął się w ubiegłym roku. Operator chciał je usunąć, by przygotować tereny dla kupców. Chodziło m.in. o grunty w środku dawnej huty między walcownią, koksownią a dawną bramą zakładu, a także tuż za walcownią. W niektórych miejscach były one bujnie porośnięte drzewami i krzewami, z których wiele stanowiły samosiejki. Spółka wystąpiła do miasta z wnioskami o wycinkę. Argumentowała, że to tereny, które od zawsze były przeznaczone pod przemysł. Dżungla odstraszała inwestorów, którzy chcą mieć uporządkowany grunt. Nie zamierzają załatwiać dodatkowych formalności, zastanawiać się, czy gmina zgodzi się na wycinkę i jeszcze ponosić koszty usunięcia drzew i nasadzeń. Operator ARP podkreślał, że nie miał zamiaru wycinać wszystkich drzew. Chciał zostawić zieleń przy granicach działek i wzdłuż dróg.
Miasto odmówiło. Deklarowało, że nie będzie problemów z wycinką, niech jednak najpierw pojawi się inwestor, który powie, w jaki sposób chce zagospodarować działkę. Wtedy wytnie tylko to, co będzie konieczne - przekonywali urzędnicy magistratu. Jako przykład takiego rozwiązania podawali: Guardian, Polimex Mostostal czy Fachowiec.
Zdaniem Operatora miastu powinno zależeć na tym, by grunt został dobrze sprzedany inwestorom. Z jednej strony dlatego, że nowe przedsięwzięcia to rozwój miasta, z drugiej dlatego, że Częstochowa jest jednym z wierzycieli spółki (w ramach restrukturyzacji Huty Częstochowa została właścicielem ponad kilkuset hektarów, które powinna sprzedać, by spłacić długi dawnego kombinatu wobec publicznych wierzycieli).
Operator odwoływał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. To przekazało magistratowi sprawy do ponownego rozpatrzenia. Tym razem decyzje były pomyślne dla spółki.
- Prace już trwają, a inwestorzy już się interesują odsłanianymi terenami - Artur Sokołowski, wiceprezes Operatora ARP, nie kryje zadowolenia z decyzji magistratu.
Spór o drzewa rozpoczął się w ubiegłym roku. Operator chciał je usunąć, by przygotować tereny dla kupców. Chodziło m.in. o grunty w środku dawnej huty między walcownią, koksownią a dawną bramą zakładu, a także tuż za walcownią. W niektórych miejscach były one bujnie porośnięte drzewami i krzewami, z których wiele stanowiły samosiejki. Spółka wystąpiła do miasta z wnioskami o wycinkę. Argumentowała, że to tereny, które od zawsze były przeznaczone pod przemysł. Dżungla odstraszała inwestorów, którzy chcą mieć uporządkowany grunt. Nie zamierzają załatwiać dodatkowych formalności, zastanawiać się, czy gmina zgodzi się na wycinkę i jeszcze ponosić koszty usunięcia drzew i nasadzeń. Operator ARP podkreślał, że nie miał zamiaru wycinać wszystkich drzew. Chciał zostawić zieleń przy granicach działek i wzdłuż dróg.
Miasto odmówiło. Deklarowało, że nie będzie problemów z wycinką, niech jednak najpierw pojawi się inwestor, który powie, w jaki sposób chce zagospodarować działkę. Wtedy wytnie tylko to, co będzie konieczne - przekonywali urzędnicy magistratu. Jako przykład takiego rozwiązania podawali: Guardian, Polimex Mostostal czy Fachowiec.
Zdaniem Operatora miastu powinno zależeć na tym, by grunt został dobrze sprzedany inwestorom. Z jednej strony dlatego, że nowe przedsięwzięcia to rozwój miasta, z drugiej dlatego, że Częstochowa jest jednym z wierzycieli spółki (w ramach restrukturyzacji Huty Częstochowa została właścicielem ponad kilkuset hektarów, które powinna sprzedać, by spłacić długi dawnego kombinatu wobec publicznych wierzycieli).
Operator odwoływał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. To przekazało magistratowi sprawy do ponownego rozpatrzenia. Tym razem decyzje były pomyślne dla spółki.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Operator będzie ciąć. Co? Sprawdź
zaspokojny
14.03.10, 19:46
Wreszcie Operator - zgodnie ze swoją nazwą - operuje... rżnie równo!Tylko patrzeć jak wyrosną nam, oby, nowe firmy - jak grzyby po deszczu...»
Najczęściej czytane24 htydzień



