Koniec z bonanzą na lotnisku
2010-03-16
, aktualizacja: 16.03.2010 18:26
Aeroklub zamyka dziką drogę na skróty przez lotnisko w Rudnikach z obawy przed ewentualną katastrofą drogowo-lotniczą. - Przy okazji zapobiegniemy podrzucaniu śmieci - dodają lotnicy
Do lotniska prowadzi kilka polnych dróg, które po otwarciu bramy od strony Marianki Rędzińskiej chętnie wykorzystują okoliczni mieszkańcy. Jadąc tamtędy, skracają sobie drogę między Kościelcem a Rędzinami.
Ale nie tylko chęć zaoszczędzenia paru kilometrów pcha kierowców na lotnisko: na betonowym pasie startowym trwa w najlepsze "dzika" nauka jazdy samochodami. Urządzane są nielegalne wyścigi - także quadami.
- Nieraz wjeżdżano na pas startowy wprost pod samolot - mówi dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego Michał Braszczyński.
Poza tym teren upodobali sobie zbieracze złomu, którzy kradną m.in. kratki do studzienek. Wandale tłuką szkło na pasach startowych, porzucają zniszczone zderzaki. Ktoś wyrwał z ziemi tablicę informującą, jakim zagrożeniem dla pilota jest wjazd samochodem na pas startowy. Pod osłoną nocy zjeżdża się dziwne towarzystwo. - Przeładowują z tira to tira jakieś towary, a że robią to na odludziu i po zmroku, nie wydaje mi się to legalnym procederem - mówi Braszczyński.
Kolejni niechciani goście to kłusownicy zakładający wnyki na drobną zwierzynę. Podrzucane są także śmieci, np. gruz z budów. Ale zdarzyło się, że ktoś wylał stary olej wprost na ziemię.
- Nie możemy dopuścić, żeby przez czyjąś lekkomyślność doszło do tragedii. Na lotnisku odbywają się szkolenia, a młody pilot może z dużej wysokości źle ocenić swoją drogę lądowania - mówi Braszczyński.
Kiedy zimą pracownicy aeroklubu zrobili zapory ze śniegu zagradzające wjazd, ktoś wysypał stertę popiołu wprost na oficjalnej drodze dojazdowej do lotniska.
- Jako zarządzający lotniskiem jesteśmy zmuszeni do zamknięcia dzikiego przejazdu ze względów bezpieczeństwa. Dość tej "bonanzy"! - mówi dyrektor aeroklubu.
Wjazdu na pas startowy broniły wprawdzie betonowe bariery ustawione przy drogach polnych przecinających pas, ale kierowcy je po prostu objeżdżali. Dlatego przestawiane są na skraj lotniska - w miejsca, gdzie nie sposób je ominąć.
- Wiem, że okoliczni mieszkańcy będą niezadowoleni, że powstanie konflikt. Dlatego ich przepraszam, ale nie mamy innego wyjścia. Alternatywą byłoby jedynie zawieszenie lotów, co w grę nie wchodzi - mówi dyrektor.
Co z rolnikami dojeżdżającymi do pól? Mogą jechać oficjalną drogą, koło zabudowań klubowych. A że jest dalej?
- Jak sąsiad ma dziurę w płocie, to nie powód, żeby pan sobie skracał np. tirem drogę, przejeżdżając przez cudze podwórko - odpowiada Braszczyński.
Aeroklub zaznacza, że lotnisko nie jest zamknięte, i zaprasza do kawiarenki na lotnisko. Obok powstanie niebawem plac zabaw dla dzieci.
tomasz.haladyj@czestochowa.agora.pl
Ale nie tylko chęć zaoszczędzenia paru kilometrów pcha kierowców na lotnisko: na betonowym pasie startowym trwa w najlepsze "dzika" nauka jazdy samochodami. Urządzane są nielegalne wyścigi - także quadami.
- Nieraz wjeżdżano na pas startowy wprost pod samolot - mówi dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego Michał Braszczyński.
Poza tym teren upodobali sobie zbieracze złomu, którzy kradną m.in. kratki do studzienek. Wandale tłuką szkło na pasach startowych, porzucają zniszczone zderzaki. Ktoś wyrwał z ziemi tablicę informującą, jakim zagrożeniem dla pilota jest wjazd samochodem na pas startowy. Pod osłoną nocy zjeżdża się dziwne towarzystwo. - Przeładowują z tira to tira jakieś towary, a że robią to na odludziu i po zmroku, nie wydaje mi się to legalnym procederem - mówi Braszczyński.
Kolejni niechciani goście to kłusownicy zakładający wnyki na drobną zwierzynę. Podrzucane są także śmieci, np. gruz z budów. Ale zdarzyło się, że ktoś wylał stary olej wprost na ziemię.
- Nie możemy dopuścić, żeby przez czyjąś lekkomyślność doszło do tragedii. Na lotnisku odbywają się szkolenia, a młody pilot może z dużej wysokości źle ocenić swoją drogę lądowania - mówi Braszczyński.
Kiedy zimą pracownicy aeroklubu zrobili zapory ze śniegu zagradzające wjazd, ktoś wysypał stertę popiołu wprost na oficjalnej drodze dojazdowej do lotniska.
- Jako zarządzający lotniskiem jesteśmy zmuszeni do zamknięcia dzikiego przejazdu ze względów bezpieczeństwa. Dość tej "bonanzy"! - mówi dyrektor aeroklubu.
Wjazdu na pas startowy broniły wprawdzie betonowe bariery ustawione przy drogach polnych przecinających pas, ale kierowcy je po prostu objeżdżali. Dlatego przestawiane są na skraj lotniska - w miejsca, gdzie nie sposób je ominąć.
- Wiem, że okoliczni mieszkańcy będą niezadowoleni, że powstanie konflikt. Dlatego ich przepraszam, ale nie mamy innego wyjścia. Alternatywą byłoby jedynie zawieszenie lotów, co w grę nie wchodzi - mówi dyrektor.
Co z rolnikami dojeżdżającymi do pól? Mogą jechać oficjalną drogą, koło zabudowań klubowych. A że jest dalej?
- Jak sąsiad ma dziurę w płocie, to nie powód, żeby pan sobie skracał np. tirem drogę, przejeżdżając przez cudze podwórko - odpowiada Braszczyński.
Aeroklub zaznacza, że lotnisko nie jest zamknięte, i zaprasza do kawiarenki na lotnisko. Obok powstanie niebawem plac zabaw dla dzieci.
tomasz.haladyj@czestochowa.agora.pl
- 22 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Koniec z bonanzą na lotnisku
oszrany
16.03.10, 22:52
Najwyzszy czas zrobic porzadek z ta holota ! Przydala by sie dobra ochrona coby wylapala nocne talatajstwo i odstawila na Policje.»
-
bonanza znaczy prosperita
wybitniemadry
17.03.10, 11:32
czy to o to wam chodzi durne polaki?»
Najczęściej czytane24 htydzień





