Wyrok za stary, zamieszkaj w piwnicy

Marek Mamoń
2010-03-25 , aktualizacja: 25.03.2010 16:53
A A A Drukuj
Pani Bożena ma w spółdzielni ogromny dług. Boi się, że policja i komornik wyrzucą ją z mieszkania. Chce wyprowadzić się sama - do lokalu socjalnego, ale takich w Częstochowie brakuje. Miasto nie buduje nowych, a ze spółdzielnią, która chciałaby to robić, nie potrafi się dogadać.
Jeden z (niewielu) budynków socjalnych w Częstochowie
Fot. Sebastian Adamus / AG
Jeden z (niewielu) budynków socjalnych w Częstochowie
Bożena Palukiewicz nie ukrywa: jest winna spółdzielni Hutnik ok. 100 tys. zł. - Długów narobiła jeszcze moja matka. Gdy zmarła, wszystko spadło na mnie - wzdycha pani Bożena. Wie, że długu nigdy nie odda: jest schorowana, utrzymuje się tylko z zasiłku MOPS-u.

Już 18 lat temu sąd nakazał jej eksmisję (nie było jeszcze ustawy o ochronie praw lokatorów, więc sąd nie kazał gminie zapewnienia jej innego lokum). Spółdzielnia wyrok przekazała do urzędu miasta, by ten wskazał eksmitowanej lokum. Pani Bożena mieszkania nie dostała, bo lokali socjalnych jest w Częstochowie jak na lekarstwo. Problemu jednak na razie nie było, bo spółdzielnia na eksmisję nie naciskała. - Ta pani sama wychowywała trójkę dzieci. Dziś, kiedy wydoroślały, eksmisja jest nieuchronna - mówi Kazimierz Jarosz, prezes RSM Hutnik.

Bożena Palukiewicz także o tym wie - już sierpniu ubiegłego roku dostała ze spółdzielni pismo, że w drugim kwartale 2010 czeka ją wyprowadzka. Dokąd? Bożena Palukiewicz nie wie. W październiku ubiegłego roku napisała w tej sprawie do urzędu miasta. Ale miasto nie musi się spieszyć z tymczasowym pomieszczeniem dla niej (w Częstochowie jest z nimi kłopot), bo wyrok eksmisyjny przedawnił się osiem lat temu.

Prezes Jarosz nie ukrywa, że stracił cierpliwość nie tylko do swoich dłużników, ale i urzędników miejskich. Lokatorzy "Hutnika" są winni spółdzielni 8 mln zł. Po 1 kwietnia ma zostać wykwaterowanych ok. 20 rodzin, którym już dawno - po wyrokach sądowych - miasto powinno zapewnić lokale socjalne. Tyle, że nie zapewniło.

- Mamy projekt budynku z mieszkaniami socjalnymi. W ubiegłym roku próbowałem tym zainteresować miejskich urzędników. Bez odzewu. Dlaczego gdzie indziej gminy mogą wynajmować od spółdzielni mieszkaniowych pomieszczenia na lokale socjalne, a u nas się nie da? - pyta Jarosz. Prezes będzie do pomysłu przekonywał obecnego prezydenta. - Jestem umówiony z Piotrem Kurpiosem na rozmowę w tej sprawie.

Zapowiada, że władze spółdzielni są tak zdesperowane, że nie cofną się przed eksmisjami. - Gotowi jesteśmy nawet pokoje hotelowe wynająć, by ci ludzie wreszcie wyprowadzili się z zajmowanych nielegalnie mieszkań. Mamy też przygotowane lokale tymczasowe w zaadaptowanych piwnicach. Wyprowadzki będą zgodnie z prawem: z udziałem komornika i policji. Mam świadomość, że podniesie się krzyk. Ci, którzy uczciwie płacą czynsze, nie mogą utrzymywać tych, którzy łamią prawo - stanowczo podkreśla prezes Jarosz.

Bożena Palukiewicz wolałaby wyprowadzkę bez asysty policji i komornika. Dobrowolnie, do lokalu wskazanego przez urząd miasta. W marcu złożyła ponowny wniosek o mieszkanie komunalne.

- Jeżeli dostanę klucze, a mieszkanie zostanie opróżnione, sprawa będzie załatwiona. W przeciwnym razie będzie eksmisja zgodnie z przepisami - zapowiada Kazimierz Jarosz.

To jednak może okazać się w najbliższym czasie niewykonalne. - Po 10 latach wyrok eksmisyjny, jeśli nie został zrealizowany, przedawnia się. Komornik nie może na jego mocy dokonywać eksmisji. Wierzyciel musi od nowa wszcząć procedurę i uzyskać wyrok - wyjaśnia rzecznik sądu okręgowego w Częstochowie Bogusław Zając.

- Jeśli sąd wyda wyrok eksmisyjny z prawem do lokalu, urząd będzie musiał taki lokal znaleźć. Eksmitowana nie będzie miała tu prawa do odrzucenia propozycji. Drugi sposób to czekać na przydział lokalu na warunkach ogólnych. W listopadzie, jak co roku, zbierze się komisja mieszkaniowa, która rozpatrzy jej sprawę. Jeśli na początku grudnia nie znajdzie się na liście przydziałów, będzie mogła się od tej decyzji odwołać - informuje Sylwia Bielecka z urzędu miasta.

Komentarz

Historia Bożeny Palukiewicz to paradoks. Kobieta nie ukrywa swej winy, władze spółdzielni wręcz jej współczują. Jednak trudno pojąć, że przez 18 lat nic w tej sprawie nie dało się zrobić i problem dziś wrócił do punktu wyjścia.

Ta historia pokazuje też, jak dotkliwy jest w mieście brak długofalowej polityki mieszkaniowej. Bloki komunalne i TBS-owskie nie rozwiążą problemu biednych częstochowian.

Co roku ok. 2500 rodzin w Częstochowie liczy na pomoc miasta w załatwieniu mieszkania. Lokali socjalnych mamy niespełna 500. Gdyby urząd miasta chciał się wywiązać z sądowych wyroków nakazujących gminie przydzielenie mieszkań osobom eksmitowanym, takich lokali musiałoby być trzykrotnie więcej.

Jak sięgam pamięcią, każdy z prezydentów Częstochowy ubolewał nad brakiem gminnych mieszkań. I niewiele w tej materii robił Tym bardziej dziwi niechęć do współpracy z innymi gestorami lokali - choćby spółdzielniami mieszkaniowymi.

Podziel się

  • 30 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Wyrok za stary, zamieszkaj w piwnicy filopolityk 26.03.10, 07:58

    Czy to nie per Kaczyński obiecał 3 mln. mieszkań?»

  • Re: Wyrok za stary, zamieszkaj w piwnicy segel 26.03.10, 09:49

    A od wielu lat na Kucelinie niszczeje budynek, który należał do Huty, która miastu jest winna jeszcze sporo pieniędzy. Nie można go było przejąć za długi Huty i zaadaptować? Lepiej, żeby się»

  • Wyrok za stary, zamieszkaj w piwnicy may.qa 26.03.10, 15:57

    Przepraszam bardzo, ale skoro ta pani wychowała 3 dzieci, to te dzieci mająobowiązek alimentacyjny wobec niej. Może wreszcie rodziny zaczną byćodpowiedzialne za swoich członków, a nie »