Boli Cię? Przyjdź za miesiąc
2010-04-01
, aktualizacja: 01.04.2010 19:03
Mnożą się ostatnio opowieści Czytelników "Gazety" o największej zmorze chorego - kolejkach do lekarza. Czasem dochodzi do absurdów. - Zawiadamiajcie nas o tym - proponuje NFZ
ZOBACZ TAKŻE
- Co się działo, gdy wysiadła stacja dializ (11-05-10, 18:26)
- Niespodzianka: pół miliona na urologię (30-03-10, 20:25)
- Ćwicz sam w domu, bo przychodnia cię nie przyjmie (24-03-10, 00:00)
- Noworodki umierają, a szpitale oszczędzają (15-03-10, 08:00)
- Dłuuuga kolejka uczulonych dzieci (23-02-10, 17:40)
Pani Ania z bolącym zębem zameldowała się w gabinecie dentystycznym - prywatnym, ale mającym kontrakt z NFZ-etem. Dentystka stwierdziła, że od ręki jej nie przyjmie. Termin: za miesiąc. Zaskoczona pacjentka powtórzyła, że ząb bardzo ją boli i to sprawa nagła. Bez skutku. Zapytała więc, czy mogłaby zostać przyjęta prywatnie. Okazało się, że to właśnie był termin wizyty prywatnej, a o leczeniu "na fundusz" w ogóle mowy nie ma.
Pan Piotr uszkodził sobie palec. Obejrzał mu go Szpitalny Oddział Ratunkowy na Zawodziu, usztywnił metalową szyną (lekarz stwierdził, że pękła kość) i odesłał do domu. Po dwóch dniach - ponieważ palec wciąż bolał - pan Piotr poszedł do poradni ortopedycznej na Zawodziu. Ale o godz. 8 nie dostał się do kolejki. - Możemy przyjąć tylko 15 osób dziennie, bo taki mamy kontrakt - wyjaśniła rejestratorka. Wrócił następnego dnia, już o godz. 6 i znów się nie udało. Kolejnego dnia - tym razem na Parkitce - zjawił się o godz. 5.30 i został przyjęty.
Pani Elżbieta skręciła nogę w kolanie. Opatrzona na SOR-ze Parkitki, dostała od lekarza instrukcję, że ma przyjść za dwa dni do kontroli w poradni ortopedycznej, a wcześniej zaopatrzyć się u lekarza rodzinnego w skierowanie do niej. Do tego była porada: - Proszę oszczędzać nogę.
- Lekarz rodzinny obejrzał moje kolano i dał skierowanie - opowiada pani Ela. - Do rejestracji na Parkitce mąż pojechał o wpół do szóstej. Był jedenasty w kolejce do ortopedy, która mogła liczyć tylko 15 pacjentów.
Lekarz zalecił pani Elżbiecie ponowną kontrolę, po dwóch dniach. Mąż znowu o świcie stanął w kolejce, ale tym razem się nie załapał. Drugiego dnia podobnie. Trzeciego - odmówił wstawania ze słońcem. Pani Elżbieta do dzisiaj pozostaje z nogą skręconą a nieskontrolowaną.
- Gdybym była osobą samotną, musiałabym sama sześć razy pokonywać drogę dom-szpital tylko po to, żeby się zarejestrować. Plus wizyta. Jak to się ma do zalecenia oszczędzania nogi? - komentuje pacjentka.
Takimi sprawami zajmuje się rzecznik praw pacjenta działający przy każdym wojewódzkim oddziale NFZ-etu, a także dział skarg. - Ale nie możemy skomentować przypadków, które opisuje "Gazeta" - zastrzega rzecznik Funduszu w Katowicach Jacek Kopocz. - Teoretycznie każda placówka służby zdrowia, która podpisała z nami kontrakt, ma obowiązek rezerwować część tego kontraktu na przypadki nagłe. Jednak tu już wchodzimy na obszar medycyny: decyzje lekarza zależą od wielu czynników. Nie wiemy, dlaczego ci pacjenci nie zostali uznani za takich, których trzeba przyjmować poza kolejką. Może lekarz nie uznał tego za konieczne.
Dlatego - podkreśla Kopocz - ktoś, kto ma uwagi do funkcjonowania przychodni, powinien się imiennie zgłosić do rzecznika praw pacjenta albo działu skarg NFZ-etu. Tylko znając personalia pacjenta i jak najwięcej szczegółów zdarzenia będzie można ocenić, czy został on potraktowany odpowiednio. - Ale gdy ktoś dzwoni ze skargą i prosimy go, by zrezygnował z anonimowości, często po prostu odkłada słuchawkę - dodaje Kopocz. - Zachęcam jednak, by się do nas zgłaszać. W konkretnych przypadkach możemy interweniować, kierując sprawę np. do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy czy nawet prokuratury.
joanna.skiba@czestochowa.agora.pl
Pan Piotr uszkodził sobie palec. Obejrzał mu go Szpitalny Oddział Ratunkowy na Zawodziu, usztywnił metalową szyną (lekarz stwierdził, że pękła kość) i odesłał do domu. Po dwóch dniach - ponieważ palec wciąż bolał - pan Piotr poszedł do poradni ortopedycznej na Zawodziu. Ale o godz. 8 nie dostał się do kolejki. - Możemy przyjąć tylko 15 osób dziennie, bo taki mamy kontrakt - wyjaśniła rejestratorka. Wrócił następnego dnia, już o godz. 6 i znów się nie udało. Kolejnego dnia - tym razem na Parkitce - zjawił się o godz. 5.30 i został przyjęty.
Pani Elżbieta skręciła nogę w kolanie. Opatrzona na SOR-ze Parkitki, dostała od lekarza instrukcję, że ma przyjść za dwa dni do kontroli w poradni ortopedycznej, a wcześniej zaopatrzyć się u lekarza rodzinnego w skierowanie do niej. Do tego była porada: - Proszę oszczędzać nogę.
- Lekarz rodzinny obejrzał moje kolano i dał skierowanie - opowiada pani Ela. - Do rejestracji na Parkitce mąż pojechał o wpół do szóstej. Był jedenasty w kolejce do ortopedy, która mogła liczyć tylko 15 pacjentów.
Lekarz zalecił pani Elżbiecie ponowną kontrolę, po dwóch dniach. Mąż znowu o świcie stanął w kolejce, ale tym razem się nie załapał. Drugiego dnia podobnie. Trzeciego - odmówił wstawania ze słońcem. Pani Elżbieta do dzisiaj pozostaje z nogą skręconą a nieskontrolowaną.
- Gdybym była osobą samotną, musiałabym sama sześć razy pokonywać drogę dom-szpital tylko po to, żeby się zarejestrować. Plus wizyta. Jak to się ma do zalecenia oszczędzania nogi? - komentuje pacjentka.
Takimi sprawami zajmuje się rzecznik praw pacjenta działający przy każdym wojewódzkim oddziale NFZ-etu, a także dział skarg. - Ale nie możemy skomentować przypadków, które opisuje "Gazeta" - zastrzega rzecznik Funduszu w Katowicach Jacek Kopocz. - Teoretycznie każda placówka służby zdrowia, która podpisała z nami kontrakt, ma obowiązek rezerwować część tego kontraktu na przypadki nagłe. Jednak tu już wchodzimy na obszar medycyny: decyzje lekarza zależą od wielu czynników. Nie wiemy, dlaczego ci pacjenci nie zostali uznani za takich, których trzeba przyjmować poza kolejką. Może lekarz nie uznał tego za konieczne.
Dlatego - podkreśla Kopocz - ktoś, kto ma uwagi do funkcjonowania przychodni, powinien się imiennie zgłosić do rzecznika praw pacjenta albo działu skarg NFZ-etu. Tylko znając personalia pacjenta i jak najwięcej szczegółów zdarzenia będzie można ocenić, czy został on potraktowany odpowiednio. - Ale gdy ktoś dzwoni ze skargą i prosimy go, by zrezygnował z anonimowości, często po prostu odkłada słuchawkę - dodaje Kopocz. - Zachęcam jednak, by się do nas zgłaszać. W konkretnych przypadkach możemy interweniować, kierując sprawę np. do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy czy nawet prokuratury.
joanna.skiba@czestochowa.agora.pl
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Boli Cię? Przyjdź za miesiąc
contrame
01.04.10, 20:56
O take Polskie walczylyśmy! »
-
Boli Cię? Przyjdź za miesiąc
angrusz1
02.04.10, 09:06
Skoro nie została podniesiona składka na ochronę zdrowia to lekarz nie potraficudownie na sposób irlandzki rozmnożyć kontraktu .Głosujcie nadal na tuskowe obietnice to będziecie mieć »
-
Boli Cię? Przyjdź za miesiąc
czajusssss
02.04.10, 16:49
Fajnie by było jak by te cwaniaki z NFZ chociaż na jeden dzień stali sie pacjentami olanymi przez system »


