Orzecznik ZUS: okaz zdrowia. Dokumenty: chora
2010-07-12
, aktualizacja: 11.07.2010 15:53
- Orzecznik ZUS-u uczynił mnie okazem zdrowia. Według niego mam w porządku np. układ moczowo-płciowy, choć mam kamicę nerkową i mięśniaki macicy - skarży się pacjentka. Do tej opinii orzecznik dodał: nie kwalifikuje się na rehabilitację. Odwołań nie ma
ZOBACZ TAKŻE
- Orzecznik się pomylił? Możesz się odwołać (19-07-10, 19:06)
- Listy: Mnie też uzdrowił lekarz orzecznik ZUS-u (14-07-10, 18:19)
- Powodzianie: Urzędnik przepisów nam nie tłumaczy (18-06-10, 21:00)
- Pamiętaj: urzędnika nic nie ruszy (20-02-10, 08:00)
Jak wygląda badanie przez lekarza orzecznika ZUS-u? Opowiada o tym pacjentka wezwana na tzw. komisję: - Pokoik zapchany biurkiem, leżanką, dwoma krzesłami. Doktor mówi: "Proszę przejść po gabinecie". Miejsca było tylko na parę kroków w lewo i prawo, no więc je zrobiłam. Potem przejrzał moją dokumentację medyczną: wypisy ze szpitala, prześwietlenia, zapytał, co mnie boli...
Pani Anna mówi o sobie, że łatwiej jej wyliczyć, co nie boli. Ale pracuje, L4 nie bierze. W zamian stara się o skierowanie na tzw. prewencję rentową - pobyt w sanatorium fundowany przez ZUS dla osób aktywnych zawodowo ale chorujących. Rehabilitacja na takich turnusach jest szczególnie intensywna, by pracownik szybko podreperował zdrowie. - Bywało, że dziennie miałam po 15 zabiegów - wspomina pani Anna turnus w Cieplicach. - Wróciłam jak nowo narodzona. Dlatego także w tym roku złożyłam wniosek o rehabilitację. Uzasadnienie lekarz rodzinny wypisał jej to samo: choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa i układu ruchu.
- Ale orzecznik oznajmił mi na koniec komisji: nie kwalifikuje się pani do sanatorium, bo już rok temu była tam pani leczyć kręgosłup. Chyba, że złoży pani wniosek z jakąś inną chorobą.
Ponieważ pacjentka skarży się na chroniczne przeziębienia i nadciśnienie, lekarz rodzinny wpisał je do drugiego wniosku. I znów przyszło wezwanie na komisję. A za drzwiami ten sam lekarz.
Badanie przebiegło identycznie i... ta sama była decyzja: z tymi schorzeniami nie kwalifikuje się pani na rehabilitację. Pani Anna chciała się odwołać. Usłyszała, że nie może. Powtórzyła to główny lekarz orzecznik w częstochowskim ZUS-ie.
Pani Anna dałaby spokój, gdyby przez przypadek nie zobaczyła, co na jej temat komisja napisała w opinii lekarskiej. "Naczynia obwodowe - prawidłowe" (pani Anna jest po operacji żylaków). "Układ moczowo-płciowy - prawidłowy" (ma kamicę obu nerek i mięśniaki macicy). "Chód - sprawny" (porusza się z trudem). "Serce, układ krążenia" - prawidłowe (nadciśnienie i zalecenie nadzoru w poradni kardiologicznej). "Narząd ruchu - prawidłowy" (zwyrodnienie kręgosłupa). Dowody wszystkich tych schorzeń lekarz miał w papierach pacjentki. Podczas tzw. wywiadu usłyszał też od niej o uporczywym kaszlu i dusznościach. Mimo to w opinii wpisał, że ich brak. - Napisał także, że kręgosłup mnie nie boli, choć wyraźnie mówiłam mu co innego - irytuje się pani Anna. Kiedy dwie naczelniczki w ZUS-ie usłyszały, że widziała opinię, pouczyły mnie, że to druk tajny i nie ma prawa wglądu do niego. Dlaczego?
Pani Anna ma też inne pytania. - Mój pierwszy wniosek lekarz odrzucił, bo rok wcześniej byłam w sanatorium. Rozumiem: nie tylko ja muszę się leczyć, inni też tego potrzebują. Ale dlaczego mojego wniosku nie odrzucono z góry, tylko wzywano mnie na komisję? A sama komisja? Nawet słownik wyjaśnia, że komisją jest zespół osób, a tu czyjeś zdrowie zależy od widzimisię jednej osoby. Dlaczego? I dlaczego nie można zmienić orzecznika? Ich szefowa mi o tym powiedziała: orzecznicy do komisji są losowani codziennie rano, pacjent nie może więc sprawdzić, kto będzie go badał. Ale po badaniu odwołać się od decyzji orzecznika nie może...
Na wszystkie "dlaczego" odpowiada rzeczniczka ZUS-u w Częstochowie Ewa Jęczmyk. Tłumaczy, że nie ma ograniczeń co do częstotliwości wyjazdów na rehabilitację. Można wyjechać nawet dwa razy w roku, jeżeli lekarz orzecznik stwierdzi, że pacjentowi grozi długotrwała niezdolność do pracy.
Po drugie, komisje są jednoosobowe zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Polityki Społecznej. Zaś szczegółowe zasady prewencji rentowej reguluje art. 69 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, a także Rozporządzenie Rady Ministrów o usługach rehabilitacyjnych. To samo rozporządzenie nie przewiduje możliwości zaskarżenia decyzji orzecznika. Lekarza tego pacjent może zmienić, jeśli po wejściu do gabinetu uzna, że z jakiegoś powodu orzecznik mu nie odpowiada. Musi się wtedy z gabinetu wycofać i zgłosić "reklamację" głównemu orzecznikowi. Co zaś do samego gabinetu, a konkretnie jego wielkości, to wszystkie pokoje lekarzy orzeczników w ZUS-ie spełniają wymagane normy i standardy, odpowiednie służby dopuszczające je do użytku - m.in. Sanepid - nie miały zastrzeżeń.
- No i pacjent jak najbardziej ma prawo wglądu w swoją dokumentację lekarską, także w opinię orzecznika ZUS - na każdym etapie postępowania. Może sporządzać z niej notatki i odpisy - podkreśla rzeczniczka częstochowskiego ZUS-u.
Pani Anna mówi o sobie, że łatwiej jej wyliczyć, co nie boli. Ale pracuje, L4 nie bierze. W zamian stara się o skierowanie na tzw. prewencję rentową - pobyt w sanatorium fundowany przez ZUS dla osób aktywnych zawodowo ale chorujących. Rehabilitacja na takich turnusach jest szczególnie intensywna, by pracownik szybko podreperował zdrowie. - Bywało, że dziennie miałam po 15 zabiegów - wspomina pani Anna turnus w Cieplicach. - Wróciłam jak nowo narodzona. Dlatego także w tym roku złożyłam wniosek o rehabilitację. Uzasadnienie lekarz rodzinny wypisał jej to samo: choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa i układu ruchu.
- Ale orzecznik oznajmił mi na koniec komisji: nie kwalifikuje się pani do sanatorium, bo już rok temu była tam pani leczyć kręgosłup. Chyba, że złoży pani wniosek z jakąś inną chorobą.
Ponieważ pacjentka skarży się na chroniczne przeziębienia i nadciśnienie, lekarz rodzinny wpisał je do drugiego wniosku. I znów przyszło wezwanie na komisję. A za drzwiami ten sam lekarz.
Badanie przebiegło identycznie i... ta sama była decyzja: z tymi schorzeniami nie kwalifikuje się pani na rehabilitację. Pani Anna chciała się odwołać. Usłyszała, że nie może. Powtórzyła to główny lekarz orzecznik w częstochowskim ZUS-ie.
Pani Anna dałaby spokój, gdyby przez przypadek nie zobaczyła, co na jej temat komisja napisała w opinii lekarskiej. "Naczynia obwodowe - prawidłowe" (pani Anna jest po operacji żylaków). "Układ moczowo-płciowy - prawidłowy" (ma kamicę obu nerek i mięśniaki macicy). "Chód - sprawny" (porusza się z trudem). "Serce, układ krążenia" - prawidłowe (nadciśnienie i zalecenie nadzoru w poradni kardiologicznej). "Narząd ruchu - prawidłowy" (zwyrodnienie kręgosłupa). Dowody wszystkich tych schorzeń lekarz miał w papierach pacjentki. Podczas tzw. wywiadu usłyszał też od niej o uporczywym kaszlu i dusznościach. Mimo to w opinii wpisał, że ich brak. - Napisał także, że kręgosłup mnie nie boli, choć wyraźnie mówiłam mu co innego - irytuje się pani Anna. Kiedy dwie naczelniczki w ZUS-ie usłyszały, że widziała opinię, pouczyły mnie, że to druk tajny i nie ma prawa wglądu do niego. Dlaczego?
Pani Anna ma też inne pytania. - Mój pierwszy wniosek lekarz odrzucił, bo rok wcześniej byłam w sanatorium. Rozumiem: nie tylko ja muszę się leczyć, inni też tego potrzebują. Ale dlaczego mojego wniosku nie odrzucono z góry, tylko wzywano mnie na komisję? A sama komisja? Nawet słownik wyjaśnia, że komisją jest zespół osób, a tu czyjeś zdrowie zależy od widzimisię jednej osoby. Dlaczego? I dlaczego nie można zmienić orzecznika? Ich szefowa mi o tym powiedziała: orzecznicy do komisji są losowani codziennie rano, pacjent nie może więc sprawdzić, kto będzie go badał. Ale po badaniu odwołać się od decyzji orzecznika nie może...
Na wszystkie "dlaczego" odpowiada rzeczniczka ZUS-u w Częstochowie Ewa Jęczmyk. Tłumaczy, że nie ma ograniczeń co do częstotliwości wyjazdów na rehabilitację. Można wyjechać nawet dwa razy w roku, jeżeli lekarz orzecznik stwierdzi, że pacjentowi grozi długotrwała niezdolność do pracy.
Po drugie, komisje są jednoosobowe zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Polityki Społecznej. Zaś szczegółowe zasady prewencji rentowej reguluje art. 69 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, a także Rozporządzenie Rady Ministrów o usługach rehabilitacyjnych. To samo rozporządzenie nie przewiduje możliwości zaskarżenia decyzji orzecznika. Lekarza tego pacjent może zmienić, jeśli po wejściu do gabinetu uzna, że z jakiegoś powodu orzecznik mu nie odpowiada. Musi się wtedy z gabinetu wycofać i zgłosić "reklamację" głównemu orzecznikowi. Co zaś do samego gabinetu, a konkretnie jego wielkości, to wszystkie pokoje lekarzy orzeczników w ZUS-ie spełniają wymagane normy i standardy, odpowiednie służby dopuszczające je do użytku - m.in. Sanepid - nie miały zastrzeżeń.
- No i pacjent jak najbardziej ma prawo wglądu w swoją dokumentację lekarską, także w opinię orzecznika ZUS - na każdym etapie postępowania. Może sporządzać z niej notatki i odpisy - podkreśla rzeczniczka częstochowskiego ZUS-u.
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Orzecznik ZUS: okaz zdrowia. Dokumenty: chora
majka520
12.07.10, 11:48
Mojemu mężowi z ciężkim schorzeniem kręgosłupa dwie komisje zusowskie i dwóchlekarzy biegłych sądowych nie przyznali prawa nie tylko do renty, ale równieżdo świadczenia rehabilitacyjnego.Mąż»
-
Trudno mi ocenić
angrusz1
12.07.10, 16:42
sprawę tak na odległość więc tak ogólnie skomentuję .Jeszcze niedawno było w Polsce dwa razy więcej rencistów aniżeli w najbardziejliberalnym pod tym względem kraju - w Holandii .Trudno się »
-
Orzecznik ZUS: okaz zdrowia. Dokumenty: chora
jankomuzykant.dwa
12.07.10, 17:05
bandycko złodziejskie państwo, z jego kur.ewsko złoodziejskimi instytucjami, to ze bandycki zus ma kłopoty finansowe to ludzi chorych najmniej obchodzi, niech dalej budują sobie biura po »




