Licencjat za łapówkę dla pani kanclerz?
2010-07-16
, aktualizacja: 16.07.2010 19:11
Częstochowska prokuratura oskarżyła Halinę S., kanclerz Beskidzkiej Wyższej Szkoły Umiejętności w Żywcu o przyjęcie łapówki za załatwienie dyplomu licencjackiego oraz nakłanianie pracowników do poświadczania nieprawdy. Na ławie oskarżonych zasiądzie też sześciu pracowników uczelni.
Sprawa afery korupcyjne w żywieckiej uczelni trafiła do Częstochowy jako jeden z wątków tzw. afery korupcyjnej w bielskim wymiarze sprawiedliwości rozpętanej za rządów PIS-u. Do tej pory większość podejrzeń się nie potwierdziło, w lutym Prokuratura Apelacyjna w Krakowie umorzyła śledztwo w głównym wątku - gdy sąd odmówił uchylenia immunitetu podejrzewanemu o przyjęcie 19 łapówek sędziemu Jarosławowi G. z Bielska-Białej. Tymczasem korupcja w szkole wyższej okazała się na tyle mocna dowodowo, że prokuratura kilka dni temu skierował sprawę do sądu.
Pod koniec lat 90. Halina S., emerytowany pracownik Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego, postanowiła stworzyć zręby szkolnictwa wyższego na Żywiecczyźnie, skąd pochodzi. Pomysł się spodobał i samorządowcy zdecydowali, aby starostwo żywieckie miało połowę udziałów w przedsięwzięciu.
Beskidzka Wyższa Szkoła Turystyki (potem przemianowana na Umiejętności) rozpoczęła działalność jesienią 2000 roku. Rok później radni powiatowi zadecydowali, aby bezpłatnie oddać Halinie S. udziały w uczelni. Z roku na rok w szkole przybywało wydziałów i studentów, istniała możliwość kontynuowania nauki w Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej w Katowicach i Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach.
Wśród studentów było wielu podbeskidzkich wójtów, sekretarzy gmin, urzędników gminnych, miejskich i powiatowych, lokalnych polityków. Z czasem na Żywiecczyźnie zaczęto plotkować, że niektóre wpływowe osoby zdobywają w tej szkole dyplomy licencjackie bez specjalnego wysiłku. Plotkowano także, że wiele osób w ogóle nie chodzi na zaliczenia i egzaminy, a mimo to ma wpisy w indeksach.
Jesienią 2006 roku policjanci zatrzymali pełniąca wówczas funkcję rektora Halinę S. Bielska prokuratora postawiła jej zarzut, że w 2004 roku w zamian za 15 tys. zł łapówki i 3 tys. zł "kosztów dla egzaminatora" załatwiła Dariuszowi K. z Bielska-Białej dyplom ukończenia studiów (z tytułem licencjata) z zarządzania turystyką. Potem dalsze śledztwo przejęła częstochowska prokuratura.
Dariusz K. przyznał się do dawania łapówek. Twierdzi, że to Halina S. namówiła go na fikcyjne studia. Nawet po odbiór dyplomu, w dniu rzekomej obrony, nie musiał się fatygować - wysłał do Żywca swoją pracownicę. Według prokuratury od marca do kwietnia 2004 roku Halina S. nakłaniała też swoich podwładnych: wykładowców i dziekana, aby potwierdzali w dokumentach, że niby-student przystępował do egzaminów i je zdał. Student był niezwykle zdolny: w ciągu miesiąca zaliczył cały trzyletni tok nauki.
Z sześciu oskarżonych troje przyznało się do winy. Jedna z osób otwarcie tłumaczyła, że robiła, co kazała jej pani rektor. bo "bała się o pracę":
Pod koniec lat 90. Halina S., emerytowany pracownik Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego, postanowiła stworzyć zręby szkolnictwa wyższego na Żywiecczyźnie, skąd pochodzi. Pomysł się spodobał i samorządowcy zdecydowali, aby starostwo żywieckie miało połowę udziałów w przedsięwzięciu.
Beskidzka Wyższa Szkoła Turystyki (potem przemianowana na Umiejętności) rozpoczęła działalność jesienią 2000 roku. Rok później radni powiatowi zadecydowali, aby bezpłatnie oddać Halinie S. udziały w uczelni. Z roku na rok w szkole przybywało wydziałów i studentów, istniała możliwość kontynuowania nauki w Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej w Katowicach i Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach.
Wśród studentów było wielu podbeskidzkich wójtów, sekretarzy gmin, urzędników gminnych, miejskich i powiatowych, lokalnych polityków. Z czasem na Żywiecczyźnie zaczęto plotkować, że niektóre wpływowe osoby zdobywają w tej szkole dyplomy licencjackie bez specjalnego wysiłku. Plotkowano także, że wiele osób w ogóle nie chodzi na zaliczenia i egzaminy, a mimo to ma wpisy w indeksach.
Jesienią 2006 roku policjanci zatrzymali pełniąca wówczas funkcję rektora Halinę S. Bielska prokuratora postawiła jej zarzut, że w 2004 roku w zamian za 15 tys. zł łapówki i 3 tys. zł "kosztów dla egzaminatora" załatwiła Dariuszowi K. z Bielska-Białej dyplom ukończenia studiów (z tytułem licencjata) z zarządzania turystyką. Potem dalsze śledztwo przejęła częstochowska prokuratura.
Dariusz K. przyznał się do dawania łapówek. Twierdzi, że to Halina S. namówiła go na fikcyjne studia. Nawet po odbiór dyplomu, w dniu rzekomej obrony, nie musiał się fatygować - wysłał do Żywca swoją pracownicę. Według prokuratury od marca do kwietnia 2004 roku Halina S. nakłaniała też swoich podwładnych: wykładowców i dziekana, aby potwierdzali w dokumentach, że niby-student przystępował do egzaminów i je zdał. Student był niezwykle zdolny: w ciągu miesiąca zaliczył cały trzyletni tok nauki.
Z sześciu oskarżonych troje przyznało się do winy. Jedna z osób otwarcie tłumaczyła, że robiła, co kazała jej pani rektor. bo "bała się o pracę":
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów




