Orzecznik się pomylił? Możesz się odwołać

Joanna Skiba
2010-07-19 , aktualizacja: 19.07.2010 19:06
A A A Drukuj
Czytelnik po dwóch zawałach: lekarka zbadała mi odruchy stóp, tłukła młotkiem po kolanach, kazała się przejść po pokoju. Orzekła, że jestem zdrowy i zabiera mi rentę. Rzecznik ZUS-u: od decyzji orzecznika można się odwoływać

Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Czytelnicy i internauci dokładają kolejne historie o lekarzach orzecznikach ZUS-u - po pierwszym tekście na ten temat, opublikowanym 12 lipca.

Mojemu mężowi z ciężkim schorzeniem kręgosłupa dwie komisje ZUS-owskie i dwóch biegłych lekarzy sądowych nie przyznało ani prawa do renty, ale do świadczenia rehabilitacyjnego. Mąż półtora roku czekał, aż przyznają mu świadczenie półroczne.

majka520

Mój ojciec miał zwłóknienie płuc. Na komisji lekarz powiedział mu, że renty nie dostanie, bo jest zdrów (ojciec ważył 45 kg, chodził powłócząc nogami, miał problemy z oddychaniem). Miesiąc później ten sam lekarz orzekł u ojca całkowitą niezdolność do pracy. Ojciec dwa miesiące brał tę rentę, potem zmarł. Przepracował 37 lat.

choroba

Jestem po dwóch zawałach, też miałem z ZUS-em kabaret. Paniusia na komisji kazała się rozbierać, rozebrałam się do połowy. A ona mówi: "Na co pan czeka, rozbieraj się pan". Pytam paniusi, czy majteczki też. Kazała mi uklęknąć na leżance, zbadała odruchy stóp, tłukła młotkiem po kolanach... Na koniec kazała mi się przejść po pokoju i orzekła: "Jest pan zdrowy, zabieram panu rentę." Pytam, czy chociaż przeczytała moje dokumenty. Bo jak sobie nawet takiego trudu sobie nie zadała, to czemu mnie do cholery bada i zabiera mój czas. I że mnie ma badać kardiolog, a nie byle jaki neurolog. Co tam się potem działo to głowa mała. Mordy darliśmy oboje. Poszliśmy do kierownika ZUS-u, a ten wyznaczył mi nowy termin. Tym razem badała mnie pani kardiolog: wczytała się w dokumentację choroby i przyznała mi rentę dożywotnio.

Józef

W 2001 roku mój mąż po skomplikowanym złamaniu nogi i prawie pięciomiesięcznym unieruchomieniu z powodu gipsu od biodra do kostki przyjmował w domu orzecznika ZUS-u. Przyszedł sprawdzić, czy aby mój małżonek, człowiek prowadzący działalność gospodarcza, nie symuluje choroby i nie próbuje wyłudzić od urzędu kasy za zwolnienie. Było to na drugi dzień po zdjęciu gipsu, nogi zgiętej od kilku miesięcy nie dawało się jeszcze wyprostować, a spuchnięte kolano bolało niemiłosiernie. Małżonek, korzystając z wizyty pani doktor, zapytał, jak sobie poradzić z opuchniętym kolanem. Szczęki nam opadły, kiedy pani doktor odpowiedziała szczerze: "Nie wiem, ja się na tym nie znam".

segel

Nie zgadzasz się z decyzją? Poskarż się

Rozmowa o orzecznikach

Joanna Skiba: - Dlaczego w ZUS-ie człowieka starającego się o rentę z powodu choroby serca bada neurolog, a tego ze schorzeniami neurologicznymi - ginekolog?

Przemysław Przybylski, rzecznik centrali ZUS-u w Warszawie: - Specjalizacja lekarza nie ma tu znaczenia, najważniejsze, że przeszedł on specjalne przygotowanie i zdał egzamin z umiejętności orzekania o czyjejś zdolności do pracy. Bo lekarz z komisji nie sprawdza, czy osoba starająca się o rentę jest zdrowa czy chora. On orzeka, czy może ona wykonywać jakąkolwiek pracę, z której będzie się mogła sama utrzymać.

Nie musi to być praca zgodna z jego wykształceniem czy w zawodzie wyuczonym. Np. górnik cierpiący na pylicę płuc, czyli chorobę śmiertelną, faktycznie nie jest zdolny do pracy pod ziemią. Ale da radę sprzedawać gazety w kiosku. W tej sytuacji górnik, choć śmiertelnie chory, może nie dostać renty.

- I nie dostać pracy, bo kto zatrudni kogoś tak chorego...

- Pacjenci często wysuwają taki argument wnioskując o rentę: inwalidzie trudno znaleźć pracę. Ale za tę sytuację nie ZUS jest odpowiedzialny, nie on kieruje polityką zatrudniania niepełnosprawnych.

- Gdzie można się odwołać od decyzji w sprawie renty?

- Pierwszą instancją jest sam lekarz orzecznik. Drugą - komisja lekarska, co najmniej trzyosobowa, Trzecią - sąd, który z kolei też ma swoje instancje. Tyle że komisja (nasza druga instancja) może być kłopotliwa dla pacjenta, bo nie działa przy każdym oddziale lokalnym ZUS-u (oddziałów mamy 43, komisji zaś 16). To oznacza, że częstochowianin będzie musiał jechać na komisję do Sosnowca czy Chorzowa.

- Czy przy wnioskach o rehabilitację specjalność orzecznika też nie ma znaczenia?

- Tu już ma, bo ten lekarz musi stwierdzić, czy - i jaka - rehabilitacja powinna być zastosowana, by pacjent po niej mógł wrócić do pracy, nie musiał iść na rentę. Tu rzeczywiście badany jest stan zdrowia. Pacjent ma prawo sprawdzenia, co orzecznik napisał o nim w swojej opinii lekarskiej, nie są to wiadomości tajne. Oczywiście takiego wglądu nie powinien żądać w momencie, kiedy lekarz tę opinię sporządza - żeby nie przedłużać wizyty i nie kazać innym pacjentom czekać. Ale potem, w obecności pracownika ZUS-u, może sprawdzić, czy to, co lekarz zapisał w opinii, zgadza się z tym, co mówił mu pacjent.

- Nasi Czytelnicy twierdzą, że się nie zgadza. Gdzie mogą się odwołać? Rzecznik oddziału w Częstochowie mówił, że przepisy nie przewidują takiej możliwości...

- Pacjent może napisać do warszawskiej centrali Zakładu, ponieważ centrala pełni nadzór nad jednostkami terenowymi. Prosi ona wtedy oddział terenowy o przesłanie całej dokumentacji chorego (także tej, którą on sam załączył do wniosku o rehabilitację) i sprawdza, czy postępowanie zostało właściwie przeprowadzone.

- Zdarzają się przypadki zakwestionowania przez centralę opinii orzecznika?

- Tak. Zleca się wówczas ponowne przebadanie pacjenta.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Orzecznik się pomylił? Możesz się odwołać bezrobotny55 20.07.10, 10:41

    Rzecznik Centrali ZUS: "Bo lekarz z komisji nie sprawdza, czy osoba starającasię o rentę jest zdrowa czy chora. On orzeka, czy może ona wykonywaćjakąkolwiek pracę, z której będzie się mogła »