Pieniądze zniknęły z kont klientów banku

Dorota Steinhagen
2010-07-20 , aktualizacja: 21.07.2010 08:30
A A A Drukuj
Tajemnicza szajka naraziła częstochowskich klientów ING Banku Śląskiego na poważne kłopoty. Skopiowała dane z kart płatniczych, by wydać pieniądze w USA, Tajlandii i Ekwadorze. Zanim bank się połapał, kilkudziesięciu osobom ubyło z kont po kilka tysięcy złotych.
Ofiarą skimmingu padł bankomat na rogu ul. Berka Joselewicza i placu Daszyńskiego
Fot. Piotr Deska / AG
Ofiarą skimmingu padł bankomat na rogu ul. Berka Joselewicza i placu Daszyńskiego
Pani Joanna wybrała się do sklepu. Za zakupy chciała zapłacić kartą, ale ekspedientka należności nie przyjęła: karta okazała się nieaktywna. Po sprawdzeniu konta okazało się, że pieniądze z niego zostały - za pośrednictwem tej właśnie karty - wydane w Tajlandii. Tyle że pani Joanna w tym kraju nigdy nie była.

- Moją znajomą oskubali na 4,5 tys. zł - ostrzega za pośrednictwem "Gazety" Czytelnik. - Klasyczny skimming. Jeśli ktoś korzystał z bankomatu Banku Śląskiego przy ul. Berka Joselewicza w Częstochowie, może mieć kłopoty.

Podobne ostrzeżenie pojawiło się na forum www.czestochowa.gazeta.pl.

Rzeczywiście skanowali

Skimming to przestępstwo polegające na tym, że ktoś montuje w bankomacie specjalne urządzenie - czasem kamerę, czasem nakładkę na klawiaturę, skanuje dane z paska magnetycznego karty płatniczej, odczytuje PIN, kopiuje dane i używa karty.

- Coś takiego rzeczywiście wydarzyło się w naszym bankomacie przy ul. Berka Joselewicza 1 w Częstochowie - przyznaje Miłosz Gromski z biura prasowego ING Banku Śląskiego. - Skanowanie odbyło się między wieczorem 29 czerwca a wieczorem 30 czerwca. Z bankomatu skorzystało w tym czasie kilkaset osób.

Na szczęście bank monitoruje, co dzieje się na kontach klientów i zauważył, że podejrzanie dużo transakcji kartami z Częstochowy odbywa się w USA, Tajlandii i Ekwadorze. Bankowcy zaczęli sprawdzać dalej, trafili na ślad skanowania. Natychmiast zastrzegli karty wszystkich, którzy w podejrzanym czasie korzystali z bankomatu przy ul. Berka Joselewicza, a właściwie to już przy placu Daszyńskiego (oddział banku ma siedzibę na rogu). W przypadku około 40 osób zastrzeżenie odbyło się za późno, oszuści już zdążyli skorzystać z kart.

Bank reaguje

- Teraz dzwonimy z wyjaśnieniami do wszystkich, których karty zostały przez nas zastrzeżone - żeby nie mieli przykrej niespodzianki podczas zakupów - informuje Gromski. - Nowe karty już zostały do nich wysłane, w tym tygodniu powinny dotrzeć do adresatów. Dzwonimy także do osób, których konta zostały okradzione, żeby jak najszybciej zgłosili nam reklamacje. Każdą z nich rozpatrzymy najpóźniej w osiem, dziewięć dni, Wtedy pieniądze wrócą na konta. Normalnie rozpatrywanie reklamacji trwa dłużej.

Według Gromskiego, w ubiegłym roku w całej Polsce stwierdzono ok. 200 przypadków skimmingu bankowego, a kilkanaście z nich dotyczyło bankomatów należących do ING Banku Śląskiego.

Policja szuka

Jak zapewnia Gromski, sprawa została zgłoszona policji i prokuraturze. Do Częstochowy zawiadomienie banku jeszcze nie dotarło. Na razie policjanci z komisariatu III prowadzą sprawę zgłoszoną przez kobietę okradzioną na 4,5 tys. zł.

- Co roku każdy nasz komisariat ma po kilka dochodzeń w sprawie skimmingu, ale częściej handlowego (skanowanie odbywa się w sklepie czy restauracji, gdy spuścimy kartę z oczu; najczęściej za granicą) niż bankowego - twierdzi podinspektor Joanna Lazar, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. - Jeśli podobnych zgłoszeń będzie więcej, nie wykluczamy objęcia wszystkich pokrzywdzonych jednym wspólnym śledztwem w tej sprawie.

O skimmingu polskie prawo mówi w artykule 310. kodeksu karnego: kto przerabiania lub podrabiania karty płatnicze, ryzykuje karę więzienia od 5 do 25 lat.

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy