MOPS wybierał dzieci na kolonie po swojemu
2010-07-26
, aktualizacja: 26.07.2010 22:56
- Urzędnicy oszukali nie mnie, tylko moje dziecko - denerwuje się poszkodowany podczas powodzi mieszkaniec Zawodzia. - Jak mam teraz powiedzieć synowi, że nie pojedzie na wymarzone kolonie?
ZOBACZ TAKŻE
- Felieton: Duży (nie) może więcej? (30-07-10, 20:39)
- Są kolonie dla dzieci powodzian (27-07-10, 21:00)
Zawodzie jest jedną z tych częstochowskich dzielnic, które najmocniej ucierpiały podczas majowej powodzi. Woda zrobiła sporo szkód także w domu pana Rafała. - Ale nie staraliśmy się z żoną o zasiłek dla powodzian, bo uznaliśmy, że są bardziej potrzebujący, a my sobie poradzimy - opowiada mężczyzna. - Trzy, może cztery tygodnie przed końcem roku szkolnego dostaliśmy jednak informację z podstawówki syna, że jako mieszkańcy poszkodowanej dzielnicy możemy się starać o kolonie dla dziecka. Wspólnie z rodzicami innych dzieci z klasy syna, złożyliśmy wnioski.
Szkoła przekazała listę kuratorium oświaty. To przesłało ją do opieki społecznej, by wybrała dzieciaki i zgłosiła je organizatorowi kolonii - urzędowi marszałkowskiemu.
- Za bardzo nie liczyliśmy na ten wyjazd, dlatego załatwiliśmy dzieciom inne kolonie na początku lipca - relacjonuje pan Rafał. - Nim jednak syn na nie wyjechał, zadzwoniła do nas pani z MOPS-u i poprosiła, żeby natychmiast do nich przyjechać i wypełnić wszystkie potrzebne dokumenty. Zwolniłem się z pracy i pojechałem. Pani mnie zapewniła, że wypoczynek dla dzieci powodzian jest pewny. Kolonie miały się rozpocząć na początku sierpnia w Istebnej i trwać prawie miesiąc. Kiedy powiedziałem to synowi, zdecydował, że woli poczekać i jechać z kolegami z klasy. Zrezygnowaliśmy z zarezerwowanych już kolonii.
Do wyjazdu do Istebnej został tylko tydzień. Pan Rafał właśnie dowiedział się, że jego syn w góry nie pojedzie. Powód? Nie spełnił kryteriów.
- Wcześniej o żadnych kryteriach nie było mowy - denerwuje się mieszkaniec Zawodzia. - Kiedy próbowałem wyjaśnić sprawę w opiece społecznej, usłyszałem, że decydowała kolejność zgłoszeń. Zapytałem więc, dlaczego niektórzy z listy jadą, inni nie.
- Ten pan musiał źle zrozumieć. Pracownik zapewnia, że nie gwarantował wyjazdu - mówi Marek Kułakowski, rzecznik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Pan Rafał upiera się: - Byłoby to możliwe, gdyby inaczej zrozumieli inni rodzice. A wiem, że ojciec kolegi mojego syna został identycznie wprowadzony w błąd.
Kułakowski twierdzi, że podstawowym kryterium kwalifikacji było to, czy ktoś pobierał zasiłek dla powodzian: - Ten pan z niego nie korzystał, więc nie figurował u nas jako poszkodowany. Spośród 33 wniosków złożonych na ten wyjazd wybraliśmy 12 - informuje rzecznik i pociesza: - Organizowane są kolejne turnusy sanatoryjne we wrześniu, październiku i listopadzie. I prawdopodobnie większość dzieci z nich skorzysta.
Pan Rafał jest jednak zdruzgotany: - Jak mam powiedzieć dziecku, że zostało oszukane i nie pojedzie na tak wyczekiwane kolonie?
Śląski urząd marszałkowski staje po stronie częstochowianina. Twierdzi, że w ankiecie, którą przesłał do ośrodków pomocy społecznej, nie było mowy o takich kryteriach.
- Nie interesowały nas dochody, ani to, czy ktoś korzystał z zasiłku dla powodzian - tłumaczy Witold Trólka z biura prasowego urzędu. - W ankiecie była mowa wyłącznie o wieku i liczbie dzieci w rodzinie oraz stopniu zalania gospodarstwa: piwnicy lub domu. Z kolonii mogą korzystać także dzieci, których domy bezpośrednio nie ucierpiały, ale zniszczona infrastruktura gminy nie pozwala im na wypoczynek w domu. Jeżeli urzędnik - nawet wstępnie - obiecał wyjazd dziecku, a nie doszedł on do skutku, należy to uznać za kompletny brak profesjonalizmu. Zainspirowani tą sprawą, lada moment wypuścimy informację do rodziców, by wiedzieli jakie mają prawa.
Marszałek chce, by z wypoczynku skorzystało w sumie 325 dzieci z terenów popowodziowych. Jedne są już lub pojadą do Istebnej, inne jesienią do Rabki Zdroju. Urząd przeznaczy na to blisko 660 tys. zł.
Komentarz "Gazety"
Troskliwi rodzice, a za takiego uważam pana Rafała, planują wypoczynek dzieci skrupulatnie. Nie wierzę, by mógł wywrócić do góry nogami plany wakacyjne syna dla mglistej deklaracji urzędnika. Jestem więc przekonana, że pracownik opieki społecznej zagwarantował panu Rafałowi i innym rodzicom kolonie w Istebnej. Teraz jednak pozostaje słowo urzędnika przeciwko słowu rodzica. I oszukane dziecko. Ale to, że opieka społeczna zastosowała własne kryteria wyboru dzieci - wbrew wymaganiom marszałka - jest już skandalem.
Eliza Kwiatkowska
Szkoła przekazała listę kuratorium oświaty. To przesłało ją do opieki społecznej, by wybrała dzieciaki i zgłosiła je organizatorowi kolonii - urzędowi marszałkowskiemu.
- Za bardzo nie liczyliśmy na ten wyjazd, dlatego załatwiliśmy dzieciom inne kolonie na początku lipca - relacjonuje pan Rafał. - Nim jednak syn na nie wyjechał, zadzwoniła do nas pani z MOPS-u i poprosiła, żeby natychmiast do nich przyjechać i wypełnić wszystkie potrzebne dokumenty. Zwolniłem się z pracy i pojechałem. Pani mnie zapewniła, że wypoczynek dla dzieci powodzian jest pewny. Kolonie miały się rozpocząć na początku sierpnia w Istebnej i trwać prawie miesiąc. Kiedy powiedziałem to synowi, zdecydował, że woli poczekać i jechać z kolegami z klasy. Zrezygnowaliśmy z zarezerwowanych już kolonii.
Do wyjazdu do Istebnej został tylko tydzień. Pan Rafał właśnie dowiedział się, że jego syn w góry nie pojedzie. Powód? Nie spełnił kryteriów.
- Wcześniej o żadnych kryteriach nie było mowy - denerwuje się mieszkaniec Zawodzia. - Kiedy próbowałem wyjaśnić sprawę w opiece społecznej, usłyszałem, że decydowała kolejność zgłoszeń. Zapytałem więc, dlaczego niektórzy z listy jadą, inni nie.
- Ten pan musiał źle zrozumieć. Pracownik zapewnia, że nie gwarantował wyjazdu - mówi Marek Kułakowski, rzecznik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Pan Rafał upiera się: - Byłoby to możliwe, gdyby inaczej zrozumieli inni rodzice. A wiem, że ojciec kolegi mojego syna został identycznie wprowadzony w błąd.
Kułakowski twierdzi, że podstawowym kryterium kwalifikacji było to, czy ktoś pobierał zasiłek dla powodzian: - Ten pan z niego nie korzystał, więc nie figurował u nas jako poszkodowany. Spośród 33 wniosków złożonych na ten wyjazd wybraliśmy 12 - informuje rzecznik i pociesza: - Organizowane są kolejne turnusy sanatoryjne we wrześniu, październiku i listopadzie. I prawdopodobnie większość dzieci z nich skorzysta.
Pan Rafał jest jednak zdruzgotany: - Jak mam powiedzieć dziecku, że zostało oszukane i nie pojedzie na tak wyczekiwane kolonie?
Śląski urząd marszałkowski staje po stronie częstochowianina. Twierdzi, że w ankiecie, którą przesłał do ośrodków pomocy społecznej, nie było mowy o takich kryteriach.
- Nie interesowały nas dochody, ani to, czy ktoś korzystał z zasiłku dla powodzian - tłumaczy Witold Trólka z biura prasowego urzędu. - W ankiecie była mowa wyłącznie o wieku i liczbie dzieci w rodzinie oraz stopniu zalania gospodarstwa: piwnicy lub domu. Z kolonii mogą korzystać także dzieci, których domy bezpośrednio nie ucierpiały, ale zniszczona infrastruktura gminy nie pozwala im na wypoczynek w domu. Jeżeli urzędnik - nawet wstępnie - obiecał wyjazd dziecku, a nie doszedł on do skutku, należy to uznać za kompletny brak profesjonalizmu. Zainspirowani tą sprawą, lada moment wypuścimy informację do rodziców, by wiedzieli jakie mają prawa.
Marszałek chce, by z wypoczynku skorzystało w sumie 325 dzieci z terenów popowodziowych. Jedne są już lub pojadą do Istebnej, inne jesienią do Rabki Zdroju. Urząd przeznaczy na to blisko 660 tys. zł.
Komentarz "Gazety"
Troskliwi rodzice, a za takiego uważam pana Rafała, planują wypoczynek dzieci skrupulatnie. Nie wierzę, by mógł wywrócić do góry nogami plany wakacyjne syna dla mglistej deklaracji urzędnika. Jestem więc przekonana, że pracownik opieki społecznej zagwarantował panu Rafałowi i innym rodzicom kolonie w Istebnej. Teraz jednak pozostaje słowo urzędnika przeciwko słowu rodzica. I oszukane dziecko. Ale to, że opieka społeczna zastosowała własne kryteria wyboru dzieci - wbrew wymaganiom marszałka - jest już skandalem.
Eliza Kwiatkowska
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
MOPS wybierał dzieci na kolonie po swojemu
czuciowiec
26.07.10, 22:36
Nic nowego. Przy przydzielaniu zasiłku dla powodzian też MOPS zastosowałwłasne "kryteria". Efekt - na mojej ulicy, gdzie pod wodą znalazły się nietylko piwnice, ale i mieszkania, warsztaty, »
Najczęściej czytane24 htydzień



