Częstochowa wita kebabem i colą

Aneta Nawrot
2010-08-04 , aktualizacja: 04.08.2010 21:57
A A A Drukuj
Co turysta może zjeść rano na częstochowskim dworcu i jego okolicach? Głownie zapiekanki, frytki, hamburgery. Szkoda, bo zdrowe śniadanie daje dobrej energii na cały dzień.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
"Elegancka" frytkowa aleja
Częstochowę odwiedziła Austriaczka polskiego pochodzenia. Dwójce dzieci od tygodnia pokazuje najpiękniejsze miejsca ojczystego kraju. Do naszego miasta turyści przyjechali porannym pociągiem. By nabrać sił przed zwiedzaniem, postanowili zjeść śniadanie. Nic specjalnego: kanapki z serem lub wędliną, może jajko, sok ze świeżych owoców, kawa. Niestety, na częstochowskim dworcu się nie udało. Punkty gastronomiczne kusiły hamburgerami, hot dogami, zapiekankami, frytkami, colą do popicia. Owszem, jeden sklep oferował kanapki i słodkie bułki, ale o miejscu do siedzenia można było tylko pomarzyć.

Obcokrajowcy wyszli z dworca z nadzieją, że posilą się gdzieś w pobliżu. Ale zamiast tradycyjnego śniadania na ul. Piłsudskiego i al. Wolności czekały na nich znowu kebaby, zapiekanki i hamburgery. Nie zajrzeli do hotelu Polonia, bo żaden napis nie zachęcał do skorzystania z restauracji. - W wielu hotelach śniadania są tylko dla nocujących w nich gości - tłumaczyli.

Turystka pamiętała z dawnych czasów, że w pobliżu dworca na Piłsudskiego był kiedyś bar mleczny. Nie znalazła go. - Chyba przestał funkcjonować jakieś pięć lat temu - zastanawia się Halina Rozpondek, dziś poseł, kiedyś prezydent Częstochowy. To za jej rządów otwierano nowy dworzec PKP. - Było tam smaczne jedzenie, ale jakoś bar się nie przyjął. Pamiętam, że za dawnych lat działały w Częstochowie bary mleczne, ale tłumów też w nich nie było. Największe wzięcie miały w dużych ośrodkach akademickich. Sama podczas studiów we Wrocławiu żywiłam się głównie "ruskimi". Szkoda, że u nas w Częstochowie nie było takich tradycji. Chociaż gdyby kolej sama takie bary pootwierała...

Turyści doszli do katedry. Z nadzieją spojrzeli na stary browar przy Ogrodowej, szukając szyldu jakiejś knajpki. Zawiedzeni podeszli aż Galerię Jurajską. Doczekali do otwarcia i w jednej z kafejek zjedli kanapki, wypili kawę i sok.

Internistę Andrzeja Szczerka, który o żywieniu i dietach wie niemal wszystko, taka potrzeba zjedzenia śniadania nie dziwi: - Powinno być podstawowym posiłkiem. Jeśli zawiera odpowiednie ilości białka, warzyw, węglowodanów i nie jest jedzone w pośpiechu, daje człowiekowi energii na cały dzień.

Obcokrajowcy dopiero potem dowiedzieli się, że szukali w złych miejscach. Śniadanie mogli zjeść w Alejach i jej okolicach. - Ale skąd mieliśmy o tym wiedzieć - pytają.

Śniadaniową ofertę ma coraz więcej lokali w śródmieściu. M.in. kawiarnie Biały Borek w III Alei, Romeo i Julia (ul. Dąbrowskiego), Cavallo (róg Focha i Nowowiejskiego), Cafe Skrzynka (ul. Dąbrowskiego): - Sporo osób nie ma czasu na szykowanie posiłku w domu, a chętnie zjadłyby coś przed pracą - tłumaczy Szymon Stefaniak z Cafe Skrzynka. - Poza tym obok obiadów i kolacji biznesowych pojawiły się też biznesowe śniadania - dodaje.

Na inną - promocyjną rolę śniadań wskazuje szef gastronomii w hotelu Mercure Patria Krzysztof Przysuszyński: - Jeśli będzie smakowało, klient nabierze zaufania do lokalu i będzie chciał się w nim stołować. Chętniej wróci na obiad czy kolację.

Ale dlaczego śniadania nie można zjeść w pobliżu dworca?

- Na Piłsudskiego bar ze śniadaniami by się przydał. Rano idą tędy tłumy ludzi do pracy, szkoły. Turystów też nie brakuje - przyznaje właściciel lokalu z kebabami. Dlaczego sam takiego baru nie otworzy? - Bo nie lubię wcześnie wstawać. Swój lokal otwieram o godz. 11, a w pracy jestem już o 8. Bar ze śniadaniami musiałby działać od 6. O której musiałbym przychodzić, żeby wszystko przygotować? A jak coś robię, chcę robić dobrze.

- Może rzeczywiście warto pochylić się nad problemem? Zastanowić się, czy w jakimś miejskim lokalu w okolicy dworca nie zorganizować śniadaniowego baru - mówi Janusz Adamkiewicz, lekarz i miejski radny.

Niespodziewanie lokalne inicjatywy może wyprzedzić PKP. - Już myśleliśmy o zdrowych śniadaniach - sygnalizuje Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP SA. - Na częstochowskim dworcu mamy kilka lokali do wynajęcia. Właśnie szukamy kogoś, kto w jednym z nich serwowałby śniadania z mlekiem, dobrą kawą. Na dworcu w Gorzowie Wielkopolskim taki pomysł chwycił. Myślę, że w Częstochowie też by się powiodło.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów