Polska je. Częstochowa - nie
2010-08-06
, aktualizacja: 05.08.2010 17:23
Człowiek, który by w naszym mieście podjął patriotyczno-lokalną decyzję żywienia się w restauracjach czy barach wyłącznie potrawami kuchni regionalnej, umarłby z głodu
ZOBACZ TAKŻE
- Przychodzi pieczonka do lekarza (25-08-10, 22:08)
- Ciulim - narzędzie paskudnych tortur (25-08-10, 22:04)
- Ciulim, czulent i zupa a'la nietoperz (22-08-10, 21:47)
- Plebiscyt. Szukamy kulinarnej wizytówki regionu (15-08-10, 22:01)
- Zróbcie sobie barszcz na kapuście (13-08-10, 14:47)
- Marzy mi się jajecznica na pituskach (13-08-10, 12:37)
- Szwedzi nie lubią częstochowskiego żurku (12-08-10, 21:31)
- Kto jeszcze robił placek pielgrzymkowy? (11-08-10, 21:57)
- Oznakujmy restauracje regionalne (10-08-10, 22:00)
- A czemu nie postawić na ryby? (09-08-10, 21:32)
- Jak pieczono chleb jurajski (08-08-10, 18:20)
- Nie ma regionu, nie ma regionalnych potraw (06-08-10, 22:00)
Taki Ślązak - przeciwnie. Jeszcze by się zaokrąglił po tych wszystkich kluskach i krupniokach. Mieszkaniec Małopolski też by nie wychudł, na samym serniku krakowskim by przetrzymał. Częstochowianin nie ma tak dobrze. Dziennikarz "Gazety" z wyprawy po barach i restauracjach w centrum miasta wrócił głodny jak pies. Przybytków gastronomicznych jest tam co prawda, ile chcieć, ale on szukał takich z kuchnią lokalną. I nie znalazł.
Czemu służyły poszukiwania? Oto zaczynamy dziś ogólnopolski plebiscyt "Polska Je Je Je". Prosimy Czytelników, by podawali swoje kandydatury na produkt regionu i potrawę regionalną. Potem odbędzie się głosowanie. Ale czy my mamy jakieś lokalne smakołyki? Czy będziemy mieli co zgłosić i na co głosować? Kandydatur musi być co najmniej dziesięć...
Zgłaszać do plebiscytu dania i produkty częstochowskie może też mieszkaniec drugiego końca kraju. O ile jakichś spróbował. To jednak wątpliwe, czego dowodem nasza przechadzka po centrum w Częstochowie. W żadnym z lokali, które odwiedziliśmy, nie było w karcie np. żurku jurajskiego.
Na pierwszy ogień poszła restauracja Pod Ratuszem. - Gdy coś jest w tak "magistrackim" miejscu, powinno mieć kulinarne czenstochoviana - uznaliśmy. - Oj, nie - przyznała smutno kelnerka na pytanie gościa (czyli zakamuflowanego dziennikarza), czy może polecić jakieś danie regionalne. - My mamy kuchnię staropolską.
Kelnerka skromnie pomniejszyła zawartość menu, bo znaleźliśmy też w nim m.in. sałatkę nicejską, spaghetti bolońskie, carbonara i putanesca. Ale to może tylko włoszczyzna, którą ściągnęła do kuchni staropolskiej królowa Bona. Chyba tym samym tropem poszli restauratorzy w III Alei, bo od Baraondy w górę króluje kuchnia włoska, z podwójnym odstępstwem na rzecz orientu - kebabu i menu restauracji Kleopatra - oraz pierogów.
Wędrując dalej, dziennikarz przypomniał sobie rady z przewodników dla turystów: szukaj takich restauracji, w których gromadzą się miejscowi, bo tylko tam znajdziesz prawdziwą kuchnię lokalną. Do rady tej zastosował się na ul. 7 Kamienic. Otworzył drzwi lokalu, ujrzał licznych gości, na pewno miejscowych, a zapach przekonał go, że jest tam też kuchnia. Jej lokalność występowała jednak w takim stężeniu, że wypchnęła dziennikarza za drzwi.
Co dalej? Jedna pizzeria, druga pizzeria. I restauracja Pod Aniołami, bardzo przyjemna. - Coś lokalnego? Nie mamy - oświadczyła po prostu kelnerka. Wreszcie Jasna Góra. Dookoła wałów - kilka barków pod szyldem Claromontana: hamburgery, hot dogi, pizze, frytki, flaki... Jedyna rzecz z gatunku regionalnych to produkt maciupkiej cukierenki. Ale nie z naszego regionu - kremówka wadowicka.
Komentarz
Pomijam fakt, że naprawdę brak nam potraw regionalnych na miarę oscypka czy pierników. Ważniejsze, że częstochowski restaurator zagadnięty przez klienta o kuchenny regionalizm nie zełga mu w żywe oczy: - Ależ tak, karpia robimy według przepisu, który mój dziadek dostał od kucharza z klasztoru sto lat temu. Taką rybkę ojciec Kordecki jadał co piątek...
Może szkoda, że tak nie robi. Gastronomia to także sztuka wmawiania komuś czegoś - np. że pizza margherita nazywa się tak, bo bez opamiętania lubiła ją królowa Małgorzata Sabaudzka. Gdyby nasi restauratorzy mieli więcej fantazji, doczekalibyśmy się - kto wie - opinii w kraju, że kuchnia częstochowska w ogóle istnieje.
Czemu służyły poszukiwania? Oto zaczynamy dziś ogólnopolski plebiscyt "Polska Je Je Je". Prosimy Czytelników, by podawali swoje kandydatury na produkt regionu i potrawę regionalną. Potem odbędzie się głosowanie. Ale czy my mamy jakieś lokalne smakołyki? Czy będziemy mieli co zgłosić i na co głosować? Kandydatur musi być co najmniej dziesięć...
Zgłaszać do plebiscytu dania i produkty częstochowskie może też mieszkaniec drugiego końca kraju. O ile jakichś spróbował. To jednak wątpliwe, czego dowodem nasza przechadzka po centrum w Częstochowie. W żadnym z lokali, które odwiedziliśmy, nie było w karcie np. żurku jurajskiego.
Na pierwszy ogień poszła restauracja Pod Ratuszem. - Gdy coś jest w tak "magistrackim" miejscu, powinno mieć kulinarne czenstochoviana - uznaliśmy. - Oj, nie - przyznała smutno kelnerka na pytanie gościa (czyli zakamuflowanego dziennikarza), czy może polecić jakieś danie regionalne. - My mamy kuchnię staropolską.
Kelnerka skromnie pomniejszyła zawartość menu, bo znaleźliśmy też w nim m.in. sałatkę nicejską, spaghetti bolońskie, carbonara i putanesca. Ale to może tylko włoszczyzna, którą ściągnęła do kuchni staropolskiej królowa Bona. Chyba tym samym tropem poszli restauratorzy w III Alei, bo od Baraondy w górę króluje kuchnia włoska, z podwójnym odstępstwem na rzecz orientu - kebabu i menu restauracji Kleopatra - oraz pierogów.
Wędrując dalej, dziennikarz przypomniał sobie rady z przewodników dla turystów: szukaj takich restauracji, w których gromadzą się miejscowi, bo tylko tam znajdziesz prawdziwą kuchnię lokalną. Do rady tej zastosował się na ul. 7 Kamienic. Otworzył drzwi lokalu, ujrzał licznych gości, na pewno miejscowych, a zapach przekonał go, że jest tam też kuchnia. Jej lokalność występowała jednak w takim stężeniu, że wypchnęła dziennikarza za drzwi.
Co dalej? Jedna pizzeria, druga pizzeria. I restauracja Pod Aniołami, bardzo przyjemna. - Coś lokalnego? Nie mamy - oświadczyła po prostu kelnerka. Wreszcie Jasna Góra. Dookoła wałów - kilka barków pod szyldem Claromontana: hamburgery, hot dogi, pizze, frytki, flaki... Jedyna rzecz z gatunku regionalnych to produkt maciupkiej cukierenki. Ale nie z naszego regionu - kremówka wadowicka.
Komentarz
Pomijam fakt, że naprawdę brak nam potraw regionalnych na miarę oscypka czy pierników. Ważniejsze, że częstochowski restaurator zagadnięty przez klienta o kuchenny regionalizm nie zełga mu w żywe oczy: - Ależ tak, karpia robimy według przepisu, który mój dziadek dostał od kucharza z klasztoru sto lat temu. Taką rybkę ojciec Kordecki jadał co piątek...
Może szkoda, że tak nie robi. Gastronomia to także sztuka wmawiania komuś czegoś - np. że pizza margherita nazywa się tak, bo bez opamiętania lubiła ją królowa Małgorzata Sabaudzka. Gdyby nasi restauratorzy mieli więcej fantazji, doczekalibyśmy się - kto wie - opinii w kraju, że kuchnia częstochowska w ogóle istnieje.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Polska je. Częstochowa - nie
pandiculation
06.08.10, 14:18
W III Aleji jest sklep z produktami benedyktynskimi - mozna tam kupic tradycyjne lazanki, herbatki, przyprawy - takie tam. Fajnie by bylo, gdyby ktos taka tematyczna knajpe otworzyl - rzeczy»
-
Polska je. Częstochowa - nie
ggm
07.08.10, 21:15
kiedyś pytali mnie przyjezdni o miejsce, gdzie można zjeść potrawy typowopolskie, nie ma takiego miejsca, niestety :(»
-
Polska je. Częstochowa - nie
mam.odciski
07.08.10, 21:41
Potrawy regionalne: www.info.czestochowa.pl/portal/index_page.php?IdCss=0&IdLang=0&IdGroup=1264599161&IdBaza=1264408904&IdWpis=0&IdStr=0Na Opolszczyźnie z Częstochową kojarzony jest żydowski»




