Fatalne tłumaczenie (się urzędników)
2010-08-06
, aktualizacja: 05.08.2010 18:24
Wizytówka województwa śląskiego za milion złotych oferuje inwestorom z całego świata "poszybikowe excavation" w gminie Poczesna lub "excavation powapienne of cement plant Saturn" w Wojkowicach
ZOBACZ TAKŻE
- Marszałek sprzedaje to, czego kupić się nie da (04-08-10, 21:58)
Równie tajemniczych zwrotów na śląskim portalu gospodarczym www.invest-in-silesia.pl (o tym, że oferuje się tam grunty już sprzedane, pisaliśmy wczoraj) jest znacznie więcej. - Jeżeli to poszło w świat, to jest to dla nas kompromitacja - mówi anglistka Renata Mizera, absolwentka studiów doktoranckich Polskiej Akademii Nauk. Bo uruchomiona w czerwcu strona miała zachęcać przedsiębiorców do inwestowania na Śląsku.
Mizera: - Na pewno skorzystano z automatycznego tłumacza. Wyszły zwroty kuriozalne i w wielu przypadkach niezrozumiałe. Nie mówiąc już o tym, że wiele polskich słów nie zostało przetłumaczonych.
A to akurat mogą dostrzec nawet ci, którzy języków obcych nie znają. Wystarczy przeczytać: grunt "in Żarkach in the Krakowsko Jurassic - Częstochowa" czy działka "in południowej - zachodniej parts of the city".
Częstochowska tłumaczka przysięgła języka angielskiego Aleksandra Hetmańczyk po sygnale "Gazety" zainicjowała dyskusję na ten temat na forum tłumaczy. Twierdzi, że widać, iż tłumaczenie zrobiono automatycznie: - Zresztą jest nawet na ten temat informacja. Też nieudolnie przetłumaczona - mówi.
- Podstawową zasadą przy realizacji takich projektów powinna być konsultacja z native speakerem, czyli osobą, dla której ten konkretny język jest jej własnym. Polski tłumacz nie jest w stanie przełożyć pewnych tekstów bez tzw. kalki językowej. Tak, by dla obcokrajowca brzmiały naturalnie - mówi anglista Piotr Fraś, członek Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich.
Automatyczny sposób tłumaczenia zastosowano też w przypadku pozostałych języków: rosyjskiego, francuskiego i niemieckiego.
Urząd Marszałkowski tłumaczy, że cała idea i zasada działania systemu opiera się właśnie na jego automatycznym działaniu. I informacja - nawet gorzej przetłumaczona - ma być dla zagranicznego inwestora tylko sygnałem, że w danej gminie można zainwestować. Jeśli będzie zamierzał to zrobić, to i tak skontaktuje się z gminnymi urzędnikami.
- Nie ma potrzeby wynajmowania tłumaczy i firm informatycznych, które umieszczają przetłumaczone informacje na stronie - informuje Witold Trólka z biura prasowego marszałka. - Koszt takich tłumaczeń byłby kilkakrotnie wyższy od tych poniesionych na budowę systemu. Jednocześnie jakość tłumaczeń jest lepsza od jakości oferowanej przez na przykład wyszukiwarkę google.
komentarz
To nic, że tłumaczenie jest fatalne. Ważne, by inwestor trafił do gminy, która sprzedaje grunt - dowodzą urzędnicy marszałka. Pod warunkiem oczywiście, że inwestor w ogóle zrozumie, o co chodzi. Bo szczerze wątpię, by np. Chińczyk zorientował się, co to jest poszybikowe excavation proponowane for the sale in the Poczesna. Zgadzam się z urzędnikami marszałka, że informacja jest sygnałem dla inwestora. W tym wypadku sygnałem, żeby dać sobie spokój.
Mizera: - Na pewno skorzystano z automatycznego tłumacza. Wyszły zwroty kuriozalne i w wielu przypadkach niezrozumiałe. Nie mówiąc już o tym, że wiele polskich słów nie zostało przetłumaczonych.
A to akurat mogą dostrzec nawet ci, którzy języków obcych nie znają. Wystarczy przeczytać: grunt "in Żarkach in the Krakowsko Jurassic - Częstochowa" czy działka "in południowej - zachodniej parts of the city".
Częstochowska tłumaczka przysięgła języka angielskiego Aleksandra Hetmańczyk po sygnale "Gazety" zainicjowała dyskusję na ten temat na forum tłumaczy. Twierdzi, że widać, iż tłumaczenie zrobiono automatycznie: - Zresztą jest nawet na ten temat informacja. Też nieudolnie przetłumaczona - mówi.
- Podstawową zasadą przy realizacji takich projektów powinna być konsultacja z native speakerem, czyli osobą, dla której ten konkretny język jest jej własnym. Polski tłumacz nie jest w stanie przełożyć pewnych tekstów bez tzw. kalki językowej. Tak, by dla obcokrajowca brzmiały naturalnie - mówi anglista Piotr Fraś, członek Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich.
Automatyczny sposób tłumaczenia zastosowano też w przypadku pozostałych języków: rosyjskiego, francuskiego i niemieckiego.
Urząd Marszałkowski tłumaczy, że cała idea i zasada działania systemu opiera się właśnie na jego automatycznym działaniu. I informacja - nawet gorzej przetłumaczona - ma być dla zagranicznego inwestora tylko sygnałem, że w danej gminie można zainwestować. Jeśli będzie zamierzał to zrobić, to i tak skontaktuje się z gminnymi urzędnikami.
- Nie ma potrzeby wynajmowania tłumaczy i firm informatycznych, które umieszczają przetłumaczone informacje na stronie - informuje Witold Trólka z biura prasowego marszałka. - Koszt takich tłumaczeń byłby kilkakrotnie wyższy od tych poniesionych na budowę systemu. Jednocześnie jakość tłumaczeń jest lepsza od jakości oferowanej przez na przykład wyszukiwarkę google.
komentarz
To nic, że tłumaczenie jest fatalne. Ważne, by inwestor trafił do gminy, która sprzedaje grunt - dowodzą urzędnicy marszałka. Pod warunkiem oczywiście, że inwestor w ogóle zrozumie, o co chodzi. Bo szczerze wątpię, by np. Chińczyk zorientował się, co to jest poszybikowe excavation proponowane for the sale in the Poczesna. Zgadzam się z urzędnikami marszałka, że informacja jest sygnałem dla inwestora. W tym wypadku sygnałem, żeby dać sobie spokój.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Fatalne tłumaczenie (się urzędników)
erykartowski
06.08.10, 11:02
Jak ktoś nie ma pojęcia o funkcjonowaniu portali informacyjnych i efektachdziałania tłumaczy komputerowych to bredzi takie rzeczy. Zautomatyzujtafszystko jak na jednym takim filmie żech »
-
Re: Fatalne tłumaczenie (się urzędników)
lowcadebili3
06.08.10, 14:37
A czy zwykły obywatel może zgłosić to do CBA?Bańka za to g_ówno to jawny przekręt i pokazanie środkowego palca podatnikomprzez skorumpowanych urzędników.»


