Wielkie sprzątanie na ul. Zana
2010-08-06
, aktualizacja: 06.08.2010 20:25
Pracownicy w maskach, kontener wypełniony wylatującymi przez okno śmieciami i mieszkańcy łapiący się za głowę z niedowierzaniem - tak przebiegała akcja usuwania śmieci z mieszkania przy ul. Zana.
Przed wieżowcem ustawiono wielki kontener. Przy nim stał mężczyzna w masce pilnując, by spadające z drugiego piętra odpady trafiały we właściwe miejsce. W oknie co chwilę pojawiał się drugi mężczyzna już nie tylko w masce, ale w specjalnym kombinezonie z kapturem. Wyrzucał stare ubrania, torby, i po prostu śmieci.
- Jak można tyle zgromadzić w dwupokojowym mieszkaniu? - pytali z niedowierzaniem sąsiedzi. Bo choć wiedzieli, że lokal jest zagracony, to rzeczywistość przerosła wszelkie wyobrażenia.
Na klatce stało dwoje ludzi, najprawdopodobniej ze Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Nie chcieli się przedstawić. - Jakie to ma znaczenie, kim jesteśmy? - pytał agresywnie mężczyzna w średnim wieku.
Drzwi do mieszkania były otwarte, ale lokatorka nie wyszła. Widać było zalegające tony odpadów. Kobieta zgodziła się na ich usunięcie.
Już po raz trzeci spółdzielnia opróżniała mieszkanie 69-letniej pani Teresy - poprzednio przed czterema laty, gdy lokatorka zgodziła się na wywiezienie odpadów z kuchni, przedpokoju i łazienki.
Sąsiedzi wczoraj odetchnęli z ulgą: - Nareszcie przestanie śmierdzieć - mówiła jedna z mieszkanek wieżowca.
Historię starszej kobiety opisaliśmy w lipcu. Fundacja Elpis - Nadzieja dla Zwierząt została powiadomiona przez miłośników czworonogów, że starsza pani przetrzymuje w fatalnych warunkach psy. Podczas interewencji okazało się, że lokatorka mieszka na górze śmieci sięgających niemal pod sufit.
Sanepid stwierdził, że realne jest zagrożenie epidemiologiczne dla pozostałych mieszkańców. Zażądał od spółdzielni, by w trybie natychmiastowym doprowadziła do usunięcia odpadów i dezynfekcji mieszkania.
Spółdzielnia boryka się z tym problemem od lat. Kobieta została wykluczona z grona członków i ma wyrok eksmisyjny. Nadal jednak mieszkanie pozostaje w jej dyspozycji i bez jej pozwolenia nie można było usunąć odpadów, które stanowiły jej własność. Lokatorka powinna złożyć do częstochowskiego magistratu wniosek o przyznanie lokalu socjalnego. Jeśli tego nie zrobi, musi to wykonać spółdzielnia. Wniosek o lokal socjalny miasto może rozpatrzyć jednak dopiero w listopadzie, gdy zbierze się specjalna komisja.
Opieka społeczna próbuje uzyskać w sądzie decyzję, która umożliwiłaby doprowadzenie kobiety na badania.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Wielkie sprzątanie na ul. Zana
artutitu2
06.08.10, 22:27
Wszystko fajnie ale czy pracownicy MOPSu nie powini się zainteresować ta panią??»




więcej zdjęć