Zabawa w archeologa w rezerwacie na Rakowie

Aneta Nawrot
2010-08-10 , aktualizacja: 10.08.2010 19:11
A A A Drukuj
Do końca sierpnia, trzy razy w tygodniu w rezerwacie archeologicznym na Rakowie dzieciaki - świetnie się bawiąc - uczą się prehistorii. I nawet nie boją się szkieletów.

Fot. Piotr Deska / AG


Zaczęło się wczoraj, punktualnie o godz. 11. Na wizytę do rezerwatu przyszła grupa dzieci z Caritasu. Ale były też osoby prywatne. Mama Kacpra i Amelki o tej imprezie dowiedziała się z internetu. Przyszła i jest zadowolona. - A ja już od tygodnia miałam zamiar przyjść z synkiem do muzeum i akurat trafiłam na imprezę. Naprawdę, fajna zabawa - dorzuca mama Dominika.

Trzylatek wylicza: - Czaszki mi się najbardziej podobały, a potem to lepiłem z gliny. I zrobiłem taki piękny wężyk. Skarbu mi się nie udało znaleźć, ale się starałem. O tym wszystkim to opowiem tatusiowi i babci Danusi. Niech też przyjdą do muzeum i zobaczą jak jest w nim super. Teraz czekam na cukierka.

Muzeum postanowiło przyłączyć się do Akcji Lato: - Napisaliśmy więc program. Został przyjęty. Jest dofinansowanie - tłumaczy Janusz Jadczyk, dyrektor częstochowskiego muzeum.

I tak do końca sierpnia, w każdy wtorek, czwartek i piątek od godziny 11 do 14 można przyjść do rezerwatu archeologicznego przy ul. Łukasińskiego i zabawić się w archeologa. - Najpierw dzieciaki oglądają ekspozycję - opowiada Ewelina Mędrala, etnograf z częstochowskiego muzeum. - Są przejęte, ale też bardzo różnie reagują. Niektóre są zafascynowane, a niektóre zaczynają płakać, bo boją się tych szkieletów. Ale sytuacja jest do opanowania i dzieciaki bardzo chętnie słuchają jak żyli kiedyś ludzie, jak pracowali, ubierali się... Jak się zasłuchają zapominają o tych kościach i szkieletach.

Po obejrzeniu muzealnej ekspozycji dzieciaki siadają w przygotowanej dla nich sali. Dostają glinę, z której to lepią co podpowie im wyobraźnia. Najczęściej są to garnuszki, doniczki, filiżanki: - Taką zrobioną z wałeczka widziałem na wystawie - dorzuca Marek. - Postanowiłem zrobić bardzo podobną.

Po zabawie z gliną, czas na wykopaliska. W holu rezerwatu ustawione są trzy wielkie piaskownice. W nich zakopana biżuteria!

- Oczywiście to wszystko falsyfikaty - uściśla dyrektor Jadczyk.

Młodzi ludzie chwytają w ręce łopatki. Podobne do tych, których używają zawodowi archeolodzy.

- Ale najpierw sprawdźmy wykrywaczem metalu czy w ogóle jest po co kopać, a jeśli tak, to w którym miejscu - zachęca pracownik muzeum Maciej Kosiński, archeolog.

Dzieci nadsłuchują. Potem zaczynają kopać. Z takim zapamiętaniem, że niektóre zapominają o łopatkach, tylko odgarniają piasek rękami.

W chwili kiedy udało się wydobyć z piasku jakiś skarb, dzieciak odkładał łopatkę i brał do ręki pędzelek. - Pan nam mówił, że trzeba to wszystko bardzo dokładnie wyczyścić z piasku - przekonywała Kasia.

Jednorazowo na takich zajęciach może być około pół setki dzieci. A co będzie jeśli przyjdzie dwa razy więcej? - Damy radę - śmieje się Ewelina Mędrala. - Jak będzie tak dużo osób, to podzielimy na grupy. Jedna będzie zwiedzać ekspozycję, druga w tym czasie - lepić z gliny, a trzecia poszuka skarbów w piaskownicach. Potem będą się wymieniać.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów