Miejski fotoradar przepadł w gąszczu przepisów
2010-09-03
, aktualizacja: 03.09.2010 22:06
Komendant częstochowskiej straży miejskiej unieważnił przetarg na wynajem fotoradaru. Powód - wojewoda nie wyraża zgody, by przetwarzaniem danych osobowych kierowców zajmowały prywatne firmy. To zupełnie nowa interpretacja prawa.
ZOBACZ TAKŻE
- Piraci drogowi ratują budżety samorządów (06-09-10, 07:02)
Częstochowscy radni na kwietniowej sesji przegłosowali uchwałę o wypożyczeniu do końca 2011 r. fotoradaru i powierzeniu związanych z tym czynności, także administracyjno-biurowych, zewnętrznej firmie. W uchwale zakładano, że w 2010 r. przedsięwzięcie to będzie kosztowało ponad 900 tys. zł. Ale liczono też zyski: za pomocą fotoradaru budżet Częstochowy miał się wzbogacić tylko w tym roku o 1,2 mln zł. Jedynym radnym głosującym przeciw był przedstawiciel lewicy Jacek Kasprzyk. Pytał, czy fotoradar ma być sposobem na ograniczanie prędkości, czy łataniem dziury w miejskim budżecie.
Dziś okazuje się, że było to pytanie kluczowe. O wykorzystywaniu fotoradarów przez gminy do zarabiania (a przy okazji dzieleniu się z prywatnymi firmami zyskami z mandatów) robi się coraz głośniej. Za przykład patologii służy m.in. podczęstochowska gmina Mykanów: w 2009 r. tamtejsi strażnicy wystawili 9 tys. 52 mandaty kierowcom złapanym na fotoradar, zaś mandatów za wszystkie inne wykroczenia było przez rok tylko 22. Wojewoda śląski po kontroli w Mykanowie zawiadomił nawet prokuraturę. Ta co prawda uznała, że strażnicy nie przekroczyli swych uprawnień i odmówiła wszczęcia śledztwa, ale problem gminnych fotoradarów pozostał.
Konsorcjum, które w lipcu wygrało w Częstochowie fotoradarowy przetarg, miało zorganizować i poprowadzić biuro przygotowujące dokumenty potrzebne do ukarania sprawcy bądź postawienia go przed sądem. Tak od 2007 r. robią wszystkie gminy, które dzierżawią fotoradary. Teraz mówi się, że to niezgodnie z prawem, bo takie czynności wolno wykonywać tylko strażnikom. Pogląd taki wyraził również Śląski Urząd Wojewódzki - instytucja nadzorcza wobec straży miejskich i gminnych na naszym terenie.
Wobec tego stanowiska komendant częstochowskiej Straży Miejskiej zdecydował o unieważnieniu przetargu na wynajem fotoradaru i obsługę administracyjno-biurową.
Dziś okazuje się, że było to pytanie kluczowe. O wykorzystywaniu fotoradarów przez gminy do zarabiania (a przy okazji dzieleniu się z prywatnymi firmami zyskami z mandatów) robi się coraz głośniej. Za przykład patologii służy m.in. podczęstochowska gmina Mykanów: w 2009 r. tamtejsi strażnicy wystawili 9 tys. 52 mandaty kierowcom złapanym na fotoradar, zaś mandatów za wszystkie inne wykroczenia było przez rok tylko 22. Wojewoda śląski po kontroli w Mykanowie zawiadomił nawet prokuraturę. Ta co prawda uznała, że strażnicy nie przekroczyli swych uprawnień i odmówiła wszczęcia śledztwa, ale problem gminnych fotoradarów pozostał.
Konsorcjum, które w lipcu wygrało w Częstochowie fotoradarowy przetarg, miało zorganizować i poprowadzić biuro przygotowujące dokumenty potrzebne do ukarania sprawcy bądź postawienia go przed sądem. Tak od 2007 r. robią wszystkie gminy, które dzierżawią fotoradary. Teraz mówi się, że to niezgodnie z prawem, bo takie czynności wolno wykonywać tylko strażnikom. Pogląd taki wyraził również Śląski Urząd Wojewódzki - instytucja nadzorcza wobec straży miejskich i gminnych na naszym terenie.
Wobec tego stanowiska komendant częstochowskiej Straży Miejskiej zdecydował o unieważnieniu przetargu na wynajem fotoradaru i obsługę administracyjno-biurową.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Miejski fotoradar przepadł w gąszczu przepisów
jaaca40
04.09.10, 15:05
Nareszcie ktoś mądry przejrzał na oczy i udaremnił ten bzdurny proceder.StrażMiejska jest od pilnowania porządku w mieście,aby były czyste ulice aby psynie srały na trawnik aby pijak nie »




