Gipsowe kury oswoiły częstochowian

Marek Mamoń
2010-09-12 , aktualizacja: 12.09.2010 19:21
A A A Drukuj
Znany plastyk musiał obejść się smakiem, prokurator pochwali się nią kolegom z pracy a przypadkowy przechodzień ustawi w swoim ogródku. Niedziela na pl. Biegańskiego przebiegała pod znakiem kury.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
ZOBACZ TAKŻE


Niemal w samo południe w centrum Częstochowy stanęło ponad sto kur. Białych, numerowanych. I z autografem autora - bo nieloty były gipsowe. Przy kurach cierpliwie czekały matki i ojcowie - w większości z dziećmi. Byli też starsi i zupełnie starzy. - Wnuczek mnie tu przyprowadził. Nie wiem co będzie jak tej kury nie dostaniemy - zamartwiała się dystyngowana pani. Tylko nieliczni pytali: "ale o co tu chodzi?". Z biegiem czasu przy kurach zaczęły się nawet pojawiać jajka. I to nie z gipsu, ale prawdzie: z białkiem i żółtkiem pod skorupką. Dzieciaki biegały wokół kur, starsi intonowali wesołe pieśni. Tłumek gęstniał. Niektórzy przytaszczyli własne kury. Te w większości kolorowe, pomalowane rękami właścicieli.

Kilkanaście minut przed piętnastą na znak artysty, tłum posłusznie się rozstąpił i utworzył krąg kurożerców. W drodze losowania błyskawicznie rozdano pond setkę kur. Potem było gromkie "sto lat" i wspólne zdjęcie szczęśliwców z kurami.

- Mam, mam - chwalił się łupem jeden z częstochowskich prokuratorów. - W poniedziałek pochwalę się nią kolegom, zabiorę do pracy - promieniał. - Nie wylosowaliśmy - znany plastyk, prof. Andrzej Desperak nie krył rozczarowania, że do domu wraca bez drobiu. Wszak przyszedł na plac z żoną i córką. Nie pomogło nawet, że w kurotwórcy rozpoznał swego studenta.

- No, nie wiem, chyba postawię w ogródku - zastanawiał się starszy mężczyzna z kurą pod pachą. Jak nam wyznał, nie miał zielonego pojęcia o co z tymi kurami chodzi. Ale jak rozdawali za darmo to i on się ustawił. A, że los był dlań łaskawy, kurę ma.

Jak ujawnił kilka tygodni temu Szymon Motyl, twórca kur i pomysłodawca projektu, "Kury w Akcji" to inicjatywa przygotowana z myślą o miejskiej przestrzeni, która nadal wymaga oswojenia. Częstochowianie codziennie przemierzają te same ulice i skwery, a mimo to traktują je jak "dobro niczyje". Figura zwykłej kury umiejscowiona w zurbanizowanej przestrzeni powinna prowokować do refleksji, nieszablonowego działania i nawiązywania kontaktu z otoczeniem.

Pomysł trafiony w dziesiątkę, bo od początku sierpnia za kurą - która codziennie po jednej sztuce pojawiała się za każdym razem w innym miejscu - uganiały się dziesiątki ludzi. Trzeba było odpowiadać na różne pytania a czasami wystarczył ślepy los. Dla wielu, którym się nie udało wcześniej posiąść kury, niedziela na pl. Biegańskiego była ostatnią szansą.

W internecie działa strona www.kurawakcji.pl, gdzie posiadacze gipsowych kur dokumentuje ich nowe życie. Takich fotograficznych relacji jest już ponad 150. Po niedzieli będzie ich zapewne znacznie więcej. Zdjęcia będą przyjmowanie do końca września.

Finałem "Kury w akcji" ma być wystawa fotografii (15 października -21 listopada) w Miejskiej Galerii Sztuki.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów