Szkoły do raportu. A uczniowie niech myją ręce

Jarosław Sobkowski
2009-11-06 , aktualizacja: 06.11.2009 21:37
A A A Drukuj
Dyrektorzy szkół mają raz w tygodniu zgłaszać inspekcji sanitarnej, ilu choruje im uczniów. - Przecież takie raporty nie pokazują prawdziwej sytuacji. Konia z rzędem temu, kto będzie wiedział, czy uczniowie są chorzy, czy wagarują - zastanawia się jeden z częstochowskich dyrektorów.

Fot. Maciej Kuroń / AG
Szkoły to dobre miejsce dla chorób przenoszonych drogą kropelkową, w tym grypy - uznał Główny Inspektorat Sanitarny i ogłosił, że trzeba monitorować liczbę chorych uczniów. Jeśli w szkole absencja przekroczy 20 proc., a w przedszkolu 40, należy o tym zawiadomić sanepid. Ten może podjąć decyzję o zamknięciu szkoły.

Poza tym nauczyciele powinni obserwować uczniów, czy nie pojawiają się u nich objawy choroby, wietrzyć sale lekcyjne, dbać, by dzieci możliwie często przebywały w czasie lekcji wychowania fizycznego i przerw na świeżym powietrzu. Uczniowie powinni mieć zapewnione środki dezynfekcyjne do rąk. Codziennie należy też zmywać powierzchnie, z którymi mają styczność. GIS radzi także, by dzieciaki zaniechały uścisków dłoni i pocałunków.

GIS ogłosił te zalecenia w połowie tygodnia. Zażądał raportów z sytuacji w szkołach w każdy poniedziałek. Jednak do wczoraj żadnego oficjalnego pisma w tej sprawie nie otrzymało ani nasze kuratorium oświaty, ani miejski wydział edukacji, ani tym bardziej szkoły.

- Znowu zapomniano nam o czymś powiedzieć - mówi Dorota Sobala, naczelniczka częstochowskiego wydziału. Akurat w piątek miała naradę ze wszystkimi dyrektorami szkół. - Nikt z nas nie dostał informacji w tej sprawie.

Zaskoczenia nie krył też wicekurator Dariusz Wilczak, który w piątek był na spotkaniu w Głównym Inspektoracie Sanitarnym: - Usłyszałem tylko o konieczności szkoleń, uświadamiania o zagrożeniach i profilaktyce - stwierdził. - Ale to są rzeczy oczywiste. Zresztą mamy za sobą podobne szkolenia w szkołach, więc nie ma problemu, by je kontynuować.

Zgadza się, że trzeba zadbać o higienę, choć zastanawia go, jak nauczyciele mogą zaradzić ściskaniu rąk czy pocałunkom. Nie wiadomo też, kto miałby sfinansować zakup profesjonalnych środków dezynfekujących. Na pochopne zamykanie szkół się nie godzi. - Chyba lepiej, jeśli uczniowie będą pod okiem nauczycieli - tłumaczy. - W szkole można wstępnie rozpoznać chorobę, skierować ucznia do lekarza. A jeśli szkoły się zamknie, kto będzie miał kontrolę nad ewentualną epidemią?

Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego winę za zamieszanie z przepływem informacji zwala na media. - Oczywiście wszystko zostało pokręcone - twierdzi Jan Bondar. - Raportowanie nie w poniedziałki, a w czwartki. Dokładnie od czwartku przyszłego tygodnia mailem na adres właściwego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Dyspozycje w tej sprawie już są rozsyłane - dodaje.

Służby sanitarne, kiedy otrzymają niepokojącą informację o nieobecnościach uczniów, mają ruszyć w teren i rozpoznać, czy w szkole nie ma ogniska grypy i jakiej.

- Boję się, że te wszystkie raporty nie będą pokazywały prawdziwej sytuacji - ostrzega jeden z częstochowskich dyrektorów. - Znam szkoły, gdzie absencja 20-procentowa jest normą. Konia z rzędem temu, kto będzie wiedział, czy są chorzy, czy wagarują. Ale na pewno ściągną na szkołę kontrolę sanepidu.

Na razie w naszym regionie nie odnotowano ani jednego przypadku zachorowania na grypę AH1N1. W kraju z powodu dużej liczby zachorowań i podejrzeń obecności wirusa AH1N1 zamknięto dwie szkoły - w Gdańsku oraz w Warszawie.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów