Siatkówka. Tytan był lepszy od Hiszpanów [ZDJĘCIA]
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 22:31
W pierwszym meczu 1/8 Pucharu Challenge Tytan AZS pokonał w czwartkowy wieczór Unicaję Almeria 3:1. Rewanż odbędzie się 8 lutego w Hiszpanii, ale wcześniej, już w najbliższą niedzielę, akademików czeka pojedynek z mistrzem Polski Skrą Bełchatów.
ZOBACZ TAKŻE
- Tytan walczy w Hiszpanii o awans. Wierzy, że wygra (08-02-12, 12:05)
- Siatkarze są już w Hiszpanii. W środę ważny mecz z Unicają (07-02-12, 14:56)
W hali Polonia było wczoraj zimno i pustawo. Na trybunach zasiadło niespełna tysiąc osób, co jak na pucharowy mecz jest frekwencją marną. Ci, którzy przyszli obejrzeć pojedynek akademików z pięciokrotnym mistrzem Hiszpanii, początkowo mogli się obawiać, że nie zakończy się on sukcesem miejscowych. Pierwszy set od początku przebiegał bowiem pod dyktando Hiszpanów. Goście zdecydowanie przeważali w ataku, często zdobywali punkty bezpośrednio z zagrywki, wykorzystując błędy w przyjęciu akademików. Przewaga Unicaji rosła z minuty na minutę. Gdy drużyny zeszły na drugą przerwę techniczną, wynosiła już 7 punktów i wyglądało na to, że AZS polegnie gładko. Zamiast blamażu była jednak emocjonująca końcówka, a wszystko dzięki serii świetnych serwisów Łukasza Wiśniewskiego. Środkowy wprowadzał piłkę osiem razy z rzędu, goście niemal za każdym razem mieli problemy w przyjęciu i nie potrafili wyprowadzić skutecznego kontrataku. Z ich przewagi wkrótce nie było już nic, a potem rozgorzała walka punkt za punkt. Gracze Tytana nie wykorzystali niestety trzech piłek setowych. Rywalom udało się za drugim razem. Środkowy Chourio posłał mocną zagrywkę, piłka ześlizgnęła się po taśmie i "szczęśliwy as" dał Hiszpanom zwycięstwo 29:27.
Pierwszy set pokazał, że goście potrafią być groźni (podobał się zwłaszcza silny i skoczny Amerykanin Jeffrey Menzel), ale też obnażył ich słabości. Wystarczyło bowiem, że AZS utrudni zagrywkę, a ich gra całkowicie się rozsypywała. Błędy popełniał libero Llabres i obaj skrzydłowi. Tak było w pierwszej partii, podobnie w drugiej, kiedy Tytan (znowu przy serwisie Wiśniewskiego) powiększył przewagę do pięciu punktów (16:11), a z czasem zasłużenie wygrał do 22.
Od trzeciej partii Hiszpanie nie radzili już sobie z naporem gospodarzy. Od czasu do czasu odgryzali się atakami Menzela, pojedynczymi szybkimi atakami z krótkiej czy trudnymi zagrywkami, ale na więcej nie było ich stać. Tytan łatwo objął prowadzenie 2:1. W ostatnim secie tak łatwo już nie poszło i to mimo że trener Marek Kardos wrócił podstawowego w tym sezonie składu z Fabianem Drzyzgą (ze względu na kłopoty z kolanem zaczął mecz na ławce rezerwowych i grał od połowy II partii) i Bartoszem Janeczkiem (zszedł z boiska w I partii i wrócił na nie w IV). Goście próbowali walczyć, ale w końcu spasowali.
- Początek meczu był, niestety, jak zwykle ostatnio fatalny w naszym wykonaniu - komentował trener Kardos. - Popełniliśmy dziesięć własnych błędów, a mimo to przegraliśmy dopiero na przewagi. Od początku grał dzisiaj Kuba Oczko i grał dobrze, ale chłopaki nie chcieli mu pomóc. Nie szanowali piłki, oddawali punkty w ataku. Potem się wszystko uspokoiło. Wszedł Fabian Drzyzga, odrzuciliśmy ich od siatki, przez co nie mogli grać swojej szybkiej siatkówki przez lewe skrzydło.
Drzyzga przeciwko Hiszpanom wystąpił, ale pewności, że wyjdzie w podstawowym składzie w niedzielę przeciwko Skrze nie ma. - Być może znowu zaczniemy z Kubą - dodaje Kardos. - Ja wolę mieć w pełni sprawnego zawodnika później, niż teraz ryzykować.
Tytan AZS 3 (27, 25, 25, 25)
Unicaja Almeria 1 (29, 22, 19, 21)
Unicaja Almeria: Viciana, Ferrera, Salas, Iban, Menzel, Chourio, Llabres (libero) - Delgado, Ruiz.
Tytan AZS: Oczko, Gierczyński, Wiśniewski, Janeczek, Murek, Sobala, Stańczak (libero) - Kamiński, Hebda, Drzyzga.
Dla „Gazety”
Krzysztof Gierczyński
skrzydłowy Tytana AZS-u
- W tym spotkaniu mieliśmy dużą szansę nawet na wynik 3:0. Przegrywaliśmy kilkoma punktami, potrafiliśmy się zmobilizować i dogonić Hiszpanów w końcówce tego pierwszego seta. Nie udało się niestety. W tej pierwszej partii widać było, że obie drużyny badają się. Później zaczęliśmy grać to co sobie założyliśmy i spokojnie wygraliśmy. Teraz chcemy jechać do Hiszpanii i zwyciężyć po raz drugi. Ale o rewanżu będziemy myśleć dopiero po niedzielnym meczu ze Skrą Bełchatów.
Pierwszy set pokazał, że goście potrafią być groźni (podobał się zwłaszcza silny i skoczny Amerykanin Jeffrey Menzel), ale też obnażył ich słabości. Wystarczyło bowiem, że AZS utrudni zagrywkę, a ich gra całkowicie się rozsypywała. Błędy popełniał libero Llabres i obaj skrzydłowi. Tak było w pierwszej partii, podobnie w drugiej, kiedy Tytan (znowu przy serwisie Wiśniewskiego) powiększył przewagę do pięciu punktów (16:11), a z czasem zasłużenie wygrał do 22.
Od trzeciej partii Hiszpanie nie radzili już sobie z naporem gospodarzy. Od czasu do czasu odgryzali się atakami Menzela, pojedynczymi szybkimi atakami z krótkiej czy trudnymi zagrywkami, ale na więcej nie było ich stać. Tytan łatwo objął prowadzenie 2:1. W ostatnim secie tak łatwo już nie poszło i to mimo że trener Marek Kardos wrócił podstawowego w tym sezonie składu z Fabianem Drzyzgą (ze względu na kłopoty z kolanem zaczął mecz na ławce rezerwowych i grał od połowy II partii) i Bartoszem Janeczkiem (zszedł z boiska w I partii i wrócił na nie w IV). Goście próbowali walczyć, ale w końcu spasowali.
- Początek meczu był, niestety, jak zwykle ostatnio fatalny w naszym wykonaniu - komentował trener Kardos. - Popełniliśmy dziesięć własnych błędów, a mimo to przegraliśmy dopiero na przewagi. Od początku grał dzisiaj Kuba Oczko i grał dobrze, ale chłopaki nie chcieli mu pomóc. Nie szanowali piłki, oddawali punkty w ataku. Potem się wszystko uspokoiło. Wszedł Fabian Drzyzga, odrzuciliśmy ich od siatki, przez co nie mogli grać swojej szybkiej siatkówki przez lewe skrzydło.
Drzyzga przeciwko Hiszpanom wystąpił, ale pewności, że wyjdzie w podstawowym składzie w niedzielę przeciwko Skrze nie ma. - Być może znowu zaczniemy z Kubą - dodaje Kardos. - Ja wolę mieć w pełni sprawnego zawodnika później, niż teraz ryzykować.
Tytan AZS 3 (27, 25, 25, 25)
Unicaja Almeria 1 (29, 22, 19, 21)
Unicaja Almeria: Viciana, Ferrera, Salas, Iban, Menzel, Chourio, Llabres (libero) - Delgado, Ruiz.
Tytan AZS: Oczko, Gierczyński, Wiśniewski, Janeczek, Murek, Sobala, Stańczak (libero) - Kamiński, Hebda, Drzyzga.
Dla „Gazety”
Krzysztof Gierczyński
skrzydłowy Tytana AZS-u
- W tym spotkaniu mieliśmy dużą szansę nawet na wynik 3:0. Przegrywaliśmy kilkoma punktami, potrafiliśmy się zmobilizować i dogonić Hiszpanów w końcówce tego pierwszego seta. Nie udało się niestety. W tej pierwszej partii widać było, że obie drużyny badają się. Później zaczęliśmy grać to co sobie założyliśmy i spokojnie wygraliśmy. Teraz chcemy jechać do Hiszpanii i zwyciężyć po raz drugi. Ale o rewanżu będziemy myśleć dopiero po niedzielnym meczu ze Skrą Bełchatów.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Siatkówka. Tytan lepszy od Hiszpanów, a w niedz...
netbeksa
02.02.12, 22:18
Brawo!!! Ale dlaczego taka nikła frekwencja? O co chodzi?»




więcej zdjęć