Siatkówka. Odpoczniemy od PlusLigi
2009-11-13
, aktualizacja: 13.11.2009 15:34
Po kilku dniach przerwy w piątek siatkarze AZS-u wznowili treningi. W niedzielę rozegrają w Kielcach sparing z liderem I ligi - Fartem Kielce
ZOBACZ TAKŻE
- Sprawa meczu Delecta - Politechnika. Nie będzie walkowera (17-11-09, 12:42)
- Sebastian Świderski po cieżkiej kontuzji wstaje z poziomu "minus dwa" (15-11-09, 16:48)
Częstochowianie mają za sobą udany początek sezonu. Wygrali cztery z pięciu meczów, w tym trzy na wyjeździe, i zdobyli 9 punktów.
Biorąc pod uwagę to, że zespół został latem mocno przebudowany i stracił trzech podstawowych zawodników - wynik trzeba docenić. Tym bardziej że akademikom udało się pokonać kandydata do medalu - Delectę Bydgoszcz - oraz wicemistrzów Polski - Resovię, która latem poważnie się wzmocniła. Rzeszowianie byli osłabieni, ale AZS miał swoje problemy. W poniedziałek nie mógł wystąpić pierwszy rozgrywający - Fabian Drzyzga (w ubiegłym tygodniu przeszedł artroskopię kolana), a Piotr Łuka i Marek Kardos zagrali po chorobie i kuracji antybiotykowej.
W rozgrywkach PlusLigi mamy teraz przerwę spowodowaną startem reprezentacji Polski w Pucharze Wielkich Mistrzów (18-23 listopada). AZS będzie tam miał swojego reprezentanta. Do Japonii poleci Piotr Nowakowski, który zdobył zaufanie trenera Daniela Castellaniego. Argentyńczyk zabrał środkowego na ME do Turcji, teraz być może da mu szansę zagrać na kolejnej prestiżowej imprezie.
Akademicy wykorzystają przerwę na treningi, mecze sparingowe i wyleczenie urazów. W ciągu dwóch tygodni do sił powinien wrócić także Drzyzga
Rozmowa z Grzegorzem Wagnerem
Tadeusz Iwanicki: Jaka jest szansa, że Fabian zagra 28 listopada z Jastrzębskim Węglem?
Grzegorz Wagner: Wszystko jest na dobrej drodze, chociaż do gry trzeba go będzie wprowadzać po woli. Wiadomo, że po takim zabiegu kolano jest osłabione. Do meczu z Jastrzębiem powinien być gotowy, ale na pewno nie do gry w pełnym wymiarze. Będziemy mu sukcesywnie zwiększać obciążenia i obserwować, jak to kolano się zachowuje, jak szybko się goi.
Mówi Grzegorz Wagner
Wybity palec Bartosza Janeczka to chyba nic strasznego?
- Każdy zawodnik podczas kariery wybija chyba wszystkie palce. Bartkowi bardziej potrzebna jest dłoń niż palec, więc większego problemu nie ma. W Rzeszowie miał w pewnym momencie zadyszkę i dlatego zszedł z boiska. Nie miało to związku z urazem.
Jakie wypełnicie przerwę w rozgrywkach?
- Po meczu z Resovią chłopcy dostali kilka dni wolnego. Trenować zaczęliśmy od piątku. W niedzielę zagramy sparing z liderem I ligi - Fartem Kielce, a w piątek w przyszłym tygodniu planujemy w Kępnie mecz ze Skrą Bełchatów. Co będzie później, zobaczymy. Może zagramy jeszcze coś w tygodniu poprzedzającym mecz z Jastrzębiem.
Cztery zwycięstwa na starcie rozgrywek, w tym trzy na wyjeździe - z takiego otwarcia sezonu chyba nie może Pan być niezadowolony?
- Mogło być lepiej, i myślę tu przede wszystkim o meczu w Radomiu, gdzie, niestety, przegraliśmy. Tę stratę odrobiliśmy z Rzeszowie i w sumie z trzech wyjazdów przywieźliśmy sześć punktów. Uważam, że to jest niezła zaliczka na drugą rundę. Cieszą punkty i zwycięstwa w pięciosetowych meczach, w których w decydujących momentach prezentowaliśmy się naprawdę nieźle. Mecz w Radomiu, niektóre sety w Bydgoszczy czy w Rzeszowie pokazały jednak, że wiele jest nadal do poprawienia. Ale to dobrze. To znaczy, że mamy jeszcze rezerwy i możemy grać lepiej.
W Rzeszowie mieliście szansę wygrać nawet 3:0. Czego zabrakło?
- Po dwóch wygranych setach w zespole nastąpiło rozprężenie. To było widać, i to się zdarza. Trzeba też podkreślić bardzo dobrą grę Krzysztofa Gierczyńskiego, który wszedł na boisko i pociągnął zespół. Całe szczęście, że z czasem wróciliśmy do swojej gry. Próbowaliśmy w czwartym secie, ale się nie udało, w piątym wszystko się już ułożyło jak należy.
W Rzeszowie Fabiana Drzyzgę zastąpił w roli rozgrywającego Marek Kardos. W przypadku doświadczonego Słowaka trudno mówić, że zdał egzamin, ale na pewno udowodnił, że stanowi dużą wartość dla zespołu. Że można na niego liczyć.
- Jeżeli mówić o egzaminie, to Marek na pewno go zdał i teraz możemy tylko żałować, że zabrakło go w Radomiu. Tam był moment, w którym Fabian Drzyga trochę się zagotował i potrzebował pomocy. W Rzeszowie Marek był sam, musiał sobie dać radę na trudnym terenie, i grał poprawnie.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




