Z Unibaksem o sławę i kasę

Piotr Toborek
2009-09-05 , aktualizacja: 04.09.2009 14:15
A A A Drukuj
Wygrać to mało, trzeba zwyciężyć różnicą kilku, a najlepiej kilkunastu punktów. To zadanie dla zawodników Włókniarza przed meczem z Unibaksem Toruń
Nicki Pedersen to na razie niedościgniony wzór dla Andersena
Fot. Tymon Markowski / AG
Nicki Pedersen to na razie niedościgniony wzór dla Andersena
Torunianie - dawniej jako Apator - byli ostatnio szczęśliwym rywalem dla Włókniarza. Wystarczy przypomnieć, że dwa ostatnie mistrzowskie tytułu częstochowianie zdobyli właśnie kosztem Apatora.

W 1996 r. w finałowym dwumeczu byli lepsi, wygrywając u siebie 50:40 i broniąc przewagi w Toruniu (44:46). W 2003 r. o mistrzostwo walczyły cztery zespoły najlepsze po rundzie zasadniczej, ale wszystko tak się ułożyło, że o tytule decydował ostatni mecz w Częstochowie. Włókniarz wygrał wówczas 49:41 (w Toruniu przegrał 44:46).

Ale to nie wszystkie szczęśliwe przypadki związane z Apatorem. W 2004 r. Włókniarz zdobywał brązowe medale w obu przypadkach dzięki lepszemu bilansowi w rywalizacji z Aniołami (w 2004 walczono w czwórce i Włokniarz wygrał oba spotkania, rok później w meczu o trzecie miejsce częstochowianie zwyciężyli 58:32 i przegrali 43:47). W efekcie torunianie dwa razy kończyli rozgrywki na czwartej pozycji.

Potem oba zespoły nie wchodziły sobie w drogę (nie licząc meczów z rundy zasadniczej), a los sprawiał, że "głównym rywalem" Lwów była leszczyńska Unia.

Teraz dzięki temu, że wreszcie udało się wyeliminować leszczynian, biało-zieloni znów trafiają na zespół z Torunia. Rangę tego spotkania trudno przecenić. Wygrany ma bowiem zagwarantowany medal (srebrny lub złoty). Porażka skazuje na walkę o trzecie miejsce. W odczuciu kibiców - szczególnie patrzących z perspektywy czasu - medale srebrne od brązowych dzieli niewiele. Na pewno znacznie mniej niż srebro od złota - co mistrz to jednak mistrz. Na dziś jednak miejsce drugie od trzeciego dzieli przepaść. Wyznacza ją różnica między meczami o złoto i brąz. Te pierwsze są świętem, skupiają na sobie zainteresowanie nie tylko całego środowiska żużlowego, ale większości sportowej Polski, mały finał nie generuje nawet niewielkiej części takich emocji.

Rywalizacja o miejsce w dwójce najlepszych jest w tym roku dla Włókniarza niezwykle istotna także ze względów ekonomicznych. Problemy finansowe klubu są powszechnie znane i udział w meczach o złoto pomógłby je w dużym stopniu rozwiązać. Jeśli Włókniarz zostanie skazany na rywalizację o trzecie miejsce, może nie tylko nie zarobić, ale jeszcze do dwumeczu dołożyć.

Łatwo jednak dostać się do finału nie będzie. Torunianie to ekipa bardzo mocna. Na czym polega siła Unibaksu? Na wyrównanym składzie i... nowym stadionie. Przed tym sezonem torunianie oddali Hansa Andersena, a nie widać, aby byli słabsi. To głównie za sprawą Adriana Miedzińskiego, który jest rewelacją sezonu. Poza tym zaskakująco dobrze jeździ junior Darcy Ward. Do tego dochodzi Ryan Sullivan. Dobrze znany w Częstochowie Australijczyk tym różni się od liderów innych zespołów, że nie startuje po pięć, sześć razy w tygodniu, ale koncentruje się głównie na lidze polskiej. Nicki Pedersen i Greg Hancock na treningi Włókniarza nie przyjeżdżają, nawet teraz przed niedzielnym meczem w sobotę jeżdżą w Czechach. Sullivan ma bazę w Toruniu i w sezonie jest tam obecny niemal stale.

Druga sprawa to wspomniany stadion. Oddany do użytku w tym roku jest wielkim atutem Unibaksu, który u siebie jeszcze meczu nie przegrał. Nasi żużlowcy jeździli w Toruniu raz, jakieś doświadczenie zdobyli, ale czy wystarczające, aby drugi raz nie przegrać kilkunastoma punktami?

Niedzielny mecz niesie ze sobą wiele pytań, wątpliwości i zagadek. Gwarantuje to niecodzienne emocje. Według informacji z Włókniarza bilety na mecz sprzedają się nie gorzej niż na spotkanie z Unią. To dobra wiadomość, bo spotkanie przy pełnych trybunach ma wyjątkową atmosferę.

Mecz Włókniarza z Unibaksem w niedzielę o godz. 16.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów